Inne

Paleta reakcji po lekturze tej ksiązki będzie zapewne we wszystkich kolorach. U jednych wywoła wściekłość, u drugich niesmak, u trzecich satysfakcję. Na pewno jednak nikogo nie zostawi obojętnym. Andrzej Urbańczyk postanowił na nowo zdefiniować historię polskiego jachtingu w czasach PRL - twardo i bez niedomówień.

Miłośnikom żeglarstwa nie trzeba chyba tłumaczyć kim jest Urbańczyk. To wszak jeden z najwybitniejszych polskich żeglarzy. Postać nietuzinkowa, barwna, słynąca z tego, że mówi co myśli, bez ogródek i oglądania się na własne czy cudze interesy.

Czytaj także: Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem

Wśród rozlicznych talentów i pasji Urbańczyka, są także działalność literacka i badawcza. Autor ma na koncie liczne książki i doktorat z dziejów światowego, samotnego jachtingu. Jego najnowsze dzieło przebije jednak zapewne wszystko czego do tej pory dokonał na historycznej niwie. I od razu dodajmy, nie przysporzy mu przyjaciół w żeglarskim światku.

Czytaj także: Posłuchajcie Urbańczyka

Mowa o książce „A jednak żeglowaliśmy. Jachting polski w latach 1945-1989”. To praca w tym temacie pionierska. Urbańczyk podjął śmiałą próbę przedstawienia dziejów polskiego, powojennego żeglarstwa (w zakreślonych w tytule ramach czasowych, czyli w okresie PRL-u) w sposób, w jaki do tej pory był rzadko prezentowany.

Czytaj także: Bezpieka na morzu

Dotychczasowe bowiem publikacje dotyczące historii żeglarstwa w Polsce Ludowej ograniczały się w zasadzie do powielania tego, co o nim napisano pod dyktando komunistycznych cenzorów. Na łamach miesięcznika „Nasze MORZE” i Portalu Morskiego nieraz zwracaliśmy uwagę na niewystarczalność takiego podejścia. Prawdę o tamtym okresie staramy się wydobyć w wywiadach z najsłynniejszymi polskimi żeglarzami, które można przeczytać TUTAJ.

Urbańczyk jako pierwszy próbuje pokazać - w sposób całościowy - polskie żeglarstwo w okresie PRL-u. Całościowy, a to znaczy z uwzględnieniem jego drugiej strony – inwigilacji służb bezpieczeństwa, donosicielstwa i ideologicznego uwikłania. I to jest największa zasługa i zarazem siła jego książki.

Sport żeglarski nie ma na celu tylko wyżycia się sportowego, lecz jest przede wszystkim środkiem wychowawczym w kształtowaniu się psychiki nowego obywatela Polski Ludowej” - napisano w jednym z oficjalnych dokumentów Polskiego Związku Żeglarskiego w 1949 roku. Stwierdzenie to, w mniejszym lub większym natężeniu, obowiązywało przez cały okres PRL.

Urbańczyk rozbija mit, jaki wielu stara się wciąż kultywować. W komunistycznej Polsce wszystko służyło komunizmowi, także żeglarstwo. Wielu ludzi żagli z tego okresu jest, czy tego chciała czy nie, zaplątana w służbę antypolskiej ideologii. Za przypomnienie tego należą się Urbańczykowi wielkie brawa.

Jego książka podzielona jest na cztery główne części. Pierwsza zawiera szczegółową kronikę polskiego żeglarstwa w latach 1945-1989, ukazaną na tle ogólnej sytuacji w Polsce i na świecie. Druga opisuje nadzór sprawowany nad żeglarstwem ze strony organów bezpieczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem Wojsk Ochrony Pogranicza. Trzecia skupia się na wybranych zagadnieniach m.in. rusyfikacji i indoktrynacji środowiska morskiego, fałszowaniu historii polskiego żeglarstwa oraz na zjawisku tzw. „żeglarzy państwowych" (czytaj: partyjnych). Czwarta część pracy Urbańczyka to opis agentury działającej m.in. w klubach żeglarskich, żeglarskiego przemytu, wykorzystywania jachtów do operacji wywiadowczych, ucieczek za granicę, a nawet porwań ludzi.

Warto zaznaczyć, że ujawniane przez Urbańczyka fakty to nie historie wyssane z palca, czy zasłyszane gdzieś plotki. Książka zawiera obfity zbiór dokumentów bezpieki (zaczerpniętych z różnych archiwów i instytucji, w tym IPN-u) oraz relacji bezpośrednich uczestników opisywanych wydarzeń. Urbańczyk odkrywa wiele mało znanych faktów i „jedzie” po nazwiskach. Nie ukrywa danych osobowych, nie zasłania się rzekomym dobrem osobistym konfidentów. I chwała mu za to! Dla niego nie ma świętości. Świętością jest prawda.

Czytając „A jednak żeglowaliśmy” trzeba pamiętać, że to dopiero przyczynek do badań dziejów żeglarstwa w okresie PRL. Niezwykle ważny, ale jednak tylko przyczynek - ze wszystkimi tego faktu zaletami i wadami. Zdarzają się Urbańczykowi drobne nieścisłości, niektóre tezy można uznać za zbyt śmiałe, miejscami ponoszą go emocje. W żaden sposób nie zmienia to jednak pozytywnej oceny jego pracy. Miejmy tylko nadzieję, że książka wywoła dyskusję na jaką zasługuje.  

A jednak żeglowaliśmy. Jachting polski w latach 1945-1989”, Andrzej Urbańczyk, Wydawnictwo ARCANA (www.arcana.pl), str. 364

1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter