Przy duńskiej wyspie Anholt na Kattegacie znaleziono martwego wieloryba, który prawdopodobnie nie żyje od dłuższego czasu - napisał w piątek tygodnik „Spiegel”, powołując się na agencję Ritzau. Nie wiadomo, czy to humbak Timmy, wypuszczony na początku maja na Morze Północne.
Według miejscowego strażnika przyrody martwy wieloryb to humbak o długości około 10–15 metrów. Strażnik powiadomił, że nie ma planów wydobycia zwierzęcia z wody, choć - jak dodał - może się to zmienić, jeżeli jego zwłoki zbliżą się do brzegu.
Cytowane przez „Spiegla” duńskie media poinformowały, że w ciągu dnia ma zostać pobrana próbka tkanki z martwego zwierzęcia.
Na razie nie wiadomo, czy martwy wieloryb jest humbakiem, który w marcu i kwietniu kilkakrotnie osiadał na mieliznach u niemieckich wybrzeży Bałtyku. Na początku maja ssak, któremu nadano imię Timmy, został przetransportowany w ramach prywatnej akcji ratunkowej na Morze Północne, w okolice cieśniny Skagerrak. Akcja wywołała kontrowersje; eksperci odradzali transport chorego zwierzęcia, oceniając, że ma ono niewielkie szanse na przeżycie na otwartych wodach.
Czytaj także:
Uwolniony z sieci humbak nie może odnaleźć drogi powrotnej
Kolejna próba ratowania uwięzionego humbaka u wybrzeży Bałtyku
Organizatorzy akcji poinformowali, że od niedzieli nie otrzymują sygnałów z nadajnika przymocowanego do humbaka. Ministerstwo środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego ujawniło, że - mimo wcześniejszych ustaleń - nie uzyskało żadnych danych o zwierzęciu. Resort zapowiedział kroki prawne w tej sprawie.
Cytowany przez agencję dpa rzecznik ministerstwa środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego powiedział w piątek, że szybka identyfikacja martwego zwierzęcia nie będzie możliwa.
Na zbadanie wieloryba wyraziło nadzieję Muzeum Morskie w Stralsundzie. - Chodzi o to, aby zdobyć wiedzę przydatną w przypadku przyszłego wyrzucenia na brzeg i akcji ratunkowych - powiedziała w piątek agencji dpa rzeczniczka Muzeum.
Humbaki można najłatwiej zidentyfikować na podstawie płetwy ogonowej, która ma zazwyczaj indywidualne wzory i kontury - podało Muzeum Morskie. W ostatnich tygodniach nie udało mu się jednak wykonać własnych zdjęć płetwy osobnika wyrzuconego na brzeg. Pewnych wskazówek może dostarczyć skóra zwierzęcia, ponieważ u Timmy'ego zauważono wcześniej rysę i uszkodzenia powierzchni skóry, które mogły powstać w wyniku kontaktu ze śrubą napędową statku.
Losy ważącego około 12 ton humbaka od tygodni śledziła opinia publiczna w całych Niemczech. Zwierzę po raz pierwszy zauważono w nocy z 22 na 23 marca w pobliżu nadmorskiej miejscowości Timmendorfer Strand, gdzie utknęło na mieliźnie. Humbak zdołał się wtedy uwolnić, ale później kilkakrotnie utykał na okolicznych płyciznach. Podejmowane próby oswobodzenia Timmy'ego kończyły się niepowodzeniem i coraz bardziej osłabionemu zwierzęciu groziła śmierć.
Mimo zastrzeżeń naukowców władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego zgodziły się na prywatną akcję ratunkową, finansowaną m.in. przez przedsiębiorczynię Karin Walter-Mommert i współzałożyciela MediaMarkt Waltera Gunza. W ramach operacji sprowadzono specjalną barkę, na której przetransportowano humbaka z wód Bałtyku w kierunku Morza Północnego. Zwierzę leżało na piaszczystym podkładzie na zalanym wodą pokładzie i miało zamontowaną osłonę przeciwsłoneczną. Organizatorzy akcji przekazali, że 2 maja humbak został wypuszczony do Morza Północnego u wybrzeży Danii i pływał samodzielnie.
