Prawo, polityka

Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy dość mocno krytykował Pan najpierw projekt, a potem finalny kształt przepisów dotyczących zwolnienia z PIT dla marynarzy. Czy dalej podtrzymuje Pan swoje stanowisko?

Jak najbardziej podtrzymuje moje stanowisko w tym względzie i coraz bardziej się w nim utwierdzam. Niestety, przepisy w zakresie zwolnienia marynarzy z PIT w obecnym kształcie wprowadzą więcej zamętu i komplikacji, niż przysporzą faktycznych korzyści podatkowych polskim marynarzom. Mamy do czynienia z bardzo nieprzemyślaną regulacją, która jest w dużej mierze oderwana od realiów obrotu prawnego w Polsce i nowoczesnej żeglugi morskiej.

Polski ustawodawca poprzez omawianą nowelę wprowadził bardzo zawężające definicje wyłączając większość jednostek, na których pływają polscy marynarze ze zwolnienia, które miało rzekomo „ułatwić” życie polskim marynarzom. Cała „procedura” ewentualnego zwolnienia marynarzy z PIT opiera się tak naprawdę o jeden dokument tj. zaświadczenie, które może nie zostać wydane marynarzowi przez armatora lub agencję, a jeśli już zostanie wydane to z pewnością będzie pretekstem do wszczęcia wielu czynności sprawdzających, a nawet kontroli skarbowych przez organy podatkowe względem marynarza próbującego skorzystać z nowych przepisów w ww. zakresie.

Co więcej, warto zauważyć, że przepisy te wprowadziły bardzo dużą nerwowość w środowisku marynarskim, gdyż tak naprawdę nikt ze strony Ministerstwa Finansów nie wyjaśnił marynarzom jakie będą skutki tych regulacji.

Dlaczego nerwowość? Przecież przepisy te mają z założenia być korzystne dla marynarzy.

Wielu marynarzy błędnie uznało, że brak objęcia zwolnieniem z PIT dla marynarzy w 2020 roku jest równoznaczne z ich opodatkowaniem w Polsce. Pamiętajmy, że nowela w zakresie zwolnienia z PIT dla marynarzy nie kreuje żadnego obowiązku podatkowego, a co za tym idzie marynarz nieobjęty zwolnieniem wynikającym z nowych przepisów ustawy o PIT, ale objęty korzystnymi przepisami umów o unikaniu podwójnego opodatkowania (metoda wyłączenia z progresją lub pełne wyłączenie z opodatkowania w Polsce) nie musi płacić podatku w Polsce. Co więcej, jeżeli taki marynarz nie uzyska równolegle żadnych innych dochodów w 2020 objętych opodatkowaniem w Polsce na zasadach ogólnych nie będzie musiał rozliczać się w Polsce z ww. dochodów zagranicznych.

Zwolnienie z PIT dla marynarzy jest dla tych podatników, którzy w oparciu o umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania np. z Kanadą lub w oparciu o przepisu ustawy o PIT i inne przepisy, np. w związku z uzyskiwaniem dochodów ze źródeł z rajów podatkowych m.in. Monaco, muszą w Polsce zapłacić podatek.

Czy mógłby Pan podać jakiś przykład sytuacji, gdy zwolnienie z PIT nie znajduje w 2020 roku zastosowania i marynarz nie zapłaci podatku?

Oczywiście, przykładowo marynarz pracujący u niemieckiego armatora 140 dni w roku podatkowym 2020, pod banderą liberyjską, będzie dalej będzie korzystał z regulacji umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy Polską, a Niemcami i nie zapłaci w Polsce od tych dochodów żadnego podatku. Warto również podkreślić, iż zgodnie z hierarchią źródeł prawa, która obowiązuje w polskim prawie, najpierw stosujemy umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a dopiero w drugiej kolejności regulacje ustawy o PIT.

W takiej sytuacji ustawa o PIT w zakresie zwolnienia marynarzy nie znajdzie zastosowania, bo marynarz nie zapłaci podatku w Polsce z tytułu korzystnej dla niego regulacji umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

No właśnie co z zasadą 183 dni w 2020 roku w przypadku marynarzy?

