Większość kandydatów ubiegających się o urząd prezydenta Portugalii w wyborach 18 stycznia obawia się, że należący do kraju archipelag Azorów może znaleźć się w kręgu zainteresowania prezydenta USA Donalda Trumpa – wynika z wypowiedzi podczas zakończonej we wtorek przed północą debaty telewizyjnej.
Wśród jedenastu uczestników dyskusji transmitowanej przez publiczną telewizję RTP przeważały opinie, że w razie zajęcia przez USA Grenlandii, o co zabiega Trump, kolejnym celem jego zakusów stałyby się położone na Atlantyku Azory.
Portugalscy politycy, zarówno z prawicy, jak i lewicy, wyrazili zaniepokojenie wysuwanymi przez prezydenta USA żądaniami przejęcia należącej do Danii wyspy. Wyrażali obawy, że istnieje realna groźba, iż władzom USA nie wystarczy też korzystanie z bazy wojskowej na azorskiej wyspie Terceira.
W sondażach przedwyborczych przewodzą politycy prawicy i centroprawicy: Andre Ventura z partii Chega, Luis Marques Mendes z rządzącej krajem koalicji Sojuszu Demokratycznego, a także niezależny kandydat Henrique Gouveia e Melo – admirał portugalskiej marynarki wojennej w stanie spoczynku.
Amerykańskie wojska stacjonują na terytorium Portugalii nieprzerwanie od 1944 r., kiedy za sprawą Brytyjczyków korzystających z bazy wojskowej Lajes pojawiły się na Terceirze w ostatnich miesiącach II wojny światowej.
Strategiczne położenie Azorów na Atlantyku i znajdujące się tam wojska amerykańskie okazały się w 1949 r. jednym z głównych argumentów za zaproszeniem Portugalii do współtworzenia NATO.
Aktualną obecność wojsk USA na wyspie Terceira reguluje amerykańsko-portugalska umowa z 1995 r., która przewiduje, że siły powietrzne Stanów Zjednoczonych mogą korzystać z bazy wojskowej Lajes do celów związanych z działaniem NATO.
Na Terceirze stacjonuje obecnie 165 amerykańskich żołnierzy wspieranych przez 400 portugalskich pracowników bazy Lajes.
Z Lizbony Marcin Zatyka
