- Utrzymywanie nadmiaru mocy przeładunkowych jest potrzebne, aby nie zaskoczyło nas ożywienie w światowym handlu i ładunki nie były kierowane do innych portów nadbałtyckich lub Morza Północnego - mówi Krzysztof Szymborski, prezes zarządu Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego (BCT).
Zarząd BCT planował na ten rok wzrost obrotów aż o 30 proc. Czy te plany są realne, skoro dynamika polskiego handlu zagranicznego zmalała w ciągu ośmiu miesięcy do 7 procent, z ponad 22 proc. w ub.r.?
- Nic na razie nie zmieniło się w naszych tegorocznych założeniach biznesowych. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy zwiększyliśmy obroty o tyle, ile planowaliśmy, czyli właśnie około 30 proc. Przypomnę, że w całym 2010 roku przeładowaliśmy blisko 300 tys. TEU (towarów w dwudziestostopowych kontenerach).
Niemniej liczymy się z tym, że pod koniec roku dynamika obrotów zmaleje, a w 2012 roku nastąpi jej spłaszczenie. Poziom obrotów handlu zagranicznego wprost wynika z kondycji ważnych światowych gospodarek, a ta obecnie nie jest najlepsza.
Z bieżących informacji można wywnioskować, że BCT specjalizuje się w tym roku w obsłudze pociągów intermodalnych.
- Możemy pochwalić się największym na polskim rynku procentowym udziałem transportu kolejowego w łącznej liczbie przywożonych i wywożonych kontenerów z terminalu, który sięga około 40 proc. To ewenement w Polsce, a także jeden z najwyższych takich wskaźników w Europie. Co istotne, w ostatnim tygodniu sierpnia padł u nas rekord, bo aż 72 proc. kontenerów zostało przetransportowanych koleją.
Dlaczego tak się stało? Przewoźnicy kolejowi są przecież wręcz sparaliżowani remontami torów na głównych odcinkach.
- Przewoźnicy ci, a operują u nas głównie PKP Cargo i PCC Intermodal, poza realizowanymi publicznie usługami transportowymi, zawarli również wcześniej długookresowe kontrakty z konkretnymi eksporterami i importerami, i muszą się z nich wywiązać, bez względu na stan infrastruktury kolejowej.
Niezależnie od tego, nie ma w tym przypadku. Na przewozy intermodalne stawia cała Unia Europejska, preferując te bardziej "ekologiczne" środki transportu. Przewóz towarów drogą morską oznacza sześciokrotnie mniejszą emisję CO2 na tonę ładunków w porównaniu do transportu kolejowego i ponad 15 razy mniejszą niż w przypadku transportu drogowego.
Co równie istotne, na lądzie w długodystansowych przewozach kolej jest nie do przebicia pod względem ceny przez samochody. Pociągi jednocześnie znakomicie sprawdzają się w obsłudze regularnych potoków dużych partii towarów.
Jakie towary w kontenerach są głównie przeładowywanie w BCT?
- Duży udział mają części i gotowe wyroby dla przemysłu motoryzacyjnego.
Zarząd spółki przyjął w ub.r. strategię rozwoju do 2015 roku. Co ona zakłada, zwiększenie mocy przeładunkowych?
- Ogólnie mówiąc, zakładamy w niej dalszy dynamiczny rozwój firmy i inwestycje warte ponad ok. 50 mln dol. Środki te w części przeznaczamy na wzrost wydajności terminala. Już obecnie realnie możemy obsłużyć 750 tys. TEU, a dzięki inwestycjom zwiększymy nasze zdolności do ponad 1 mln TEU rocznie.
Mamy sześć suwnic nabrzeżowych, 800 metrów nabrzeża, co wystarcza na przyjęcie do 3 statków w tym samym czasie i bardzo sprawne ich obsłużenie. Jeszcze we wrześniu spodziewamy się ostatecznego potwierdzenia i przyznania nam ponad 50 mln zł dofinansowania ze środków unijnych, które przeznaczymy przede wszystkim na rampę kolejową i jej wyposażenie, co jeszcze zwiększy możliwości obsługi wagonów kolejowych z kontenerami.
Zarazem stawiamy na poprawę efektywności organizacji i wydajność pracy, przez inwestowanie w najnowocześniejsze systemy operacyjne, z zastosowaniem GPS włącznie. W 2010 roku wydajność suwnic obsługujących statki wynosiła 27 przeładowanych kontenerów na godzinę, obecnie jest to 30 i zamierzamy osiągnąć 35 kontenerów na godzinę. Tak wydajna praca skraca czas postoju statków w porcie i jest bardzo pożądana i ceniona przez armatorów.{jathumbnail off}
Żegluga
Do końca roku utrzyma się boom w przeładunkach BCT
15 września 2011 |
Źródło:
