Porty, logistyka

Rada Nadzorcza Polskiego LNG odwołała w poniedziałek Rafała Wardzińskiego z funkcji prezesa spółki i powołała do czasowego pełnienia obowiązków prezesa Tomasza Peplińskiego - podała spółka Gaz-System w komunikacie. Wardziński będzie wiceprezesem.

W zmianie na stanowisku szefa firmy teoretycznie nie powinno być nic dziwnego, w końcu inwestycja notuje znaczny poślizg. Tyle, że za zmianą na szczytach władzy wydają się stać inne przesłanki.

Właścicielem spółki Polskie LNG, która została powołana do budowy i eksploatacji terminalu skroplonego gazu ziemnego LNG w Świnoujściu, jest Gaz-System - Operator Gazociągów Przesyłowych, spółka w 100 proc. należąca do Skarbu Państwa.

Tomasz Pepliński od 2009 r. był dyrektorem Pionu Inwestycji w Zakładach Azotowych "Puławy" (obecnie Grupa Azoty Zakłady Azotowe "Puławy"). W sierpniu br. został powołany na stanowisko prokurenta w tej spółce.

Wardziński doświadczenie w sektorze gazowym zdobywał pracując od 2008 roku w Ministerstwie Skarbu Państwa, gdzie jako zastępca dyrektora Departamentu Spółek Kluczowych nadzorował najważniejsze spółki z sektora ropy i gazu. W przeszłości pełnił funkcję członka rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa, takich jak: Grupa Lotos, PERN "Przyjaźń", Gaz-System. Od 2008 r. zajmował się projektem budowy gazoportu w Świnoujściu.

Budowa terminala LNG to chyba najważniejsza w ostatniej dekadzie budowa w kraju. W końcu sama inwestycja ma zagwarantować Polsce uniezależnienie od rosyjskiego gazu. Co prawda zdolności odbiorcze w pierwszej fazie sięgną 5 mld m3 gazu rocznie (przy rocznym zapotrzebowaniu na surowiec kraju na poziomie 15 mld m3), ale później mogą zostać jeszcze zwiększone. Doliczając do tego interkonektory mamy całkiem pokaźne możliwości importu surowca z innego niż rosyjskiego kierunku.

Problem w tym, że budowa terminala nie idzie zgodnie z planem. Według pierwszych planów, dziewicze zawiniecie do portu miało mieć miejsce już w pierwszym kwartale przyszłego roku. Obecnie już wiadomo, że nie ma na to szans. Budowlańcy robią wszystko, aby pierwszą jednostkę terminal mógł przyjąć do końca przyszłego roku!

Tak duże opóźnienie jest spowodowane zapaścią w branży budowlanej. Bankructwa kilku kluczowych firm spowodowały, że wszelkie harmonogramy wzięły w łeb. Czy właśnie za to został odwołany prezes Rafał Wardziński?

- I tak i nie - uważa proszący o anonimowość rozmówca z branży. Według niego ktoś za opóźnienie musiał ponieść karę, stąd dymisja. Z drugiej strony Wardziński radził sobie z inwestycją w wystarczającym stopniu, stąd pozostawienie go na stanowisku wiceprezesa.

- Wardziński miał trochę pecha, musiał realizować inwestycję w szczególnie ciężkich okolicznościach. Gdyby faktycznie coś sknocił spółka matka, czyli Gaz-System, nie omieszkałby o tym poinformować, wystarczy przypomnieć, co działo się z prezesem Rapciakiem - dodaje nasz informator.

Faktycznie, gdy 24 lutego 2012 rada nadzorcza Polskiego LNG odwołała poprzedniego szefa spółki, Zbigniewa Rapciaka, natychmiast pojawił się komentarz firmy w tej sprawie.

"Decyzja o odwołaniu pana Zbigniewa Rapciaka ze stanowiska prezesa zarządu spółki Polskie LNG została podjęta jednogłośnie przez Radę Nadzorczą po przeprowadzeniu audytu spółki, jaki został przeprowadzony w spółce Polskie LNG na zlecenie rady nadzorczej. Rada na podstawie wyników audytu miała zastrzeżenia do prowadzenia spraw spółki. Raport z audytu wykazał niezadowalający poziom przestrzegania procedur oraz kontroli w zakresie wydatkowania środków finansowych".

A teraz mamy ciszę…

- Bo trudno uzasadnić zmianę personalną tym, że odwołany, to człowiek poprzedniego szefa skarbu - dodaje nasz rozmówca.

Faktycznie Wardziński jest uważany za osobę związaną z byłym już szefem skarbu Mikołajem Budzanowskim (został mianowany szefem spółki niedługo po nominacji Budzanowskiego na fotel ministra skarbu). I to też miało być powodem odwołania. Zresztą w ostatnich miesiącach regularnie dochodzi do zmian w zarządach. Odchodzą z nich osoby kojarzone z Budzanowskim. Tak było w KGHM i ostatnio w PGE.

W polskich realiach zmiany w zarządach spółek skarbu państwa po zmianie szefa resortu to bowiem raczej reguła niż wyjątek.

Dariusz Malinowski

 

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter