- Panie admirale, a okręty podwodne, pański konik? Jak pan powiedział, przewidziany jest zakup jednej jednostki. Czy będzie to niemiecki U 214 na przykład?
- Nie będę wyprzedzał faktów. Dopiero przeprowadzony przetarg da odpowiedź, jakiego typu będzie to jednostka. Zajmujemy się oceną potencjalnych kandydatów i dostarczamy niezbędnych ekspertyz.
- Pytamy o to, bo pojawiają się głosy, że okręty podwodne nie są naszej Marynarce potrzebne, a za pieniądze, które wyda się na jedną taką jednostkę, można zbudować trzy duże okręty patrolowe.
- Całkowicie nie zgadzam się z taką opinią. Okręty podwodne to najbardziej wartościowe jednostki w morskim teatrze działań. Odznaczają się niezwykłą skutecznością i mogą być wykorzystane do wielu zadań.Mam na myśli chociażby możliwości rozpoznania, zadania uderzeniowe, skryty przerzut grup dywersyjno-rozpoznawczych, działalność blokadową czy ochronę własnych konwojów. Jak wiadomo Morze Bałtyckie jest specyficznym akwenem pod względem możliwości wykrycia okrętu podwodnego, a dodając jeszcze do tego jego duże możliwości bojowe, zmusza to potencjalnego przeciwnika do zaangażowania wielu okrętów i śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych. Okręty podwodne są w stanie efektywnie zablokować nawet dużą bazę morską. W aspekcie zadań sił sojuszniczych, okręty podwodne współdziałają ze stałymi zespołami okrętów NATO oraz z okrętami klasy fregata i korweta. Okręty podwodne mogą stanowić istotny element odstraszania w okresie narastania kryzysu, połączonego z rozwijaniem sił morskich. Flota pozbawiona okrętów podwodnych staje się ograniczona pod względem operacyjnym. Dlatego uważam, że okręty podwodne są Polsce niezbędne.
- Panie admirale, niektórzy uważają, że MW nie dba, lub dba niedostatecznie o swój wizerunek w społeczeństwie. Ot choćby niedawno – grono osób związanych z Forum Okrętów Wojennych wysłało do pana list z propozycją zorganizowania corocznej parady okrętów wojennych. Korzyści płynące z tego typu imprezy wydają się oczywiste – atrakcja dla turystów i mieszkańców Wybrzeża, a dla MW dobry PR. Pańska odpowiedź na ten apel była jednak wymijająca…
- Pragnę podkreślić, że wszyscy moi poprzednicy przykładali ogromną wagę do popularyzowania Marynarki Wojennej. Ja w tej sprawie zajmuję dokładnie takie samo stanowisko. Chociażby wczoraj uczestniczyłem w 75-leciu jednej ze szkół w Wołominie, która nosi imię Marynarki Wojennej. Uroczystości rocznicowe odbyły się w asyście Orkiestry Reprezentacyjnej MW. 5 listopada, w Ustce, odbyła się przysięga wojskowa pierwszych kandydatów do służby w Marynarce Wojennej w ramach Narodowych Sił Rezerwowych. Uroczystościom asystował okręt rakietowy, który był udostępniony do zwiedzania. Kolejne uroczystości, związane z 92 rocznicą odtworzenia Marynarki Wojennej, organizujemy w taki sposób, aby jak najszerzej zaprezentować publiczności nasze okręty, zadania, a przede wszystkim jaką misję wypełnia Marynarka Wojenna w zakresie bezpieczeństwa morskiego. To oczywiście tylko niektóre przykłady. Wykorzystujemy i będziemy wykorzystywać wszelkie kolejne okoliczności do jeszcze bardziej aktywnej społecznej promocji MW. Jesteśmy częścią społeczeństwa i nie ukrywam, że z dużą satysfakcją i zainteresowaniem przyjmuję wszelkie sugestie środowisk związanych z morzem i Marynarką Wojenną.
- Czy w związku z tym jest z pana strony zielone światło dla inicjatywy corocznej parady okrętów?
- Do takiej inicjatywy odnoszę się z aprobatą. Natomiast w pierwszej kolejności przeanalizuję aspekty organizacyjne i finansowe. Jestem gotów się nad tym spokojnie zastanowić.
- Przychylne projektowi jest Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Może prezydent Komorowski, jako honorowy prezes Ligi Morskiej i Rzecznej mógłby włączyć się w tę inicjatywę?
- Nie ośmieliłbym się obarczać prezydenta RP kosztami takiego przedsięwzięcia. Ostatnia parada morska odbyła się latach 70. i faktycznie – dobrze byłoby odtworzyć tę tradycję po latach. Byłoby to również dla mnie wielkie przeżycie.
