Z Romanem Gałęzowskim, przewodniczącym NSZZ Solidarność Stoczni Gdańsk, rozmawia Szymon Szadurski
Z Ukrainy dochodzą niepokojące informacje na temat kłopotów właścicieli ISD.
Słyszałem. Jestem jednak pewien, iż akurat to zamieszanie nie przełoży się w żaden sposób na sytuację Stoczni Gdańsk.
Skąd taka pewność?
Interesowaliśmy się jako związkowcy szczegółowo stosunkami własnościowymi i różnymi podobnymi ruchami po prywatyzacji stoczni. Półtora roku temu zorientowaliśmy się, że nowi właściciele wydzielili stocznię jako odrębny podmiot z ISD, nie zarejestrowali jej ani na Ukrainie, ani w Polsce, tylko gdzieś na Cyprze. Nauczeni różnymi doświadczeniami, postanowiliśmy zapytać o tę sprawę Siergieja Taruty oficjalnie, na piśmie, bo wydało nam się to podejrzane. Na podstawie właśnie jego tłumaczeń wnioskuję, iż stoczni, w związku z zamieszaniem w ISD, nic nie grozi.
Co dokładnie odpowiedział wam Taruta?
Wytłumaczył, że należy dokonać takiego wydzielenia, by ewentualne kłopoty ISD na Ukrainie nie przekładały się bezpośrednio na sytuację stoczni. Podkreślał, iż kroku takiego domagają się też banki i jest to warunkiem przyznawania kredytów, a wiadomo, że w stoczni potrzebne są liczone w setkach milionów złotych inwestycje. Takie informacje uspokoiły nas, a dziś okazuje się, że te kroki właścicieli uratowały stocznię.
{jathumbnail off}
Z Ukrainy dochodzą niepokojące informacje na temat kłopotów właścicieli ISD.
Słyszałem. Jestem jednak pewien, iż akurat to zamieszanie nie przełoży się w żaden sposób na sytuację Stoczni Gdańsk.
Skąd taka pewność?
Interesowaliśmy się jako związkowcy szczegółowo stosunkami własnościowymi i różnymi podobnymi ruchami po prywatyzacji stoczni. Półtora roku temu zorientowaliśmy się, że nowi właściciele wydzielili stocznię jako odrębny podmiot z ISD, nie zarejestrowali jej ani na Ukrainie, ani w Polsce, tylko gdzieś na Cyprze. Nauczeni różnymi doświadczeniami, postanowiliśmy zapytać o tę sprawę Siergieja Taruty oficjalnie, na piśmie, bo wydało nam się to podejrzane. Na podstawie właśnie jego tłumaczeń wnioskuję, iż stoczni, w związku z zamieszaniem w ISD, nic nie grozi.
Co dokładnie odpowiedział wam Taruta?
Wytłumaczył, że należy dokonać takiego wydzielenia, by ewentualne kłopoty ISD na Ukrainie nie przekładały się bezpośrednio na sytuację stoczni. Podkreślał, iż kroku takiego domagają się też banki i jest to warunkiem przyznawania kredytów, a wiadomo, że w stoczni potrzebne są liczone w setkach milionów złotych inwestycje. Takie informacje uspokoiły nas, a dziś okazuje się, że te kroki właścicieli uratowały stocznię.
Szymon Szadurski