Jeżeli marynarz jest objęty korzystną dla niego umową o unikaniu podwójnego opodatkowania to nie ma ona znaczenia. Zresztą, jak wielokrotnie wskazywałem regulacja dotycząca przesłanki 183 dni jest zbyt szczegółowa co rodzić będzie w przyszłości liczne ryzyka interpretacyjne dla marynarzy ze strony organów podatkowych. Trzeba pamiętać, że wszystko co się zdarzy w pracy polskiego marynarza zagranicą, a nie będzie objęte enumeratywną listą wskazaną w omawianym przepisie nie będzie uwzględnione i zaliczone do ww. 183 dni, tym samym marynarz nie skorzysta ze zwolnienia z PIT i będzie w pełni opodatkowany w Polsce. Z uwagi na powyższe trzeba bardzo dobrze przemyśleć złożenie jakichkolwiek dokumentów, które mają „zwolnić” marynarza z PIT w 2020 roku i latach późniejszych.

To co w takim razie będzie miało znaczenie podatkowe dla polskich marynarzy w roku 2020?

Dla polskich marynarzy w 2020 roku w dalszym ciągu kluczowymi i najważniejszymi kwestiami będzie usytuowanie faktycznego zarządu armatora i praca na statku eksploatowanym w transporcie międzynarodowym, a dopiero potem ewentualne przesłanki wynikające z nowych przepisów dot. zwolnienia marynarzy z PIT, które w mojej ocenie są wadliwie skonstruowane, a to z kolei znacząco zawęża ich faktyczne zastosowanie.

Takim przykładem jest m.in. definicja „żeglugi międzynarodowej” lub wskazanie statków „używanych do przewozu ładunku lub pasażerów w żegludze międzynarodowej” jako jedynych, które są „objęte” regulacją ww. zwolnienia.
Co ciekawe, te przepisy jeszcze nie obowiązują, a ww. zawężające definicje już zaczynają kreować problemy w kontaktach z organami podatkowymi.

W jakim sensie ww. definicje już kreują problemy, skoro przepisy te mają zacząć obowiązywać od początku 2020 roku?

Na przestrzeni ostatnich kilku tygodni dziesiątki marynarzy w całej Polsce zostało wezwanych do korekty zeznań podatkowych w związku ze złożonymi zeznaniami rocznymi, w których to zeznaniach marynarze skorzystali z ulgi abolicyjnej w latach 2014 i 2015 z tytułu pracy na statkach eksploatowanych w transporcie międzynarodowym przez przedsiębiorstwa z faktycznymi zarządami w Norwegii lub Singapurze.

Organy podatkowe praktycznie cytując sformułowania z noweli do ustawy o PIT w zakresie zwolnienia marynarzy z PIT, wezwały marynarzy do wykazania, że statki, na których pływali w ww. latach przewoziły ładunek lub pasażerów, chcąc w ten sposób podważyć, że statki te były faktycznie eksploatowane w transporcie morskim.

Co więcej, w wielu wezwaniach pojawiła się litania pytań dotyczących „międzynarodowości” żeglugi danej jednostki, która to lista doskonale wpisuje się w definicję „żeglugi międzynarodowej” zawartej w nowych przepisach, które dopiero zaczną obowiązywać od 01.01.2020 roku.

Warto pamiętać, że w większości umów o unikaniu podwójnego opodatkowania zdefiniowano bardzo wyraźnie jak na potrzeby danej umowy należy rozumieć transport międzynarodowy tj. oznacza on wszelki transport statkiem morskim eksploatowanym przez przedsiębiorstwo, którego faktyczny zarząd znajduje się w Umawiającym się Państwie, z wyjątkiem przypadku, gdy statek morski lub statek powietrzny jest eksploatowany wyłącznie między miejscami położonymi w drugim Umawiającym się Państwie, czyli w kabotażu.

W umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania wskazuje się również, że jeżeli jakieś określenie nie zostało zdefiniowane w danej umowie międzynarodowej, to dopiero wtedy można definiować to określenie na kanwie przepisów krajowych…oczywiście obowiązujących, a nie takich, które dopiero mają zacząć obowiązywać.

Czy organy podatkowe mają prawo podejmować takie działania?

Oczywiście, że nie. Organy podatkowe mogą działać tylko i wyłącznie w oparciu o obowiązujące przepisy prawa. W tych przypadkach doszło, w mojej ocenie, do nadużycia prawa ze strony organów podatkowych. Niestety nie są to odosobnione przypadki. Dochodzą do Nas coraz bardziej niepokojące sygnały z całej Polski dotyczącego tego w jaki sposób organy podatkowe prowadzą postępowania sprawdzające względem marynarzy.

Otóż, okazuje się, że Ministerstwo Finansów w trakcie prac nad nowymi przepisami dostrzegło marynarzy jako potencjalną grupę podatników, która może wymagać szczególnej uwagi. Niestety jak doświadczenie uczy, taka uwaga ze strony aparatu skarbowego nigdy w Polsce nie prowadzi do niczego dobrego. Coraz częściej organy podatkowe próbują podważać to, że dana jednostka/statek były eksploatowane w transporcie międzynarodowym, pomimo, że nie mają ku temu tak naprawdę żadnych podstaw, a tym bardziej dowodów. Szczęśliwie, na tym etapie, udaje się nam w większości przypadków przekonać organy podatkowe, że nie mają racji, ale wydaje się to coraz trudniejsze.

Co więcej nasz aparat skarbowy bardzo zaktywizował się w zakresie wymiany informacji podatkowej z zagranicą m.in. z Norwegią, z Danią, z Kanadą, z Wielką Brytanią, z Cyprem, z Holandią, ale co ciekawe nawet z Singapurem, który dotychczas nie przesyłał informacji odnośnie polskich marynarzy do Polski. Na kanwie właśnie takich informacji z Singapuru kilku marynarzy niedawno zostało bezzasadnie wezwanych przez Urzędy Skarbowe do korekty zeznań.

Nie wygląda to zbyt optymistycznie dla marynarzy, co Pan rekomenduje?

Faktycznie sytuacja się coraz bardziej komplikuje, ale to nie znaczy, że marynarz jest skazany na płacenie podatków w Polsce bez względu na obowiązujące przepisy. Mimo wszystko marynarze powinni zachować spokój. Kluczową kwestią jest dysponowanie przez marynarza stosownymi dokumentami. Na przestrzeni ostatnich tygodni poszerzyliśmy listę dokumentów, którymi w mojej ocenie powinni dysponować marynarze.

Wszystko wskazuje na to, że tam, gdzie organy podatkowe nie mogą podważyć ulgi abolicyjnej próbują podważać inne przesłanki, tak aby doprowadzić do opodatkowania marynarzy w Polsce. W mojej ocenie dokładnie takiej samej praktyki możemy oczekiwać po stosowaniu nowych przepisów w zakresie zwolnienia marynarzy z PIT za rok 2020. Co więcej, marynarze powinni konsultować się przed nowymi kontraktami oraz inwestycjami, tak aby mieć pewność, że nie narażają się na ewentualne komplikacje podatkowe wynikające z nowej współpracy z zagranicznym armatorem lub w związku z planowaną inwestycją.

Warto również pamiętać, że marynarz w żadnym przypadku nie powinien sam kontaktować się z Urzędem Skarbowym w reakcji na wezwanie.

Niestety, obecnie aparat skarbowy jest nastawiony na poszukiwanie luk w systemie podatkowym i podatników, którzy w ocenie organu nie dopełnili obowiązków na nich spoczywających. Co ciekawe w wielu przypadkach, to rzekome niedopełnienie obowiązków przez marynarza nie ma miejsca i nie miało miejsca, a Urząd Skarbowy mimo wszystko próbuje za wszelką cenę wykazać, że tak właśnie było. Niestety podatnik samodzielnie, bez profesjonalnego pełnomocnika, nie jest w stanie skutecznie zwalczać tego rodzaju wadliwych praktyk. Proszę również pamiętać, że pierwszy kontakt z organem podatkowym ma kluczowe znaczenie dla podatnika i powinien być dogłębnie przemyślany.

