Rok 2026 będzie dla PGZ Stoczni Wojennej jeszcze bardziej intensywny niż 2025 - podkreślił w rozmowie z PAP prezes spółki Marcin Ryngwelski. Wśród najważniejszych wydarzeń wymienił m.in. wodowanie okrętu ratowniczego Ratownik i rozpoczęcie prac nad trzecim z okrętów w programie „Miecznik” – Huraganem.
Ryngwelski zaznaczył, że 2025 był dla PGZ Stoczni Wojennej intensywny i udany - zrealizowane zostały wszystkie wyznaczone na ten rok „kluczowe kamienie milowe”.
- W maju mieliśmy cięcie blach pod drugą fregatę „Miecznik” - Burzę, a w grudniu położyliśmy pod nią stępkę. To pokazuje, że program „Miecznik” systematycznie postępuje zgodnie z harmonogramem. Wicher, pierwsza fregata, rośnie w naszej Hali Kadłubowej - kadłub jest już w zaawansowanej fazie montażu – powiedział.
Program „Miecznik” to obecnie największy program modernizacyjny polskiej Marynarki Wojennej. Jego celem jest zbudowanie trzech nowoczesnych fregat wielozadaniowych, które staną się podstawową siłą bojową polskiej floty, zastępując przestarzałe okręty typu Oliver Hazard Perry.
Prezes PGZ SW dodał, że w grudniu ub.r. wraz ze stocznią Remontowa Shipbuilding S.A. z Gdańska, liderem konsorcjum budującego niszczyciele min Kormoran II – Stocznia Wojenna zwodowała (w Gdańsku) kolejny niszczyciel min, ORP Czajkę. W tym samym miesiącu cięto pierwsze blachy pod okręt Ratownik o wartości ponad 1 mld zł.
Pytany o obecny etap realizacji programu „Miecznik” Marcin Ryngwelski wskazał, że budowa pierwszej fregaty – ORP Wicher - jest już w zaawansowanej fazie. Obecnie trwają intensywne prace montażowe w Hali Kadłubowej. Zgodnie z harmonogramem wodowanie jednostki zaplanowano na drugą połowę 2026 roku, a przekazanie Marynarce Wojennej w 2029 roku.
- Burza - druga fregata - ma już położoną stępkę, a równolegle produkujemy kolejne sekcje kadłuba. Przypomnę, że program realizujemy razem z Babcockiem i całym konsorcjum partnerów - Thales, MBDA -z którymi i współpraca układa się dobrze – zapewnił.
Wśród przełomowych momentów w 2026 roku prezes PGZ Stoczni Wojennej wymienił m.in. rozpoczęcie prac nad trzecią fregatą z programu „Miecznik” – Huraganem, a także wodowanie ORP Wicher w drugiej połowie br.
- Cały program zakończymy do końca 2031 roku. A więc Wicher w 2029, Burza w 2030, a Huragan w 2031. To nie są puste deklaracje - harmonogram jest realny i zrobimy wszystko żeby go dotrzymać – podkreślił.
Przypomniał jednocześnie, że w listopadzie ub.r. odbyła się uroczystość cięcia blach pod najnowocześniejszy okręt ratowniczy na Morzu Bałtyckim – mierzący 96 m długości i posiadający 6,5 tys. ton wyporności ORP Ratownik.
- Zastąpi on jednostki służące od ponad 50 lat - ORP Piast i ORP Lech. Na 4 lutego 2026 roku zaplanowaliśmy położenie stępki. Potem wodowanie - spodziewamy się, że nastąpi to w sierpniu lub wrześniu 2026 roku. Finalizacja całego programu przewidziana jest na 2029 rok - wtedy przekażemy okręt Marynarce Wojennej – powiedział Ryngwelski.
Rozmówca PAP podkreślił też, że 2026 r. będzie dla spółki jeszcze bardziej intensywny niż 2025.
- Kluczowe będzie też dalsze wzmacnianie zespołu. Potrzebujemy dobrych spawaczy, monterów, inżynierów. Kontynuujemy współpracę ze szkołami technicznymi i uczelniami. Nie zapominamy też o modernizacjach i remontach dla Marynarki Wojennej. Uczestniczymy w programie „Kormoran II”, modernizujemy jednostki. Transformujemy się w stocznię nowych budów, ale nie rezygnujemy z tego, co robimy dla floty od lat – zapewnił.
Jego zdaniem, polski przemysł stoczniowy przeżywa renesans.
- Dzisiaj mamy cztery wielkie stocznie w Polsce z pełnym portfelem zamówień na kolejne lata. To jest ogromna zmiana w porównaniu z tym, co było jeszcze kilka lat temu, kiedy Stocznia Marynarki Wojennej – prawna poprzedniczka PGZ Stoczni Wojennej - była pod kontrolą syndyka – stwierdził.
Dodał też, że sytuacja zmieniła się głównie dzięki temu, że w końcu doceniono Marynarkę Wojenną.
- Bałtyk wreszcie został zauważony jako strategiczny dla bezpieczeństwa kraju akwen. Infrastruktura krytyczna - Naftoport, Gazoport, farmy wiatrowe, rurociągi - to wszystko wymaga ochrony. 100 procent ropy naftowej do Polski przychodzi dzisiaj do Gdańska. To zupełnie inna sytuacja niż była kiedyś z rurociągiem Przyjaźń. Marynarka Wojenna stała się kluczowa dla bezpieczeństwa państwa i za tym poszły inwestycje – powiedział Ryngwelski.
Prezes PGZ SW podkreślił jednocześnie, że największą bolączką branży stoczniowej są kadry, bowiem przez 30 lat nie było zamówień na okręty.
- To stworzyło ogromną lukę w kadrach stoczniowych i żeby to odwrócić, trzeba lat. Tego nie da się zrobić z dnia na dzień. Jak tylko zostały zamówione pierwsze farmy wiatrowe, wszystko zaczęło ruszać - politechniki, uczelnie zaczęły kształcić specjalistów - wskazał.
W tym kontekście mówił o współpracy z technikami, z Akademią Marynarki Wojennej, uruchomieniu specjalnego kierunku „Technologiczne Wsparcie Budowy Okrętów”.
- Ale owoce tych działań zbierzemy dopiero za kilka lat – stwierdził Ryngwelski.
Lolejną bolączką są wysokie ceny energii, materiałów i stali.
- To wyzwanie dla wszystkich stoczni w Europie. A trzeba też pamiętać o tym, żeby kontynuować trend wymiany wysłużonego sprzętu Marynarki Wojennej na nowy. Zanim skończy się realizacja programu Miecznik, trzeba będzie pomyśleć o kolejnych programach. Inaczej stracimy te kompetencje, które budujemy teraz. A ich odbudowa zajmie kolejne lata, a koszty będą ogromne – powiedział.
PGZ Stocznia Wojenna jest najstarszą polską stocznią działającą od 1922 roku. Spółka kontynuuje tradycję Stoczni Marynarki Wojennej oraz utworzonych jeszcze przed II wojną światową w Pucku, a następnie przeniesionych do Gdyni Warsztatów Portowych Marynarki Wojennej.
Dariusz Sokolnik
