Offshore

W poniedziałek doszło do nieoczekiwanej zmiany na stanowisku prezesa kanadyjskiej spółki Talisman Energy, jednego z większych graczy na światowym rynku gazu łupkowego. Z funkcji zrezygnował wieloletni szef firmy John Manzoni. Zdaniem analityków może to być wstęp do przejęcia spółki przez jednego z gigantów naftowych.

Z polskiej perspektywy Talisman Energy jest podwójnie interesujący. Po pierwsze, kanadyjska spółka jest aktywnym graczem na naszym rynku poszukiwań gazu łupkowego. Po drugie, jest operatorem złoża Yme, którego los może okazać się bolesną nauczką dla Grupy Lotos.

Czytaj więcej: Yme kłopotliwe nie tylko dla Lotosu

Zdaniem analityków zza oceanu, zmiana na stanowisku prezesa koncernu może być pierwszym krokiem w kierunku przejęcia spółki przez któregoś z większych graczy. Spółka mogąca pochwalić się wieloma sukcesami, szczególnie na polu złóż niekonwencjonalnych, ma również spore problemy związane z niskimi cenami gazu na północnoamerykańskim rynku oraz wspomnianym już projektem Yme.

Zdaniem ekspertów Talisman może powtórzyć scenariusz innej kanadyjskiej spółki Nexen, która za 15 mld dolarów została niedawno przejęta przez chiński koncern CNOOC. Aktualna wycena Talismana opiewa na zbliżoną kwotę.

Nowy prezes spółki Hal Kvisle zapewnia jednak, że jego celem jest konsekwentna budowa wartości spółki. Potwierdził także, że Talisman pozostanie obecny na Morzu Północnym. – Nie bierzemy pod uwagę możliwości sprzedaży spółki – zapewnił.

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter