Organizacja Krajów Eksportujących Ropę OPEC+ poinformowała w niedzielę, że od lipca zwiększy produkcję ropy o 188 tys. baryłek dziennie. To czwarta korekta limitu wydobycia w ciągu czterech miesięcy, ale wojna z Iranem uniemożliwia niektórym krajom kartelu podniesienie tego pułapu - podaje Reuters.
Siedem spośród 21 krajów należących do organizacji: Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt, Kazachstan, Algieria, Oman i Rosja, stanowiących grupę zaangażowaną w podejmowanie najważniejszych decyzji kartelu, ogłosiło, że czują się zobowiązane zapewnić stabilność rynku ropy.
Oświadczenie grupy wydano jeszcze przed zakończeniem spotkania ministrów krajów OPEC+ i ich sojuszników, które odbywa się w niedzielę w Wiedniu. Komunikat głosi też, że w obecnej sytuacji konieczne jest ostrożne podejście i gotowość do dostosowywania limitów wydobycia do zmian na rynku.
Reuters przypomina, że od końca lutego, czyli od początku wojny USA i Izraela z Iranem, główne państwa OPEC+ nie są w stanie zrealizować w pełni zamówień nabywców surowca. Kryzys w kartelu pogłębiło opuszczenie organizacji przez Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Czytaj także:
"Zablokowanie cieśniny Ormuz, przez którą przed wojną płynęło około jednej piątej światowego transportu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG), wywołało największy w historii kryzys podaży surowców na globalne rynki" - podkreśla Reuters.
Agencja zwraca też uwagę, że choć siedem państw OPEC+, z Rosją włącznie, zwiększyło od kwietnia limit produkcji o niemal 600 tys. baryłek dziennie, w sumie podaż ropy na światowe rynki spadła, ponieważ niektóre kraje Zatoki Perskiej nie są w stanie zwiększyć wydobycia.
OPEC+ już wcześniej komunikował, że uszkodzenia infrastruktury energetycznej zwiększają zmienność rynku ropy naftowej, co może negatywnie wpłynąć na jej globalne dostawy.
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran 28 lutego, a Teheran odpowiedział zablokowaniem cieśniny Ormuz i atakami na cele w całym regionie, mierząc zarówno w amerykańskie bazy wojskowe, jak cele cywilne - w tym infrastrukturę petrochemiczną.
W połowie maja brytyjski think tank Chatham House ostrzegł, że blokada cieśniny Ormuz powoduje zapewne poważny, globalny szok inflacyjny, który dopiero się rozkręca, gdyż koszt energii to najważniejsza zmienna kształtująca ogólną inflację.
Kryzysy energetyczne z lat 70. podbiły inflację w USA na początku lat 80. do 15 proc., a Paul Volcker, ówczesny szef Fed, podniósł stopy procentowe do 20, by opanować szalejące ceny - przypomina ekspert z Chatham House.
