UE powinna zainwestować w budowę własnych lodołamaczy, a zamówienia na nie mogłyby zrealizować fińskie stocznie, które mają największe doświadczenia na świecie w budowie tych specjalistycznych statków - powiedział premier Petteri Orpo.
Szef fińskiego rządu otworzy w niedzielę Europejski Szczyt Arktyczny, którego gospodarzem jest Rovaniemi. Ma zamiar omówić na nim możliwość pozyskania lodołamaczy przez UE.
– Cała Europa musi zrozumieć, że ma to dla niej ogromne znaczenie – stwierdził premier Finlandii w opublikowanym przed rozpoczęciem szczytu wywiadzie dla „Helsingin Sanomat”.
W dwudniowym wydarzeniu swój udział zapowiedzieli m.in. szefowie rządów Niemiec (Friedrich Merz), Norwegii (Jonas Gahr Store), Danii (Mette Frederiksen), Litwy (Gitanas Nauseda), Łotwy (Andris Kulbergs) i Estonii (Kristen Michal), a także prezydent Rumunii (Nicu?or Dan) oraz szef MSZ Francji (Jean-Noel Barrot), oraz szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas, jak również przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.
Premier Finlandii uzasadnił konieczność budowy europejskich lodołamaczy m.in. polityką bezpieczeństwa.
– Znaczenie regionu Arktyki rośnie, a Europa również musi mieć możliwość poruszania się w tym regionie – podkreślił.
Unia Europejska ma bezpośredni interes w stabilności Arktyki, jej bezpieczeństwie i zrównoważonym rozwoju - podkreślono w komunikacie fińskiego rządu.
Jesienią ub. roku Finlandia i USA podpisały porozumienie, na mocy którego Finowie sprzedadzą USA 11 lodołamaczy i know-how do nich, co zapoczątkuje rozwój amerykańskiej floty lodołamaczy. Pierwsze statki, wykonane w stoczni w Helsinkach, mają być gotowe dla Amerykanów w 2028 r. Według fińskich władz lodołamacze dla USA mają znaczenie strategiczne, z uwagi na to, że Rosja dysponuje kilkudziesięcioma lodołamaczami. Finlandia jest zaś największym dostawcą tego typu statków na świecie. W kraju zaprojektowano 80 proc. i zbudowano ok. 60 proc. wszystkich lodołamaczy na świecie.


