Prawo, polityka

Ewentualne sankcje wobec europejskich firm zaangażowanych w projekt Nord Stream 2 są niedopuszczalne - oświadczył szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Jak poinformował w KE toczą się prace nad tarczą chroniącą firmy UE przed restrykcjami ze strony krajów trzecich.

Komisja przygotowuje grunt pod przyjęcie zaostrzonego mechanizmu dotyczącego sankcji, który poprawi odporność Europy na skutki egzekwowania restrykcji eksterytorialnych nałożonych przez kraje trzecie - napisał Borrell w odpowiedzi na interpelację francuskiego europosła Emmanuela Maurela.

Ten polityk z Grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej (GUE) ocenił w piśmie do Borrella wystosowanym jeszcze w marcu, że sankcje eksterytorialne, które administracja USA przyjęła grudniu 2019 roku wobec europejskich firm pracujących nad projektem Nord Stream 2, są "skandaliczne".

By uniknąć restrykcji ze strony USA, z dalszego układania Nord Stream 2 na dnie Bałtyku wycofała się pod koniec zeszłego roku szwajcarska firma Allseas - operator największego statku do układania rurociągów na świecie. Rosja zapowiedziała, że samodzielnie dokończy projekt.

Zdaniem Maurela postępowanie władz USA grozi dalszym naruszeniem autonomii przemysłowej i energetycznej Europy. Na początku czerwca w Stanach Zjednoczonych przedstawiono projekt ustawy, przewidujący rozszerzenie sankcji USA wobec Nord Stream 2. Propozycja zakłada wprowadzenie sankcji nie tylko wobec firm, które dostarczają statki do układania rur na dnie morskim, ale też m.in. wobec towarzystw ubezpieczeniowych, które te statki ubezpieczają.

Odpowiedź Borrella dla europosła GUE datowana na 25 czerwca wskazuje, że KE ma zamiar chronić europejskie przedsiębiorstwa. Szef unijnej dyplomacji przypomniał, że prace nad tarczą chroniącą przed sankcjami eksterytorialnymi zostały zapowiedziane w programie prac Komisji Europejskiej na 2020 rok. Szef unijnej dyplomacji podkreślił, że celem jest zwłaszcza wzmocnienie suwerenności gospodarczej i finansowej Europy.

KE nie chce jednak zdradzać szczegółów tej inicjatywy.

Nie sądzę, żebyśmy mogli skomentować coś nad czym pracujemy na tym etapie. Nie mamy w zwyczaju ujawniania naszych propozycji, jeśli mówimy, że nad nimi pracujemy - powiedział na piątkowej konferencji prasowej rzecznik KE Eric Mamer.

Inicjatorem budowy gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie jest rosyjski gigant energetyczny Gazprom. Stany Zjednoczone uzasadniają krytykę gazociągu tym, że jeszcze bardziej uzależni on Europę od dostaw gazu z Rosji i zwiększy możliwości Rosji do wywierania politycznego nacisku na kraje Unii Europejskiej.

Według Bloomberga rząd Niemiec rozważa nakłonienie innych krajów UE do zastosowania wspólnych retorsji wobec USA, jeśli prezydent Donald Trump zrealizuje groźbę storpedowania budowy gazociągu Nord Stream 2 poprzez kolejne sankcje.

Zdaniem Berlina perspektywa bezpośredniej amerykańskiej ingerencji w politykę energetyczną UE powinna skłonić państwa unijne do wspólnej, skoordynowanej reakcji. Z tym może nie być jednak tak łatwo, bo Polska jest przeciwnikiem powstania Nord Stream 2 uważając ten projekt za niekorzystny, zwłaszcza dla Ukrainy, przez której terytorium wysyłany jest obecnie w dużej części rosyjski gaz do Europy.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

+24 interesik
Jak zwykle Francja jest głęboko zainteresowana pogłębieniem współpracy z Rosją na wszystkich frontach i wszystkie mozliwe sposoby. Berlin płaci Putiowi z paliwo a Paryż za te pieniądze uzbraja Rosję . Geszeft kwitnie aż miło .Przecież Unia w/g francuzów po to została utworzona , aby wraz z Niemcami założyć Cesarstwo Europejskie . Zapewne w ramach współpracy z Rosją nie będzie miał ten twór żadnych obiekcji aby powtórzyć układ Ribbentrop - Mołotow w nowy- ekonomiczny sposób. Historia pokazała ile warta jest Francja nie tylko w 1939r . Francja podobnie jak Niemcy w głębokiej dziurze mają resztę Europy jeżeli jej kosztem mogą coś zarobić.
26 czerwiec 2020 : 15:23 kaszub Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło: