Płynący do Zatoki Omańskiej, lotniskowiec USS Abraham Lincoln i jego grupa uderzeniowa spotkają tam okręty chińskie, rosyjskie i irańskie, wracające z zakończonych przed tygodniem manewrów Will for Peace 2026, które odbyły się na wodach Republiki Południowej Afryki.
Amerykańskie okręty z pewnością natkną się na podzieloną chińską 48. Flotę. Na Morzu Czerwonym jest już fregata rakietowa typu 054A Daqing, a dwa pozostałe okręty flotylli płyną do oddalonej o nieco ponad 1 tys. km dzierżawionej przez Chiny bazy w Dżibuti na kontynencie afrykańskim.
Według portalu MaritimeExecutive po zakończeniu ćwiczeń Will for Peace okręty te potrzebują czasu na regenerację przed wznowieniem działań i rozpoczęciem kolejnych manewrów z rosyjskimi i irańskimi sojusznikami, które pod nazwą Pas Bezpieczeństwa Morskiego powinny się odbyć w marcu na wodach Zatoki Perskiej.
Podobnie jak chińska 48. flota, rozporoszona jest również rosyjska Flota Pacyfiku, której okręty w połowie listopada ubiegłego roku prowadziły z marynarką wojenną Mjanmy (d. Birmy) ćwiczenia Marumex-2025 na Morzu Andamańskim.
Z tego powodu w Zatoce Perskiej znajduje się obecnie tylko jeden rosyjski niszczyciel rakietowy Marszał Szaposznikow, który jeszcze przed trzema dniami był z wizytą w Katarze, gdzie uczestniczył w wystawie obronnej DIMDEX 2026.
Na Bliskim Wschodzie wspiera go tankowiec Borys Butoma, ale prawdopodobnie wkrótce dołączy do nich korweta Stojkij klasy Stierieguszczij, która przed tygodniem również brała udział w ćwiczeniach na wodach Republiki Południowej Afryki, a która obecnie płynie wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki w kierunku Morza Arabskiego.
Po ćwiczeniach Will for Peace do swojej macierzystej bazy Bandar Abbas wraca też 103. flota irańska, składająca się z wysuniętego okrętu bazowego Makran, korwety Naghdi i przebudowanego z tankowca okrętu Shahid Mahdavi.
Według analityków Chiny i Rosja, podobnie jak w przypadku amerykańskiego ataku na Wenezuelę, będą się jedynie przyglądały działaniom amerykańskiej flotylli w Zatoce Omańskiej.
"Iran jest ważnym partnerem dla Chin, ale nie sądzę, aby Pekin był szczególnie związany z Republiką Islamską. Wiele narracji krąży wokół pytania: co zrobią Chiny, żeby uratować swojego sojusznika w Teheranie? Wszyscy powinniśmy już znać odpowiedź: nic” – napisał Jonathan Fulton, ekspert ds. Chin na Bliskim Wschodzie na Uniwersytecie Zayed w Abu Zabi w swoim najnowszym biuletynie China-MENA Newsletter, śledzącym aktywność Chin na Bliskim Wschodzie.
Podobną opinię wyraził portal MaritimeExecutive, według którego Rosjanie i Chińczycy prawdopodobnie będą obawiać się uwikłania w potencjalny konflikt między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i pozostawią Irańczyków samych sobie w walce z Amerykanami.
Jednak z ustaleń azjatyckiego portalu wojskowego DefenceSecurityAsia Pekin najprawdopodobniej już wsparł irański reżim. Począwszy od 18 stycznia 16 chińskich wojskowych samolotów transportowych wylądowało w Iranie w ciągu zaledwie 56 godzin.
W tym samym czasie w Teheranie lądowały też cztery białoruskie samoloty Ił-76 z ładunkami pochodzenia rosyjskiego i chińskiego, co może wskazywać na skoordynowane działania logistyczne sojuszników Iranu, a nie na pojedynczą operację chińską.
Tadeusz Brzozowski
