Poważnie uszkodzony podczas regat The Tall Ship's Races szkolny żaglowiec "Pogoria" po miesięcznym remoncie w gdanskiej stoczni, wraca w sobotę na morze. Prawdopodobnie w niedzielę wypłynie przez Kopenhagę do Holandii, gdzie w tamtejszym porcie Delfzijl weźmie udział w zlocie żaglowców Delfsail, odbywającym się w dniach 22-25 sierpnia.
- W sobotę po południu "Pogoria" zacumuje w Basenie Prezydenta w Gdyni - mówi Grażyna Eisenhagen z Sail Training Association Poland z Gdyni, armatora żaglowca. - Tego samego dnia zaokrętuje załoga, a już od decyzji kapitana zależeć będzie, kiedy gotowi będą do wypłynięcia.
Przygotowana do odbioru "Pogoria" stoi jeszcze w Stoczni Remontowej w Gdansku.
- Remont zakończyliśmy we wtorek - mówi Andrzej Pietraszczyk, kierownik remontu "Pogorii" ze Stoczni Remontowej. - Pracowało przy nim przez miesiąc kilkanaście osób na trzy zmiany. "Pogoria" miała złamane wszystkie trzy maszty, uszkodzone elementy uzbrojenia i olinowania stałego. Musieliśmy wymienić całą konstrukcję masztów. Takie zlecenie to niecodzienna robota, rzadko się zdarza wymiana jednego masztu, a co dopiero trzech. Poza tym konserwowaliśmy reje i bomy.
Tymczasem Izba Morska w Gdyni nadal bada, czy na wypadek żaglowca miały wpływ siły wyższe, czy też zawinił człowiek. Jak powiedział nam krótko po wypadku sędzia Michał Meissner, przewodniczący Izby Morskiej przy sądzie Okręgowym w Gdańsku z siedzibą w Gdyni, Izba wszczęła postępowanie z urzędu. - Zbieramy wszelkie dokumenty związane z żaglowcem - od kart bezpieczeństwa po przeglądy. - mówił sędzia. - Musimy wiedzieć, czy te ostatnie przeprowadzane były w określonych terminach. Przesłuchany zostanie kapitan, nie wykluczamy też przesłuchania innych osób. Jeśli się okaże, że były zaniedbania, sprawę skierujemy do prokuratury.
- Postępowanie jest w toku, nie mamy jeszcze konkretnych ustaleń - usłyszeliśmy w środę w Izbie Morskiej.
Wypadek, w którym "Pogoria" straciła wszystkie trzy maszty, miał miejsce na początku lipca tego roku, 10 mil morskich od wybrzeża Finlandii, przy wietrze 30-35 węzłów.
29-letni żaglowiec brał w tym czasie udział w regatach The Tall Ships' Races, które 5 lipca rozpoczęły się w Gdyni. Płynął do St. Petersburga. Nikomu nic się nie stało, ale żaglowiec wycofał się z regat. Odholowany został do fińskiego portu Hanko, gdzie odcięto część masztów. Następnie "Pogoria" przypłynęła na silniku bezpośrednio do Stoczni Remontowej w Gdańsku z 22 żeglarzami, którzy zdecydowali się zostać na pokładzie. Reszta z 51-osobowej załogi - głównie nieletni - wróciła do Gdyni kilka dni wcześniej promem "Finnmaid" z Helsinek.
Szkolny żaglowiec "Pogoria" jest w trzech piątych własnością Polskiego Związku Żeglarskiego, w dwóch piątych organizacji Sail Training Association Poland będącej również jej armatorem.
{jathumbnail off}
- W sobotę po południu "Pogoria" zacumuje w Basenie Prezydenta w Gdyni - mówi Grażyna Eisenhagen z Sail Training Association Poland z Gdyni, armatora żaglowca. - Tego samego dnia zaokrętuje załoga, a już od decyzji kapitana zależeć będzie, kiedy gotowi będą do wypłynięcia.
Przygotowana do odbioru "Pogoria" stoi jeszcze w Stoczni Remontowej w Gdansku.
- Remont zakończyliśmy we wtorek - mówi Andrzej Pietraszczyk, kierownik remontu "Pogorii" ze Stoczni Remontowej. - Pracowało przy nim przez miesiąc kilkanaście osób na trzy zmiany. "Pogoria" miała złamane wszystkie trzy maszty, uszkodzone elementy uzbrojenia i olinowania stałego. Musieliśmy wymienić całą konstrukcję masztów. Takie zlecenie to niecodzienna robota, rzadko się zdarza wymiana jednego masztu, a co dopiero trzech. Poza tym konserwowaliśmy reje i bomy.
Tymczasem Izba Morska w Gdyni nadal bada, czy na wypadek żaglowca miały wpływ siły wyższe, czy też zawinił człowiek. Jak powiedział nam krótko po wypadku sędzia Michał Meissner, przewodniczący Izby Morskiej przy sądzie Okręgowym w Gdańsku z siedzibą w Gdyni, Izba wszczęła postępowanie z urzędu. - Zbieramy wszelkie dokumenty związane z żaglowcem - od kart bezpieczeństwa po przeglądy. - mówił sędzia. - Musimy wiedzieć, czy te ostatnie przeprowadzane były w określonych terminach. Przesłuchany zostanie kapitan, nie wykluczamy też przesłuchania innych osób. Jeśli się okaże, że były zaniedbania, sprawę skierujemy do prokuratury.
- Postępowanie jest w toku, nie mamy jeszcze konkretnych ustaleń - usłyszeliśmy w środę w Izbie Morskiej.
Wypadek, w którym "Pogoria" straciła wszystkie trzy maszty, miał miejsce na początku lipca tego roku, 10 mil morskich od wybrzeża Finlandii, przy wietrze 30-35 węzłów.
29-letni żaglowiec brał w tym czasie udział w regatach The Tall Ships' Races, które 5 lipca rozpoczęły się w Gdyni. Płynął do St. Petersburga. Nikomu nic się nie stało, ale żaglowiec wycofał się z regat. Odholowany został do fińskiego portu Hanko, gdzie odcięto część masztów. Następnie "Pogoria" przypłynęła na silniku bezpośrednio do Stoczni Remontowej w Gdańsku z 22 żeglarzami, którzy zdecydowali się zostać na pokładzie. Reszta z 51-osobowej załogi - głównie nieletni - wróciła do Gdyni kilka dni wcześniej promem "Finnmaid" z Helsinek.
Szkolny żaglowiec "Pogoria" jest w trzech piątych własnością Polskiego Związku Żeglarskiego, w dwóch piątych organizacji Sail Training Association Poland będącej również jej armatorem.
