Rosyjskie inwestycje we Flotę Północną nie maleją, pomimo przedłużającego się konfliktu w Ukrainie – poinformował we wtorek dowódca brytyjskiej Królewskiej Marynarki Wojennej (Royal Navy), gen. Gwyn Jenkins. Ostrzegł, że reagowanie na agresywną postawę Rosji jest wyzwaniem dla Zachodu.
- Rosyjskie inwestycje w Flotę Północną, w szczególności w potencjał podwodny, pozostają na niezmienionym poziomie. Pomimo ogromnych kosztów w postaci zasobów krajowych i krwi, jakie poniosła Rosja w wyniku swojej skandalicznej inwazji na Ukrainę, kraj ten nadal inwestuje środki w Flotę Północną i potencjał podwodny - powiedział Jenkins w Paryżu podczas konferencji Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI), poświęconej zagadnieniom dotyczących sytuacji na morzach.
Jenkins, który występował na konferencji wraz z dowódcami marynarek wojennych Stanów Zjednoczonych, Francji, Włoch i Holandii, powiedział, że działania Rosji stanowią test dla potencjału Zachodu, biorąc pod uwagę czas potrzebny na modernizację, budowę i rozwój nowych okrętów w szybko zmieniającym się środowisku technologicznym.
W podobnym tonie wypowiedział się wiceadmirał Harold Liebregs, dowódca Królewskiej Marynarki Wojennej Holandii, mówiąc, że Rosja staje się coraz bardziej zuchwała na Morzu Północnym. Jak dodał, strona rosyjska monitoruje ważną infrastrukturę, prawdopodobnie przygotowując się do dalszych działań.
- Widzimy statki obsługujące drony, które przelatują nad naszym terytorium, oraz flotę cieni, czyli Ciemną Flotę. Ta flota napędza rosyjską gospodarkę wojenną, wykorzystując statki, które są źle utrzymane, nie są ubezpieczone i stwarzają różnego rodzaju problemy na naszym cennym Morzu Północnym – zaalarmował Liebregs.
- Myślę, że najważniejsze jest to, że nie powinniśmy akceptować tego jako nowej normy, ponieważ spycha nas to do pozycji, w której mamy mniejszą swobodę manewru, a to tworzy mniej korzystną sytuację strategiczną - ocenił.
