- W tej chwili żaden ośrodek naukowy nie zajmuje się na poważnie badaniem dziejów polskiej floty i jej kadr. Uważa pan, że to dobrze?
- To jest dramat międzypokoleniowy. To sprzeniewierzenie się obowiązkom zapisywania wiedzy historycznej i tworzenia tradycji morskich Polski przez tych, którzy z urzędu mają zobowiązania wobec odchodzących pokoleń absolwentów i kadry naukowo-dydaktycznej. Nie mogą ulec zapomnieniu także osiągnięcia współczesnych pokoleń, chociaż dotyczą głównie ich pracy pod obcą banderą i na rzecz obcych interesów. Zrozumiałym jest, że nie ułatwia prowadzenia badań najnowszej historii Polski na morzu fakt likwidacji lub degradacji wielu działów polskiej gospodarki morskiej, w tym likwidacji Polskiej Marynarki Handlowej. W tych okolicznościach trudno oczekiwać, aby można było bez przezwyciężenia celowo stwarzanych utrudnień, kreować wiedzę historyczną o ojczystej flocie i jej kadrach morskich.
- Opracował pan dwa tomy historii „Ratownictwa morskiego w Polsce”,obejmujące lata 1920-1961i kierował zespołem ratowników, z którym opisał dzieje przedsiębiorstwa armatorskiego- Polskiego Ratownictwa Okrętowego, sięgając od 1951 do 2000 roku. Posiada pan w dorobku autorskim i edytorskim wiele innych książek, wszystkie to prace pionierskie. Dlaczego nie kontynuował pan badań o polskiej flocie w latach PRL? Przecież to właśnie w tym czasie Marynarka Polska osiągnęła szczyt swojego rozwoju.
- Sam nie byłem w stanie prowadzić takich badań, ze względu na realizowany program badawczy, a ze środowiska naukowego nie potrafiłem nikogo zachęcić do podjęcia tegotematu.Ktoś musiałby finansować te badania, przynajmniej w kilkuletnim przedziale czasowym. Udało mi się jednak zainteresować opracowaniem tego tematu kilku znanych pasjonatów, dbałych o zapisanie morskiej przeszłości ojczystego kraju. W 2000 r. w studium wprowadzającym do tomu pierwszego „Kadry morskie Rzeczypospolitej”, który wydałem w dwujęzycznej edycji polsko-angielskiej w 2000 r., przedstawiłem ówczesną strukturę organizacyjną i własnościową morskiej floty transportowej. Ponadto, w serii wydawniczej „Księgi Floty Ojczystej” zostały opublikowane wartościowe tomy o historii oceanicznej żeglugi pasażerskiej i dziejach linii śródziemnomorskich. Finalizowana jest obecnie praca o dziejach Chipolbroku. W tym roku doczekaliśmy się wreszcie edycji, od lat przygotowywanego tomu dokumentacyjnego o wszystkich statkach PLO. Krzysztof Adamczyk, Jerzy Drzemczewski i Bohdan Huras są autorami dzieła dokumentacyjnego – „Polskie Linie Oceaniczne. Album floty 1951-2011”. Stan polskiej gospodarki morskiej i floty narodowej poznajemy w opracowaniu studialnym „Sprawy morskie Polaków”autorstwa kapitanów żeglugi wielkiej i wiceministrów resortu morskiego Romualda Pietraszka i Ryszarda Pospieszyńskiego, który ukazał się w ubiegłym roku jako 38 tom „Ksiąg Floty Ojczystej”.
- Badaczy zajmujących się naukowo badaniem historii dziejów morskich jest w naszym kraju niewielu. Czym tłumaczyć brak większego zainteresowania tego rodzaju tematyką?
- Są dwa powody tego stanu rzeczy. Pierwszy, do tego rodzaju badań potrzebna jest głęboka wiedza merytoryczna. A drugi to pieniądze. Trudno uzyskać koordynację obu elementów składowych. I tylko nieliczni potrafią to osiągnąć.
- A czy w badaniach marynistycznych widzi pan profesor jakieś miejsce dla amatorów, pasjonatów morza?
- To jedyna brać, która obecnie jest w stanie uratować dla pokoleń różne elementy wiedzy o morskiej przeszłości współczesnego państwa polskiego. Znajduje to potwierdzenie w edycji książek w serii wydawniczej „Księgi Floty Ojczystej” i innych książkach morskich. Niestety, rzadko który z pasjonatów morza wytycza sobie poważniejsze zadania, opracowania np. naukowych monografii historycznych. Najczęściej ograniczają się do gromadzenia dokumentów i różnych kolekcji zdjęć, wykorzystywanych do tematycznych i okazjonalnych opracowań albumowych. Na uczelniach bardzo nieliczni wytyczają godne uwagi obszary badawcze związane z zagadnieniami morskimi, zwłaszcza doby współczesnej. Stąd miejsce dla pasjonatów, ludzi posiadających często rozległą fachową wiedzę, żeby ją spożytkowali do realizowania swoich indywidualnych zainteresowań.
- Akcentuje pantrudności z gromadzeniem i dostępem do dokumentacji niezbędnej do opracowania monografii o najnowszych dziejach morskich Polski?
- Istotnym jest poznanie dokumentacji stworzonej przez pokolenia, o których historycy piszą swoje dzieła. Każdy z nich zabiega także o zgromadzenie materiału źródłowego pozyskiwanego bezpośrednio od uczestników i świadków wydarzeń. Ten ostatnio wymieniony element zaważył na moim programie badawczym. Wytyczałem go z potrzeby własnych badań, ale również potrzeb zgłaszanych przez polską kadrę morską, z którą współpracowałem. Obecnie napotykamy trudności wynikłe m.in. z niefrasobliwego lub celowego niszczenia dokumentacji prywatyzowanych lub upadających przedsiębiorstw morskich. Współcześnie rządzący nie są zainteresowani w eksponowaniu dokonań poprzednich pokoleń, żyjących i pracujących w czasach istnienia PRL. A przecież to była nasza Polska, gdzie obecnie osławieni kombatanci, właśnie w tamtych dziesięcioleciach zdobywali elementarne wykształcenie i nawet stopnie naukowe!
- I mówi to badacz dziejów Polski Niepodległej???
- Wiele działań, jakie historycy będą opisywać w dziejach Polski na morzu w ostatnim dwudziestoleciu, nie miało nic wspólnego z interesami niepodległej Polski na morzu. W powojennej Polsce wielkim nakładem myśli i pracy zbudowano flotę narodową. Odbudowano, modernizowano i budowano nowoczesne porty. Istniały polskie przedsiębiorstwa armatorskie i wielkie stocznie morskie, dla potrzeb których rozwijano szkolnictwo politechniczne i morskie. Wszystkie pokolenia rodaków w rozwoju odcinka gospodarki morskiej i zachowaniu tradycji morskich państwa, upatrywały tworzenie trwałych atrybutów suwerenności i szansy na odzyskanie niepodległości ojczystego kraju.
