Rodziny polskich marynarzy porwanych w listopadzie razem z tankowcem "Sirius Star" u wybrzeży Somalii miały już z nimi kontakt. Piraci po otrzymaniu 3 mln USD okupu uwolnili w piątek załogę. Żona Leszka Adlera, oficera mechanika z Gdyni, nie wie jednak, kiedy mąż wróci do kraju.
Sławomir Sowula: Gdzie w tej chwili znajduje się pani mąż?
Danuta Adler: Wiem niewiele więcej niż podają media. Na razie tylko tyle, że jest na pokładzie "Sirius Star" i płyną w kierunku... chyba południowym. Do jakiegoś portu. No właśnie, tak jestem zdenerwowana, że nie mogę sobie przypomnieć jego nazwy. Nic więcej nie mogę powiedzieć ze względu na bezpieczeństwo.
Czy rozmawiała pani już z mężem przez telefon?
- Nie, przez telefon jeszcze się nie udało. Miałam tylko kontakt mailowy. Wymieniliśmy kilka listów. Dobrze, że chociaż tyle.
Jak się czuje mąż, w jakim jest stanie?
- Na szczęście wszystko jest z nimi w porządku, to najważniejsze. Jest w dobrym stanie fizycznym i chyba psychicznym. Chcę to jednak sama zobaczyć, jak już tu będzie.
Czy mąż wróci do Polski przed zakończeniem rejsu, nie będzie musiał płynąć do USA?
- Z tego co powiedział nam armator, załoga ma być wymieniona. Nie wiemy jeszcze, kiedy i gdzie to się to odbędzie.
Czyli nie wie pani, kiedy się spotkacie?
- Nie, nie wiem. I jestem tym wszystkim bardzo zmęczona.
Rozmawiał Sławomir Sowula{jathumbnail off}
Żegluga
Zakładnicy w drodze do domu
12 stycznia 2009 |
Źródło:
