W ostatnich dniach prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ponownie wsadził kij w mrowisko mówiąc, że USA „potrzebują Grenlandii” dla wzmocnienia bezpieczeństwa narodowego i strategicznej pozycji w Arktyce. Te słowa wywołały szeroki odzew na arenie międzynarodowej i ostre reakcje sojuszników Waszyngtonu.
Prezydent USA Donald Trump podtrzymał w niedzielnym wywiadzie dla magazynu „The Atlantic” swoją chęć aneksji Grenlandii. Powtórzył, że USA jej „absolutnie potrzebują”.
Jak mówi, że zrobi, to nie są to puste słowa…
Odniósł się w ten sposób do obaw, że po spełnieniu gróźb wobec Wenezueli, zrealizuje też swoje wielokrotne zapowiedzi przyłączenia arktycznej wyspy do USA. Dziennikarz pisma zapytał go o słowa sekretarza stanu Marco Rubio, który zaznaczył w sobotę, że atak na Wenezuelę pokazuje, iż „jeśli (Trump) mówi, że coś zrobi (...) to nie są to puste słowa”.
I hope people now understand. The President of the United States is not a game player. When he tells you he's going to do something and address a problem, he means it. pic.twitter.com/bVhtqcoPWP
— Secretary Marco Rubio (@SecRubio) January 3, 2026
- Naprawdę nie wiem. Marco mi wczoraj bardzo pochlebiał. Nie odnosiłem się wtedy do Grenlandii. Ale potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony - powiedział Trump dodając, że wyspa jest „otoczona przez chińskie i rosyjskie statki”.
Oliwy do ognia dolała w ub. sobotę Katie Miller, żona kluczowego doradcy Trumpa Stephena Millera. Była urzędniczka zespołu DOGE Elona Muska zamieściła na swoim profilu na platformie X mapę Grenlandii pokolorowaną w barwy amerykańskiej flagi z dopiskiem „wkrótce”.
SOON pic.twitter.com/XU6VmZxph3
— Katie Miller (@KatieMiller) January 3, 2026
Grenlandia kluczowa dla obrony USA
Według Associated Press, Trump tłumaczył, że strategiczne położenie Grenlandii powyżej koła podbiegunowego czyni ją kluczową dla obrony USA, zwłaszcza w kontekście rosnącej obecności Rosji i Chin w Arktyce. Prezydent argumentował, że Stany Zjednoczone muszą mieć kontrolę nad wyspą, by skuteczniej monitorować morza i szlaki powietrzne prowadzące do Ameryki Północnej.
Czytaj także:
Grenlandia, mimo iż liczy zaledwie około 56 tys. mieszkańców, ma ogromne znaczenie geostrategiczne. Położenie arktyczne daje kontrolę nad północnymi trasami powietrznymi i potencjalnymi szlakami wojskowymi. Surowce naturalne — w tym rzadkie minerały i potencjalne złoża ropy w kontekście globalnej rywalizacji o zasoby stają się coraz cenniejsze. Zmiany klimatyczne i topnienie lodu otwierają nowe szlaki morskie i zwiększają zainteresowanie Arktyką jako areną rywalizacji mocarstw.
Grenlandia jest terytorium zależnym Królestwa Danii, a jej własny rząd realizuje politykę autonomiczną. Choć posiada bogate złoża rzadkich surowców i potencjalne zasoby energetyczne, Trump twierdził, że jego główną motywacją nie są surowce, lecz obrona strategiczna – informowała AP News.
Już 22 grudnia ub. roku administracja Trumpa mianowała Jeffa Landry'ego, republikańskiego gubernatora Luizjany, wysłannikiem USA ds. Grenlandii, co Waszyngton określił jako krok w stronę wzmocnienia relacji z wyspą.
Krytyczne reakcje Danii i Grenlandii
Słowa prezydenta USA spotkały się z kategorycznym sprzeciwem władz Danii i Grenlandii. Wg agencji Reuters, premier Danii Mette Frederiksen stwierdziła, że „USA nie mają prawa przejąć Grenlandii” i wezwała Waszyngton do zaprzestania takich sugestii wobec sojusznika z NATO.
"Stanowczo apeluję do Stanów Zjednoczonych o zaprzestanie gróźb wobec historycznie bliskiego sojusznika (Danii) oraz innego kraju i narodu (Grenlandii), którzy jasno powiedzieli, że nie są na sprzedaż” – podkreśliła Frederiksen.
Dodała, że USA nie mają prawa zajmować żadnego z trzech krajów tworzących Wspólnotowe Królestwo: Danii, Grenlandii oraz Wysp Owczych. Jednocześnie przypomniała, że Dania, a tym samym Grenlandia, jest członkiem NATO objętym gwarancjami bezpieczeństwa Sojuszu.
"Mamy już dziś umowę obronną między Królestwem Danii a Stanami Zjednoczonymi, która daje USA szeroki dostęp do Grenlandii, a my zainwestowaliśmy znaczne środki w bezpieczeństwo Arktyki” – zaznaczyła duńska polityk.
Również premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen odrzucił pomysły Waszyngtonu, nazywając je „fantazjami aneksji” i „niedorzecznymi”. W jego ocenie Grenlandczycy sami zdecydują o przyszłości swojej wyspy, a jakiekolwiek zewnętrzne próby wymuszania decyzji są niedopuszczalne.
- Nie jest tak, że Stany Zjednoczone mogą podbić Grenlandię (…) nie powinniśmy więc panikować. Powinniśmy wrócić do dobrej współpracy, która nas kiedyś łączyła – powiedział Nielsen na konferencji prasowej w stolicy Grenlandii, Nuuk.
Zaznaczył jednak, że jego rząd „zaostrzy teraz ton, gdyż nie jesteśmy zadowoleni z sytuacji, w której się znaleźliśmy”.
Europa przeciw Trumpowi
W tym duchu wypowiedzieli się także szefowie państw nordyckich.
"Znacznie zwiększyliśmy nasze inwestycje w bezpieczeństwo Arktyki i jesteśmy gotowi zrobić jeszcze więcej w ścisłej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i innymi sojusznikami NATO” – napisali w wydanym we wtorek 6 bm. oświadczeniu.
Ministrowie spraw zagranicznych podkreślili, że kwestie dotyczące Danii i Grenlandii pozostają w gestii tych krajów.
"Bezpieczeństwo w Arktyce opiera się na poszanowaniu Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego, w tym nienaruszalności granic” – zaznaczyli.
Szefowie dyplomacji Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji przypomnieli, że Królestwo Danii, wraz z Grenlandią, jest członkiem - założycielem NATO i historycznie ściśle współpracowało z USA w zakresie bezpieczeństwa w Arktyce, m.in. poprzez porozumienie obronne między USA a Danią z 1951 r., które daje możliwości zacieśnienia współpracy w tym zakresie.
Podobne stanowisko zajęli także szefowie rządów Danii, a także Hiszpanii - Pedro Sanchez, Niemiec - Friedrich Merz, Polski - Donald Tusk, Wielkiej Brytanii - Keir Starmer i Włoch - Giorgia Meloni oraz prezydent Francji Emmanuel Macron.
"NATO jednoznacznie podkreśliło kluczowe znaczenie regionu arktycznego, a sojusznicy europejscy zwiększają swoje zaangażowanie w tym regionie. (…) Wzmocniliśmy naszą obecność, działania i inwestycje, aby utrzymać bezpieczeństwo Arktyki i skutecznie odstraszać naszych przeciwników (…)" - napisali sygnatariusze oświadczenia.
Dodali, że „Bezpieczeństwo w Arktyce musi być zatem rezultatem wspólnych działań prowadzonych we współpracy z sojusznikami w ramach NATO, uwzględniając Stany Zjednoczone, z poszanowaniem zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych, m.in. zasady suwerenności, integralności terytorialnej oraz nienaruszalności granic. Są to zasady uniwersalne i zawsze będziemy stawać w ich obronie”.
Tę narrację powielił również we wtorek premier Kanady Mark Carney po spotkaniu z premier Danii Mette Frederiksen w Paryżu.
"Kanada i Dania, sojusznicy i partnerzy, mają wspólną odpowiedzialność w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa i odporności Arktyki. Potwierdziłem w rozmowie z premier Frederiksen, że Kanada będzie zawsze wspierać suwerenność i integralność terytorialną Danii, w tym Grenlandii” – napisał Carney na platformie X.
Biały Dom nie odpuszcza
Tymczasem rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała we wtorek, że prezydent USA i jego zespół omawiają różne opcje, by pozyskać Grenlandię, w tym użycie sił zbrojnych.
"Prezydent Trump dał jasno do zrozumienia, że pozyskanie Grenlandii jest priorytetem bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i jest kluczowe dla odstraszenia naszych przeciwników w regionie Arktyki” – napisała Leavitt w odpowiedzi na pytania PAP i innych mediów nt. ostatnich wypowiedzi Trumpa oraz deklaracji europejskich sojuszników na ten temat.
"Prezydent i jego zespół omawiają szereg opcji dotyczących sposobu realizacji tego ważnego celu polityki zagranicznej, a wykorzystanie sił zbrojnych USA jest oczywiście zawsze opcją, którą Dowódca ma do dyspozycji” – dodała rzeczniczka Białego Domu.
W poniedziałek czołowy doradca Trumpa Stephen Miller, który miał również być jednym z architektów ataku na Wenezuelę, zapowiedział, że USA przyłączą Grenlandię, a sojusznicy Ameryki nie będą z nią walczyć o wyspę.
– Stany Zjednoczone są potęgą NATO. Aby Stany Zjednoczone mogły zabezpieczyć region Arktyki, chronić i bronić NATO i interesów Sojuszu, Grenlandia powinna być częścią Stanów Zjednoczonych – powiedział Miller w wywiadzie dla CNN.
– Żyjemy w świecie (…), którym rządzi siła – dodał. Kwestionował też podstawy zwierzchności Danii nad Grenlandią, nazywając ją duńską kolonią.
PAP, AP, Reuters/opr. GL