W takim razie po co w ogóle wprowadzono zwolnienie z PIT dla marynarzy w takim kształcie?

Muszę przyznać, że sam zadaję sobie to pytanie biorąc pod uwagę jak wadliwie skonstruowano przepisy w zakresie zwolnienia marynarzy z PIT. W obecnym kształcie z tych przepisów skorzysta niewielu polskich marynarzy. Realnie mowa tu o kilku procentach marynarzy, którzy i tak, i tak będą narażali się na kontrolę na przestrzeni prawie 6 lat od zawnioskowania o zwolnienie z PIT. Warto zauważyć, że marynarz nie dostanie żadnego postanowienia lub decyzji, że zostaje zwolniony z PIT. Marynarz składa dokumenty i musi liczyć na to, że organ podatkowy przychyli się do jego „wniosku”.

Jedno jest pewne nowela w ustawie o PIT w zakresie zwolnienia marynarzy z podatku dochodowego wprowadziła w polskim prawie podatkowym wiele zawężających i niekorzystnych dla marynarzy definicji, z których już ochoczo korzystają Urzędy Skarbowe zapominając, iż przepisy te jeszcze nie obowiązują, a te same kwestie zostały zdefiniowane w umowach podatkowych i to z tych definicji urzędnicy powinni korzystać w pierwszej kolejności. Powyższe wynika wprost z polskiej Konstytucji i ustawy o PIT.

Z tego co Pan mówi marynarze powinni bardzo ostrożnie podchodzić do nowych przepisów i tego jakie informacje uzyskują z Urzędów Skarbowych w tym zakresie w 2020 roku?

Zgadza się. Niestety urzędnicy skarbowi bardzo często nie są odpowiednio przeszkoleni w zakresie nowych przepisów i szkolą się na „żywym organizmie”. Z moich obserwacji wynika, że taki proces trwa średnio ok. 2-3 lata i wiąże się z wieloma zawirowaniami interpretacyjnymi, czego najlepszym przykładem jest chociażby sprawa ulgi abolicyjnej w latach 2014-2016 w odniesieniu do marynarzy. Podobną sytuację mamy w przypadku Konwencji MLI i pracy u brytyjskiego armatora w 2019 roku (39 US w Polsce twierdzi, że nowe przepisy obowiązują od 2019 roku, a 42 US w Polsce, że nowe przepisy zaczną obowiązywać od 2020 roku).

Niestety zwolnienie marynarz z PIT w obecnym kształcie nie powinno być poczytywane jako zachęta podatkowa, ale jako źródło potencjalnych ryzyk dla marynarzy i problemów interpretacyjnych.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę przeprowadziła Agnieszka Latarska

 
 

Radca prawny - Mateusz Romowicz

http://www.kancelaria-gdynia.eu

www.facebook.com/Legal.Marine.Mateusz.Romowicz

Autor jest radcą prawnym w Kancelarii Radcy Prawnego Legal Consulting - Mateusz Romowicz.

Komentarze   

+5 dziwny jest ten świat
Państwo(każde) nie widzi nic podejrzanego w tym ,że statki są na przykład rejestrowane pod banderą mongolską(Ułan Bator leży ok 1500km od morza),albo że maleńka Panama ma w swym rejestrze ok. 6500 statków,zaś bardzo podejrzanym jest fakt,że ktoś wykonuje zawód marynarza i trzeba takiego osobnika skrupulatnie sprawdzić skąd ma pieniądze i co z nimi robi.Jest oczywistym ,że doświadczenie nabyte w stepie jest mało przydatne w biznesie morskim,więc trzeba korzystać z doświadczenia wyspecjalizowanych firm międzynarodowych,pośredniczących przy rejestracji.Podobnie sprawa wygląda gdy maleńkie państewko,z małą kadrą urzędniczą rejestruje pod swą banderą tysiące statków.Rzecz oczywista ,że owi pośrednicy mają wiedzę nt.unikania płacenia podatków,stąd własny obywatel staje się pewnym adresatem zapędów podatkowych państwa,bo na owych międzynarodowych graczy państwo jest za ''cienkie''
19 listopad 2019 : 07:15 hihi Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1