Dwie osoby uratowano po zatonięciu łodzi motorowej na Zatoce Gdańskiej około 2-3 mil od Sopotu (woj. pomorskie). W akcji ratunkowej uczestniczyła Karetka Wodna Pogotowia Ratunkowego w Sopocie, która właśnie 1 maja rozpoczęła tegoroczny sezon.
Pierwsze zgłoszenie o problemach łodzi motorowej na Zatoce Gdańskiej służby otrzymały o godz. 11.17. "Dostaliśmy informację, że prawdopodobnie trzeba będzie zholowć jednostkę, znajdującą się około 2-3 mile od brzegu na wysokości Grand Hotelu" - powiedział w rozmowie z redakcją Kontaktu 24 Marcin Burda, prezes Sopockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Jak dodał, 4 minuty później pojawiła się informacja, że łódź tonie. "Wyruszyliśmy na poszukiwania. W akcji brała udział także karetka wodna sopockiego pogotowia ratunkowego, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa oraz jednostki cywilne Mariny" - poinformował Burda.
Uratowały ich kamizelki
"Jednostki cywilne odnalazły poszkodowanych o godz. 11.38. Zostały one odnalezione przez skuter WOPR-u i karetkę wodną" - powiedział. Jak relacjonował, byli to dwaj mężczyźni w kamizelkach ratunkowych. To dzięki kamizelkom mężczyźni przeżyli.
"Poszkodowani byli bardzo wychłodzeni, przez dość długi czas dryfowali po morzu, zostali odnalezieni około 1,5 km od miejsca zatonięcia łodzi" - powiedział Marcin Burda. Jak dodał, mężczyźni zostali przetransportowani do brzegu karetką wodną, która ma ogrzewaną kabinę. "Jeszcze na morzu poszkodowanym podniesiono temperaturę, nie potrzebowali oni już pomocy medycznej" - poinformował.
"Morze uczy pokory"
Prezes sopockiego WOPR-u powiedział, że łódź, która zatonęła, miała 10 metrów długości oraz dwa 300-konne silniki. "Około godz. 11 na morzu gwałtownie pogorszyły się warunki. Przypuszczamy, że łódź złapała falę, a osoby, znajdujące się na jednostce nie były doświadczone" - powiedział i dodał: "Morze uczy pokory błyskawicznie".
Jak tłumaczył Marcin Burda, ta duża łódź zatonęła jednak bardzo szybko, w ciągu piętnastu minut. "Nie słyszałem, żeby łodzie tak szybko tonęły, wszystkie jednostki mają bowiem komory powietrzne, które podnoszą ich pływalność" - precyzował. Jak dodał, sprawę będzie badać policja.
Prezes WOPR-u w Sopocie dodał, że silny północy wiatr, który wiał dziś na morzu sprawił, że WOPR miał inne akcje. "Zholowano także czterech deskarzy" - powiedział Marcin Burda.
aka/mj/http://kontakt24.tvn24.pl/
