Żegluga
W środę mija szesnaście lat od zatonięcia promu "Jan Heweliusz". Była to największa tragedia morska w powojennej historii Polski.

14 stycznia 1993 r. u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia na Morzu Bałtyckim, zatonął prom "Jan Heweliusz". W trakcie rejsu ze Świnoujścia do Ystad rozszalał się sztorm o sile ponad 12 stopni Beauforta. Po tym jak pozrywały się mocowania ładunków - przede wszystkim przewożonych ciężarówek - dla promu nie było już ratunku. Statek przegrał walkę z żywiołem - o godzinie 5:12 przewrócił się do góry dnem, a o godz. 11 zatonął.

W katastrofie zginęło 55 osób w tym 20 marynarzy i 35 pasażerów. Większość zmarła z zimna wzmaganego silnym wiatrem i wysokimi falami. Przeżyło 9 członków załogi. Ciał kilku osób nie odnaleziono.

Praktycznie nieznane są przyczyny zatonięcia promu. Werdykt Izby Morskiej, która winę zrzuciła na kapitana oraz zły stan techniczny statku, był wielokrotnie podważany, uznawany za stronniczy i nierzetelny. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał, że Izby Morskie w Szczecinie i Gdyni nie rozpatrzyły sprawy zatonięcia promu w sposób bezstronny, m.in. pomijając materiał dowodowy oraz nie przesłuchując istotnych świadków.

Wrak wciąż leży na dnie Bałtyku na głębokości 27 m, a więc 10 m poniżej minimalnego poziomu lustra wody.

W rocznicę tragedii w Gdyni i w Świnoujściu zostanie oddany hołd ofiarom tragedii. O godz. 11.00 rozlegnie się dźwięk syren alarmowych.

Wśród ofiar było 6 gdynian: Tomasz Brudnicki, Włodzimierz Szpilman, Mieczysław Ostrzyniewski, Stanisław Pacek, Tadeusz Łostowski, Paweł Sobociński.

mak
{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter