Stocznie, Statki

To już kolejna w Gdańskiej Stoczni Remontowa im. Józefa Piłsudskiego SA wizyta promu duńsko-niemieckiego armatora Scandlines.

Tym razem, oprócz kilku wzmianek w lokalnej prasie, nie towarzyszyła wizycie tej jednostki medialna wrzawa, które miała miejsce w 2013 roku. Wówczas dziennikarzy telewizji, radia, prasy bardziej niż to, co stocznia ma do zrobienia, interesowały historyczne skojarzenia, związane z 1 września 1939 roku, kiedy pancernik o tej samej nazwie ostrzelał polską składnicę wojskową na Westerplatte. Tymczasem najważniejszą pracą na statku wykonywaną podczas tamtej wizyty był montaż scrubbera, inaczej: płuczki spalin.

Z kolei głównym tematem tegorocznego remontu jest m.in. wymiana agregatu na nowy (z 8 cylindrowego na 9 cylindrowy) oraz wymiana na nowe czterech pędników azymutalnych łącznie z systemem sterowania.

Nowy agregat dla promu Schleswig-Holstein przypłynął w ładowni drobnicowca Wilson Elbe, który zacumował przy stoczniowym nabrzeżu Ostrawica I. Przy pomocy pływającego dźwigu REM-220, agregat przetransportowano najpierw ze statku na nabrzeże, a następnie na specjalnie przygotowaną rampę na doku, skąd po ułożonych metalowych blokach został zsunięty na wewnętrzny pokład promu.

Po dostarczeniu nowego agregatu na pokład, rozpoczęła się operacja wydobycia dotychczas użytkowanego silnika. Przy pomocy wciągów pneumatycznych, przez otwór technologiczny, przetransportowano agregat z siłowni na wyższy pokład, gdzie został umiejscowiony, tak aby bezpiecznie popłyną do Niemiec. Po wydobyciu starego agregatu rozpoczęło się osadzanie w siłowni nowego agregatu.

Oba urządzenia są tego samego producenta – niemieckiej firmy MaK (Maschinenbau Kiel). Nowy silnik, z uwagi na większą ilość cylindrów, jest większej mocy, większą moc ma również sama prądnica. Niewielka różnica jest w wadze obu silników – stary waży 85 ton, a nowy 93 tony. Armator zdecydował się również na wymianę czterech pędników azymutalnych – dwa na dziobie i dwa na rufie, które dotąd sterowane były hydraulicznie. Nowe pędniki będą sterowane elektrycznie.

Schleswig-Holstein to prom dwustronny, tzw. symetryczny (przelotowy). Symetryczna, dwustronna konfiguracja statku pozwala ograniczyć czas przelotu promu w każdą stronę w porównaniu z promami konwencjonalnymi, dzięki temu, że statek nie musi dokonywać zwrotu w każdej z przystani. Do tej oszczędności czasu przyczynia się także zastosowanie automatycznego system cumowania. Pędniki azymutalne – każdy z dwiema śrubami kontrarotacyjnymi – z kolei dodatkowo poprawiają zdolność manewrową statku.

Schleswig-Holstein (nazwa pochodzi od kraju związkowego Niemiec – odpowiednik polskiego województwa) został zbudowany w 1997 roku. To bliźniacza jednostka promu Deutschland, na którym w 2014 roku, Gdańska Stocznia REMONTOWA S.A. również montowała scrubber. Oba statki obsługują linię promową Rødby (Dania) – Puttgarden (Niemcy). Jest to szlak łączący północne Niemcy (wyspa Fehmarn, połączona z lądem mostem Fehmarnsundbrücke) z duńską wyspą Lolland. Przewoźnik Scandlines oferuje na tej trasie 48 do ponad 50 połączeń dziennie. Promy wypływają z każdej strony cieśniny co pół godziny. Czas przeprawy to ok. 45 min. (dystans ok. 18 km).

Sławomir Lewandowski

Fot.: Marcin Koszałka, Sławomir Lewandowski / PORTALMORSKI.PL

 

Komentarze   

+2 prom
niezly okaz , troche nazwa zle sie kojarzy!!
22 wrzesień 2019 : 11:40 Stary Kolejarz Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 nazwa
Polakom źle się kojarzy. Dla Niemców to przede wszystkim nazwa krainy geograficznej.
22 wrzesień 2019 : 18:24 mann Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1

Ostatnie ankiety