Od ponad miesiąca trwa dramat na Morzu Śródziemnym. Uszkodzony rosyjski gazowiec LNG Arctic Metagaz, przewożący tysiące ton skroplonego gazu, od początku marca dryfuje bez załogi po jednym z najbardziej ruchliwych akwenów świata.
Początkowo holowany przez libijskie służby w kierunku wybrzeża, statek wymknął się spod kontroli i obecnie unosi się bezwładnie na granicy strefy poszukiwawczo-ratowniczej Malty, stwarzając realne zagrożenie katastrofą ekologiczną, która może sparaliżować żeglugę i zniszczyć ekosystemy południowej Europy.
Do incydentu doszło na początku marca, gdy jednostka płynąca z arktycznego portu Murmańsk na Morzu Śródziemnym została trafiona w serii eksplozji. Według doniesień mediów i danych śledczych przyczyną był prawdopodobnie atak ukraińskich dronów morskich, który spowodował rozległe uszkodzenia kadłuba oraz pożar.
Na pokładzie pozostało około 60–62 tysiące ton skroplonego gazu ziemnego oraz od 700 do 900 ton oleju napędowego, co stanowi mieszankę wybuchową i toksyczną. Wrak został porzucony przez 30 członków załogi, którzy zostali ewakuowani, a następnie uratowani. Od tego czasu jednostka dryfuje bez kontroli, stając się tykającą bombą ekologiczną.
Sekretarz Rady Ministrów Włoch, Alfredo Mantovano, ostrzegł, że ryzyko związane z tankowcem jest "ogromne", a jednostka może "eksplodować w każdej chwili". Włoskie źródła podają, że w zbiornikach znajduje się również około 450 ton oleju opałowego i 250 ton oleju napędowego, co dodatkowo potęguje groźbę skażenia w przypadku wycieku.
Nieudana operacja ratunkowa i zmieniające się strefy odpowiedzialności
Od momentu awarii statek przemierzał centralną część Morza Śródziemnego, dryfując w pobliżu Malty i włoskiej wyspy Lampedusa w kierunku libijskiego wybrzeża. W obliczu zagrożenia libijska Narodowa Korporacja Naftowa (NOC) wynajęła specjalistyczną firmę ratowniczą, aby przechwycić i odholować dryfującą jednostkę. Holownik Maridive 701 podjął akcję i odciągnął statek od libijskiego brzegu.
Niestety, 2 kwietnia 2026 roku operacja zakończyła się fiaskiem. Z powodu sztormu "Erminio", który przyniósł wiatry o sile 40-50 węzłów i fale sięgające 5 metrów, lina holownicza pękła, a statek ponownie wymknął się spod kontroli. Libijskie władze oficjalnie potwierdziły, że akcja ratunkowa się nie powiodła, a jednostka dryfuje w kierunku północnym. Wrak został odciągnięty na granicę maltańskiej strefy poszukiwawczo-ratowniczej (SAR), gdzie według lokalnych mediów obecnie znajduje się w odległości około 105 mil morskich na północny-wschód od Misraty.
🚨🚨🚨 The ARCTIC METAGAZ still drifting 🇱🇾 Libya has resumed limited salvage measures on the LNG tanker ~70 NM off Benghazi, deploying naval units and divers. ⚠️ Same situation, same risks: unstable vessel after failed tow and traffic still being diverted The IMO is now… pic.twitter.com/KYfFhl8gzE
— Russian Forces Spotter (@TiaFarris10) April 7, 2026
Flota cieni na celowniku. Sankcje i bezradność międzynarodowa
Arctic Metagaz jest częścią tak zwanej "floty cieni" Kremla, czyli statków, które obchodzą międzynarodowe sankcje, aby transportować rosyjskie surowce. Jego dryf unaocznił luki w prawie międzynarodowym, które nie przewiduje skutecznych procedur interwencji wobec uszkodzonego, objętego sankcjami statku.
Malta zaapelowała na forum UE o wzmocnienie kontroli nad tymi jednostkami oraz zapewnienie ochrony operatorom ratowniczym przed sankcjami, gdy działają w celu zapobieżenia katastrofie ekologicznej. Minister spraw zagranicznych Malty, Ian Borg, zasugerował wzmocnienie kontroli w kluczowych punktach tranzytowych, takich jak Kanał Sueski i Cieśnina Gibraltarska.
Tymczasem Rosja, choć przyznaje, że statek dryfuje, uzależnia swoją pomoc od "konkretnych okoliczności", jednocześnie wykorzystując incydent do gróźb pod adresem UE i oskarżając Zachód o "bezprawne" działania na morzu.
Ekologiczna katastrofa wisi na włosku. Ostrzeżenia ekologów
Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF) bije na alarm. Region, w którym dryfuje statek – szczególnie Cieśnina Sycylijska – jest obszarem o wyjątkowej bioróżnorodności, stanowiącym krytyczne siedlisko dla zagrożonych gatunków, takich jak tuńczyk błękitnopłetwy, oraz kluczowy szlak migracji morskiej fauny.
W przypadku wycieku lub eksplozji konsekwencje byłyby katastrofalne. Jak ostrzega WWF, może dojść do powstania toksycznych chmur kriogenicznego gazu, które są śmiertelne dla organizmów morskich, długotrwałego skażenia wody i osadów, a także pożarów.
Isabella Pratesi, dyrektor ds. ochrony przyrody we włoskim WWF podkreśliła, że Morze Śródziemne, jako akwen półzamknięty, jest szczególnie podatne na tego typu skażenia, a jego ekosystemy regenerują się bardzo wolno. Dziewięć państw śródziemnomorskich, w tym Włochy i Francja, wystosowało pismo do Komisji Europejskiej, w którym wezwało do natychmiastowej i skoordynowanej akcji ratunkowej. Libia, nie mogąc samodzielnie poradzić sobie z kryzysem, zwróciła się z apelem o międzynarodową pomoc do IMO i UE.
– To nie jest tylko problem Libii, to problem wszystkich państw Morza Śródziemnego – oświadczył przewodniczący Libijskiego Urzędu Portów i Transportu Morskiego, Mohamed Salem Scewy.
MG
