Największym osiagnięciem Kwiatkowskiego z tego czasu było stworzenie zrębów Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP-u). Był to ośrodek przemysłu ciężkiego, położony w ówczesnych centralnych i południowych dzielnicach kraju, gigantyczna inwestycja, w ramach której zbudowano setki kilometrów gazociągów, Stalową Wolę, fabrykę opon w Dębicy, zakłady lotnicze w Mielcu, fabrykę silników lotniczych w Rzeszowie, fabrykę broni w Starachowicach i Radomiu. W efekcie powstało aż 110 tysięcy nowych miejsc pracy!
Potępiona kwiatkowszczyzna
Niestety, ani budowa Gdyni, ani powstanie COP-u nie uchroniły Polski przed przegraną wojną. 17 września Kwiatkowski, wraz z rządem został internowany w Rumunii, gdzie pozostał do 1945 roku.
Jest jakąś złośliwością losu, że człowiek tak zasłużony dla Polski został właściwie skazany na wygnanie. Choć bowiem zgłosił chęć dalszej pracy w rządzie na emigracji, propozycja została odrzucona. Kwiatkowski, podobnie jak inni członkowie ostatniego gabinetu RP zostali obarczeni winą za klęskę wrześniową. W jego przypadku streszczało się to w niesprawiedliwym haśle „Złoty jest, Polski nie ma”, jakim posługiwała się, atakując go, emigracyjna opozycja.
Nic zatem dziwnego, że po „niezagospodarowanego” człowieka o tak pozytywnej „legendzie” sięgnęli w końcu komuniści. W lipcu 1945 roku zaproponowali mu stanowisko delegata rządu do spraw Wybrzeża. Kwiatkowski przyjął propozycję, wrócił do kraju i przez trzy lata zajmował się odbudową polskiego wybrzeża z wojennych zniszczeń.
Jak zauważa Marek Drozdowski, znakomity znawca biografii Kwiatkowskiego, ciekawą jego propozycją z tego okresu, dyskutowaną do dzisiaj, jest koncepcja przekopania Mierzei Wiślanej i otwarcie Warmii i Mazur na Bałtyk. Kwiatkowski obawiał się, że bez tego port w Elblągu zdany na łaskę i niełaskę Rosjan kontrolujących jedyne naturalne wyjście z Zalewu Wiślanego na Morze Bałtyckie – Cieśninę Pilawską, zostanie zmarginalizowany, a Polska straci kontrolę nad Pomorzem Wschodnim.
Rzucił się w wir pracy jak za dawnych, przedwojennych czasów. Wydawało mu się, że uchroni go to od polityki. Mylił się. Komuniści traktowali go instrumentalnie. Kiedy przestał być potrzebny, postanowili się go pozbyć. Rozpoczęła się brutalna nagonka. Zaczęto nawet mówić o „kwiatkowszczyźnie” w gospodarce, jako burżuazyjnym odchyleniu od prawdziwie socjalistycznego wzorca. W 1948 roku Kwiatkowski został usunięty z zajmowanego stanowiska, otrzymał zakaz zamieszkania na Pomorzu, w Poznaniu i w Warszawie, rozpoczęły się szykany cenzury.
Kwiatkowski po raz drugi został skazany na wygnanie. Zamieszkał w Krakowie, w dwupokojowym mieszkaniu, żyjąc ze śmiesznie niskiej emerytury i prac dorywczych m.in. jako rzeczoznawca Przedsiębiorstwa Państwowego Obsługi Technicznej Uzdrowisk oraz krytyk wydawnictw technicznych i naukowych. Pisał też podręczniki do chemii.
Jego sytuacja polepszyła się nieco po tzw. odwilży październikowej w 1956 roku. Od końca lat pięćdziesiątych zaczęto go znowu zauważać. Władze nadawały mu ordery (jednak Order Orła Białego, najwyższe odznacznie panstwowe RP, nadano mu pośmiertnie, dopiero w 1996 roku). W 1973 roku został nawet, z inicjatywy Edwarda Gierka, ówczesnego pierwszego sekretarza KC PZPR, zaproszony przez kierownictwo budowy Portu Północnego w Gdańsku, jednej ze sztandarowych inwestycji Polski Ludowej, do jego zwiedzenia. Rok później zaś Senat Uniwersytetu Gdańskiego wyróżnił Kwiatkowskiego tytułem doktora honoris causa nauk ekonomicznych.
Niestety, były to zaszczyty spóźnione. Kwiatkowski był już zbyt chory, aby zwiedzać Port Północny czy osobiście odebrać wyróżnienie. Zmarł 22 sierpnia 1974 roku i został pochowany w Krakowie na Cmentarzu Rakowickim. Kardynał Karol Wojtyla żegnając go powiedział: „Logika życia tego człowieka wymaga, ażeby modlitwa za jego duszę popłynęła z wawelskiej katedry”.
Córka Eugeniusza Kwiatkowskiego Ewa wspomina:„Pamiętam, że jako dziecko spytałam go kiedyś: „Jak wygląda raj?” - A on uśmiechnął się i powiedział: „Dla mnie Ewuniu, będzie to mój gabinet pełen starych sztychów i książek, dla których będę mieć dużo czasu. I to będzie mój raj”.
Tomasz Falba
Fot. Wikipedia
- «« Poprzedni artykuł
- Następny artykuł
