- Było potwornie ciężko - mówił Radek Kowalczyk podczas spotkania w urzędzie miejskim. Jest trzecim Polakiem, który ukończył regaty samotników Mini Transat.
- Trasa wiodła z Francji do Brazylii, co daje łącznie osiem tysięcy kilometrów - opowiada Kowalczyk. - Było potwornie ciężko. Przez 40 dni miałem zaledwie jeden przystanek na Maderze. Na Atlantyku nie dysponowałem żadnymi zdobyczami technologii, takimi jak mapy satelitarne, czy nawigacja. Cały czas byłem zdany wyłącznie na siebie. Przeżyłem mnóstwo pięknych i trudnych momentów. Te drugie to z pewnością zagrożenie dla zdrowia i życia w momencie, gdy uszkodziłem moją 6,5-metrową jednostkę.
Radek do startu przygotowywał się od ponad 6 lat. Większość wolnego czasu spędził w garażu nad budowaniem własnego jachtu. W kwalifikacjach brało udział ponad 200 innych sportowców, awansowało 80. W finale wystartowało 79 jednostek. Na metę dotarło tylko 59 łodzi.
Organizatorzy określili ją jako najbardziej wymagającą w historii. Radek zajął ostatecznie 26. miejsce w klasie Proto. Wynik był dla niego najmniej ważny, liczyło się, że przepłynął morderczy rejs. Wczoraj oficjalnie zakończył projekt i zapowiedział: - Moim celem jest start w kolejnej edycji w 2013 roku.
Na spotkaniu z "Niezniszczalnym", bo taki przydomek wśród zawodników otrzymał Radek, obecny był prezes firmy Calbud, bez którego szczecinianin nie wystartowałby w regatach oraz prezydent Piotr Krzystek, który zadeklarował, że miasto dalej będzie wspierało żeglarza.{jathumbnail off}
Żegluga
Trzeci Polak, który ukończył regaty samotników
02 grudnia 2011 |
