Akcja lodołamania na Dolnej Wiśle, trwająca kilkanaście dni, zakończyła się w niedzielę w Złotorii koło Torunia, w pobliżu ujścia Drwęcy. Wisła została udrożniona, kra swobodnie spływa w kierunku Bałtyku. Ostatni raz najdłuższa polska rzeka była zamarznięta na toruńskim odcinku w 2012 roku.
Lodołamacze Tygrys, Rekin, Orka i Foka, płynące w górę rzeki, w niedzielę kruszyły i rozbijały pokrywę lodową na toruńskim odcinku Wisły, który był zamarznięty pierwszy raz od 2012 r. Praca lodołamaczy przebiegała bez większych problemów, a jedynie musiały sforsować zator we wschodniej części miasta, na wysokości Osiedla Rubinkowo.
- Można powiedzieć, że akcja lodołamania, czyli rozbicia lodu do końca istniejącej pokrywy lodowej zakończyła się u ujścia Drwęcy do Wisły ok. 11.20. Później lodołamacze na odcinku toruńskim poszerzały rynnę, którą spływa kra - przekazał PAP kriolog, dr hab. Bogusław Pawłowski, prof. UMK w Toruniu, który był na pokładzie jednego z lodołamaczy.
- Od dwóch tygodni było wiadomo, że nagromadzenie lodu w zakolu Wisły na wysokości osiedla Rubinkowo jest wyjątkowo duże. Skutkiem tego był bardzo wysoki stan Drwęcy w ujściu. Znacznie wyższy niż wynikałoby to ze stanu wody na wodowskazie Toruniu, który też pozostawał w „strefie cofki” nagromadzenia lodu w rejonie Portu Drzewnego - wyjaśnił w rozmowie z PAP dr hab. Pawłowski.
Dodał, że powyżej Mostu gen. Elżbiety Zawackiej tempo akcji bardzo spadło, a lodołamacze musiały zmierzyć się z kilkumetrową warstwą zbitego śryżu, której spąg, tj. dolna powierzchnia, był w wielu miejscach oparty o dno rzeki.
- Podczas dojścia lodołamaczy do końca tego odcinka spiętrzone wody z impetem i ogromną prędkością ruszyły w dół. W pewnym momencie obserwowano zjawisko wypływania wody na powierzchnię nachylonego w kierunku lodołamaczy lodu, gdzie zwierciadło wody było już znacznie niżej - opowiedział PAP naukowiec.
Żartobliwie dodał w rozmowie z PAP, że chyba padł w niedzielę rekord w Toruniu... w liczbie dronów, które śledziły pracę lodołamaczy.
- Latam dronem, ale w specjalnej aplikacji, gdzie zgłasza się loty, takiego ich natężenia w okolicach naszego miasta nie widziałem - mówił w niedzielę.
Jednostki po skończonej akcji będą w Porcie Zimowym w Toruniu czekały na wyższy stan wody i możliwość powrotu do bazy w Przegalinie.
Praca lodołamaczy na Wiśle w Toruniu wzbudziła duże zainteresowanie mieszkańców, którzy licznie zgromadzili się na bulwarach i mostach. Wielu z nich fotografowało i filmowało akcję.
- Nie widziałem nigdy czegoś takiego. Dzieci bardzo prosiły, abyśmy tu przyszli, bo to przecież piękne obrazki - mówił PAP pan Rafał, który obserwował lodołamanie przy ruinach zamku w Złotorii.
Na Moście im. gen. Zawackiej w Toruniu reporter PAP spotkał kilku fotoreporterów.
- Z mostu jest świetny widok na toruńską Winnicę. Już były takie zimy, że myślałem: więcej lodołamaczy nie zobaczę u nas. A fotografowałem je pierwszy lat w latach 90. XX wieku - powiedział fotoreporter amator z toruńskiego Rubinkowa.
W ostatnich dniach akcja kruszenia i rozbijania lodu na rzece przebiegała sprawnie. Grubość pokrywy lodowej sięgała około 25-30 cm, a tylko przy brzegach była większa.
Wisła pomiędzy Toruniem i Włocławkiem nie jest zamarznięta. Udrożnienie rzeki poniżej Torunia pozwala na rozpoczęcie łamania lodu na Zbiorniku Włocławskim, które prawdopodobnie rozpocznie się w poniedziałek lub wtorek.
Tomasz Więcławski
