Inne

- Czy swoje zainteresowania udało się państwu zaszczepić także synowi i wnukowi?

- Syn jest muzykiem. Lubi historię (to zasługa głównie żony), ale tę dawniejszą. Jeśli mielibyśmy powiedzieć, że ciekawią go militaria, to bardziej te w rodzaju zamków krzyżackich niż okrętów podwodnych. Wnuk poszedł do szkoły podstawowej, dopiero będzie kształtował swoje zainteresowania, a ma zdolności plastyczne. Pewnie, jako dziadek, postaram się mu coś niecoś przekazać.

- Zdarza się księdzu wykorzystywać swoją morską wiedzę w kazaniach?

- To zależy od czasu i miejsca. Na przykład, podczas jednego z Tygodni Ekumenicznych przywołałem kiedyś w kazaniu historię czterech kapelanów: metodystycznego, kalwińskiego, rzymsko-katolickiego oraz rabina, którzy w okresie II wojny światowej płynęli wspólnie z amerykańskimi żołnierzami na statku Dorchester. U brzegów Grenlandii został on storpedowany przez U-Boota i zatonął. Wszyscy wspomniani duchowni zginęli ratując rozbitków. Chciałem przez to pokazać, jak w takiej dramatycznej chwili wszystkich ich, pomimo różnic wyznaniowych i religijnych, połączyło poświęcenie dla bliźnich.

- A ksiądz nie chciałby być kapelanem?

- Jak już mówiłem – jestem pacyfistą. Poza tym nasz Kościół nie ma w tej materii w Polsce zbyt dużego doświadczenia. W ewangelickim duszpasterstwie wojskowym nie ma nawet duchownego metodystycznego. Oczywiście, gdyby zaszła taka potrzeba, to służyłbym swoją osobą. Na pewno miałbym z żołnierzami o czym rozmawiać i to nie tylko na tematy religijne.

- Ksiądz jednak nie tylko pisze książki, robi rysunki czy zbiera zdjęcia, ale także zaangażował się w działalność stowarzyszenia Lastadia, które zasłynęło próbą uratowania od zezłomowania okrętu rakietowego Władysławowo. Był ksiądz nawet skarbnikiem tej organizacji. Ostatnio jednak jakby o niej ciszej. Co się dzieje?

- Stowarzyszenie powstało głównie dla ratowania Władysławowa i w pewnym sensie przyczyniliśmy się do tego, że okręt został zachowany, choć nie tak, jak to sobie wyobrażaliśmy. Myśmy postulowali, aby stanął w Elblągu. Choć ostatecznie trafił do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, to jednak pozytywny szum, jaki zrobiliśmy wokół tej sprawy, spowodował, że nie został „pocięty na żyletki”. Osiągnęliśmy cel. Stowarzyszenia jednak nie rozwiązaliśmy. Nasza działalność obecnie jest trochę mniej widoczna, co nie znaczy, że w ogóle nic nie robimy. Niewykluczone, że niebawem weźmiemy na cel kolejną jednostkę, którą warto zachować dla potomności.

1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter