Inne

Poszukiwanie odpowiedzi na powyższe pytania wydaje się bezcelowe. Trochę łatwiejsze byłoby może ocenienie polskich osiągnięć w samotnym pływaniu dookoła świata na tle sukcesów innych nacji w tej dziedzinie.

Ale tutaj też napotykamy na trudności nie do przezwyciężenia. Czy bowiem takie porównania są w ogóle sensowne? Na pierwszy rzut oka tylko rejs Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz, która była pierwszą kobietą, która opłynęła jachtem w pojedynkę ziemię, wpisał się na stałe (choć także nie bez oporów) do annałów światowego jachtingu.

Jeden rejs. W porównaniu z innymi potęgami żeglarskimi to mało. Ale pamiętajmy o naszej historii. O tym, że przed wojną mieliśmy ważniejsze sprawy na głowie niż żeglowanie po oceanach. Z kolei żeglarstwo w Polsce Ludowej nie rozwijało się w normalnych warunkach. Trzeba to brać pod uwagę, aby nie dokonywać zbyt łatwych ocen, całkowicie dezawuując polskie osiągnięcia w samotnym pływaniu dookoła świata. Przeceniać ich też nie ma co.

Lista, którą prezentujemy poniżej jest „demokratyczna”. Nie sililiśmy się na ustalenie jednej definicji samotnego opłynięcia jachtem żaglowym świata dookoła. Po prostu umieściliśmy na niej nazwiska tych żeglarzy, których rejsy uchodzą za takie. Niezależnie od trasy i sposobu płynięcie, tzn. czy odbył się on non stop, czy z zawijaniem do portów, a jeśli z przerwami to jak długie one były (i czy odbyły się ze zwierzętami na pokładzie, czy nie). Przedstawimy je w kolejności chronologicznej, od pierwszego do ostatnio zakończonego.

Pływanie na ludowo

Pierwszy samotny rejs dookoła świata odbył w latach 1967-69 Leonid Teliga na jachcie Opty. Był to najbardziej chyba zideologizowany wyczyn w dziejach polskiego żeglarstwa. Teliga stał się bohaterem komunistycznej propagandy. Przez całe lata tworzono mit, jakoby historia polskiego żeglarstwa zaczynała się w ogóle od tego nazwiska. Celowo zapominano o osiągnięciach przedwojennych żeglarzy (choćby Władysława Wagnera), choć może nie tak spektakularnych, to jednak osiąganych w nieporównywalnie trudniejszych warunkach. Zarzucano nieraz Telidze komunizowanie i lojalność wobec władz PRL-u. Bezsprzecznie pozostaje on jednak tym, który rozpoczął samotne, polskie żeglarskie podróże dookoła świata.

W latach 1972-73 samotnie dookoła globu wybrał się Krzysztof Baranowski na Polonezie. Ten rejs zasługuje na uwagę, bo był pierwszym polskim samotnym pokonaniem Hornu na jachcie. Ale nie tylko z tego powodu. Baranowski nie okazał się żeglarzem jednego rejsu i, już w nowej rzeczywistości, w latach 1999-2000, na jachcie Lady B. ponownie opłynął świat w pojedynkę. I bez względu na to, co się o nim mówiło i mówi, pozostaje jedynym Polakiem z takim sukcesem na koncie.

Na kolejne żeglarskie emocje czekać trzeba było trzy lata. Jako trzecia na trasie dookoła świata pojawiła się kobieta – Krystyna Chojnowska-Liskiewicz. Opłynęła ona ziemię na Mazurku w latach 1976-78. Stanęła wobec szansy bycia pierwszą w ogóle kobietą, która tego dokona i znakomicie umiała ją wykorzystać. Ponieważ była żeglarką z komunistycznego kraju, jej sukces bywał nieraz negowany na Zachodzie. Niesprawiedliwie. Dzięki temu rejsowi Chojnowska-Liskiewicz stała się nie tylko pierwszą damą polskiego, ale bez wątpienia także światowego żeglarstwa.

Czwarty, w latach 1979-80, samotnie dookoła świata wyruszył Hanryk Jaskuła na Darze Przemyśla. Było to pierwsze, polskie opłynięcie świata non stop, na dodatek wokół Przylądka Horn. I do dzisiaj pozostaje jednym z najbardziej imponujących osiągnięć w historii polskiego jachtingu. Szczególnie, że trasa wyprawy wiodła z Gdyni do Gdyni.

W latach 1976-1980, a więc mniej więcej w tym samym czasie co Jaskuła, samotnie dookoła globu płynął inny żeglarz – Zbigniew Puchalski na Mirandzie, jachcie, co warte podkreślenia, bez silnika! Zdumiewające, że jego sukces przez lata, nie tylko Polski Ludowej, był marginalizowany. Tym bardziej, że w odróżnieniu od innych żeglarzy, Puchalski nie był wspierany przez władze państwowe. Znamienne, że za swoje osiągnięcie nie otrzymał nawet prestiżowej nagrody Rejsu Roku i Srebrnego Sekstantu.

Po kolejnych trzech latach (1983-84) w samotną żeglugę dookoła świata wybrał się Andrzej Urbańczyk (znany bardziej ze swoich osiągnięć tratwowych) na jachcie Nord IV. Płynął w formule „trzy oceany, trzy porty – w ciągu jednego roku”. I udało mu się! W ten sposób Urbańczyk stał się pierwszym Polakiem na stałe mieszkającym za granicą, który tego dokonał.

1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter