Stocznie, Statki

Akt oskarżenia przeciwko członkom zarządu Polskiej Żeglugi Bałtyckiej SA, którym prokuratura zarzuca wyrządzenie szkody w wielkich rozmiarach, trafił do Sądu Okręgowego w Szczecinie. Piotr Redmerski, który w latach 2016-2021 był prezesem PŻB i od 2024 r. ponownie pełni tę funkcję, ocenił w rozmowie z PAP, że to „szukanie kozła ofiarnego”.

O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko dwóm członkom zarządu Polskiej Żeglugi Bałtyckiej S.A. poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz.

Komunikat zatytułowano „Stępka”, ponieważ chodzi o niezrealizowany kontrakt na budowę promu zawarty między PŻB a Morską Stocznią Remontową Gryfia w Szczecinie.

Prokuratura podała, że dwóch członków zarządu PŻB, w tym prezesa Piotra Redmerskiego (zgodził się na podanie danych - PAP), oskarżono o „popełnianie przestępstwa polegającego na wyrządzeniu spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach 8 mln 118 tys. 560 zł.

„Oskarżonym zarzucono, że w okresie od 8 marca 2017 r. do 14 maja 2019 r. jako osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Polskiej Żeglugi Bałtyckiej S. A. nie zachowali ostrożności wymaganej w danych okolicznościach i podpisali z Morską Stocznią Remontową Gryfia S. A. kontrakt na zaprojektowanie, wybudowanie i dostawę promu pomimo, że stocznia nie była przygotowana do realizacji projektu od strony ekonomicznej z uwagi na złą sytuację finansową i majątkową oraz od strony organizacyjnej, gdyż nie dysponowała odpowiednim zapleczem technicznym i kadrą pracowników mających wystarczające doświadczenie w budowie promów Ro-Pax” - wyjaśniono w komunikacie prokuratury regionalnej.

W akcie oskarżenia wskazano też aneksy do kontraktu, które dot. modyfikacji projektu kontraktowego oraz opracowania projektu technicznego. W ocenie prokuratury, spółka PŻB poniosła szkodę majątkową w wysokości 7 mln 589 tys. 900 zł.

W oskarżeniu znalazł się również aneks dot. wykonania „pierwszej sekcji dna podwójnego kadłuba promu”. Budowę tzw. stępki zlecono, mimo że, jak wskazali śledczy, „nie został wykonany w całości projekt kontraktowy promu oraz nie został sporządzony projekt techniczny promu (…)”. Jak wyliczyła prokuratura, PŻB poniosła tu szkodę majątkową w wysokości 725 tys. 660 zł.

„Po odliczeniu wartości zezłomowanej za kwotę 197.000 zł „stępki” daje to kwotę 528 tys. 660 zł” – zaznaczono w komunikacie.

Prokuratura, wyliczając wartość szkód, wskazała wydatki na nabycie: projektu kontraktowego (500 tys. zł), pierwszej sekcji promu (725 tys. 660 zł), zmodyfikowanej wersji projektu kontraktowego (89 tys. 900 zł) oraz kolejnych pakietów projektu technicznego za łączną kwotę 7 mln zł.

Za przestępstwo z art. 296 par. 1 KK, czyli wyrządzenie szkody znacznych rozmiarów przez nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Oskarżeni nie przyznali się popełnienia zarzucanego im czynu.

W rozmowie z PAP prezes PŻB Piotr Redmerski, który kierował państwową spółką od 2016 r. do stycznia 2021 r., a w kwietniu 2024 r. wrócił na stanowisko prezesa, ocenił stawiany mu zarzut jako „kuriozalny”.

- To jest szukanie kozła ofiarnego – ocenił Redmerski.

Pytałem prokuratora: gdzie ja wyrządziłem szkodę? Cieszę się, że będzie ten proces. Chętnie opowiem o patologiach w ówczesnym ministerstwie (gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej – PAP), o próbie budowania promu wbrew zasadom rynkowym. Mam nadzieję, że sąd bardzo wnikliwie przeanalizuje tę sprawę i to, jak funkcjonują spółki Skarbu Państwa. PŻB była oszukiwana przez ministerstwo i przez MSR Gryfia – podkreślił Redmerski.

Prezes PŻB wyjaśnił, że mówiąc o „oszustwach”, miał na myśli np. wyrejestrowanie budowanego promu z Polskiego Rejestru Statków.

Stocznia zrobiła to dosłownie po tygodniu. My o tym nie wiedzieliśmy – powiedział Redmerski.

Wyrejestrowanie jednostki z PRS spowodowało, że stępka, którą w czerwcu 2017 r. ostukiwał młoteczkiem ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki, miała później tylko wartość złomu.

W rozmowie z PAP Redmerski zwrócił uwagę, że budowa promu w Szczecinie była „projektem politycznym”. Kontrakt podpisała MSR Gryfia, a miał on być realizowany na terenie Szczecińskiego Parku Przemysłowego, czyli dawnej Stoczni Szczecińskiej. Nowoczesny Ro-Pax dla PŻB (Polferries) był jednym z tematów kampanii wyborczych.

Prezes przypomniał, że w 2017 r. PŻB finalizowała zakup używanego promu, który później operował na Bałtyku jako M/F Cracovia.- Ministerstwo wstrzymywało nam zakup Cracovii, w zamian z podpisanie kontraktu z Gryfią – powiedział Redmerski.

Szef PŻB przyznał, że wielokrotnie domagał się do MSR Gryfia gwarancji, że będzie w stanie wybudować prom Ro-Pax (towarowo-pasażerski). Wtedy stocznia, co podkreślił Redmerski, składała oświadczenie, że ma kooperantów, którzy budują takie jednostki, że będzie z nimi współpracować. Natomiast Skarb Państwa deklarował dokapitalizowanie MSR, co pozwoli unowocześnić park maszynowy, rozwijać potencjał produkcyjny stoczni.

- Zostałem odwołany ze stanowiska 11 lutego 2021 r. Dzień po tym, jak zażądałem od MSR Gryfia zwrotu zaliczki - podsumował Redmerski.

Drugim oskarżonym jest ówczesny członek zarządu ds. inwestycji tonażowych PŻB, który piastował stanowisko od lutego 2017 r. do czerwca 2020 r.

PŻB (Polferries) i Unity Line (Polska Żegluga Morska i EuroAfrica) od 30 marca rb. działają w ramach spółki operacyjnej POLSCA, która, dysponując 11 promami, ma skonsolidować potencjał polskich armatorów promowych i odbudować ich dominującą pozycję na Bałtyku.

1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter