Stocznie, Statki
Gdy zamykam oczy i wspominam ten rok, to wszędzie widzę Karola Guzikiewicza, wiceszefa stoczniowej "S". Tak dzielnie walczył o te stocznie, że już prawie wszystkie zbankrutowały

Styczeń - plany, plany, plany

Rok zaczął się dla nas niespodziewanym atakiem zimy i tradycyjnym paraliżem miasta. Ale szybko otrzepaliśmy się ze śniegu i zaczęliśmy snuć plany. Styczeń to zawsze miesiąc obietnic. Minister Sławomir Nowak zaanonsował na 4 czerwca gigantyczny koncert Beyoncé, Tiny Turner i Eltona Johna. Pieniądze na gaże, kilkanaście milionów złotych, a dać rząd. Jest mowa o imprezie na milion widzów.

Gdańsk przejął grunty na Wyspie Spichrzów. Padają buńczuczne zapowiedzi, że wkrótce ruiny przestaną straszyć, a wyspa stanie się wizytówką miasta.

No i najważniejsze. Eksperci zapowiadają, że najbliższe lato spędzimy już bez sinic na plażach. Ma to być efekt zamknięcia oczyszczalni na Zaspie.

Na jaw wychodzi tajny projekt pod nazwą Gdańsk & Love. Urzędnicy zamierzają przyciągać do nas tysiące zakochanych turystów. Proponują zniżki w hotelach, koncerty z nastrojową muzyką i romantyczne spacery. Urzędnicy spodziewają się prawdziwego najazdu.

Plany miał też prokurator w stosunku do Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu. Postawił mu osiem zarzutów korupcyjnych i wsadził do aresztu.

Cóż, plany planami, a życie życiem. Sąd wypuścił Karnowskiego, a aktu oskarżenia nie ma do dzisiaj. Sinice zakwitły jak co roku, Wyspa Spichrzów dalej straszy ruinami. A co z zakochanymi? Więcej o tym nic nie słyszałem, więc wrzuciłem w Google słowa Gdańsk & Love. Wyświetliła się strona z wibratorami. Projekt zdaje się upadł lub znów stał się tajny. Można zliczyć koncert 4 czerwca. Oczywiście był mniejszy, gwiazda była jedna, a nie trzy. Też nie tego formatu, ale na tle innych obietnic to i tak sukces.

Luty - no i mamy kryzys

Po długich miesiącach wywoływania kryzysu z lasu, wreszcie się u nas zaczął. Przybyło bezrobotnych, na dobre padła Stocznia Gdynia, deweloperzy wstrzymali inwestycje, zmalał ruch w porcie. Zbankrutowała nawet prywatna linia autobusowa na Osową. Depresyjny miesiąc. Dobrze, że krótki.

Marzec - odbijamy się od dna

Na przekór kryzysowi w Gdańsku rusza budowa nowego stadionu. Sopot też inwestuje. W rury wyprowadzające potoki daleko w morze. Obiecują, że na plażach będzie czysto i bez alg. Tere-fere kuku.

Po piętnastu latach od rozpoczęcia śledztwa sąd uniewinnił Janusza Lewandowskiego. Był oskarżony o nieprawidłowości przy prywatyzacji dwóch przedsiębiorstw. Jacek Karnowski najpierw ucieszył się, że można w Polsce się oczyścić. Potem policzył sobie, ile to lat jeszcze potrwa, i zemdlał.

K jak kwiecień

Janusz Panasewicz, lider zespołu Lady Pank, za używanie słowa na "k" na koncercie w Pruszczu dostał od sądu naganę. Nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień. Bał się, że jeszcze coś mu się na "k" wymsknie. To drugi proces w sprawie tego koncertu. W pierwszym, za rzucenie plastikową butelką w kobietę, Panasewicz dostał 13 tys. grzywny. Władze Pruszcza postanowiły iść za ciosem i pozwały go o zwrot honorarium w wysokości 37 tys. zł. Nie da się ukryć, że na koncercie Panasewicz był pijany. To będą najdroższe 2 promile w jego życiu.

Związkowcy ze Stoczni Gdańskiej pojechali do Warszawy rzucać petardy w obronie kolebki. Spalili kukłę Donalda Tuska, pobili się z policją i na koniec przyznali, że właściwie adresatem ich żądań jest ukraiński właściciel stoczni. No ale kto by tam na Ukrainę jeździł?

Co najważniejsze, kwiecień zakończył się długim weekendem.

Maj - Karnowski i jego układ

Co najważniejsze, maj zaczął się długim weekendem. Zaraz po powrocie całe Trójmiasto zaczęło żyć referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego. Wygra, nie wygra, winny, niewinny - dyskusjom nie było końca. Ostatecznie odniósł miażdżące zwycięstwo, poparło go ponad 60 procent wyborców. Układ sopocki okazał się dużo większy, niż prokuratura początkowo sądziła. CBA wezwało posiłki, sprawa stała się rozwojowa.

Czerwiec - miesiąc człowieka z piany

4 czerwca obchodziliśmy 20. rocznicę wyborów, które dały Polsce wolność. Miała być promocja Polski, a wyszła wielka awantura. Ale po kolei. Najpierw stoczniowcy zagrozili, że w czasie obchodów spalą parę opon. Tusk się wkurzył i przeniósł część uroczystości do Krakowa. W Gdańsku zostawił tylko koncert Kylie Minogue. Do tego ktoś obraził Wałęsę, więc ten też postanowił świętować w Krakowie. Potem poszedł na kompromis i obiecał, że wróci na wieczór. Za to w Gdańsku od rana ze stoczniowcami siedział prezydent Lech Kaczyński. Wiceprzewodniczący stoczniowej "S" Karol Guzikiewicz był zadowolony: "W Gdańsku jest Polska, a na Wawelu ZOMO". Media ochrzciły go "Człowiekiem z piany".

Zaraz potem odbyły się eurowybory. To był sukces, bo Pomorze zdobyło 6 mandatów na 3 możliwe. Jacek Kurski i Krzysztof Lisek załatwili sobie miejsca na listach w Olsztynie, a Joanna Senyszyn w Krakowie. Pobili tam miejscowych kandydatów.

Kylie Minogue
Kylie Minogue
Fot. Rafał Malko / AG

Lipiec - znikają Katarczycy

Jak to w wakacje - pracowali głównie gangsterzy i policjanci. W Pasłęku odkryto największą w Polsce plantacje konopi indyjskich, w Gdańsku rozbito gang złodziei prądu, w Oliwie zamordowano znanego gangstera o pseudonimie "Zachar".

Ulotnił się też katarski inwestor, który miał kupić Stocznię Gdynia. Dziwna sprawa, bo zostało po nim 30 milionów wadium, jakie wpłacił, by przystąpić do przetargu.

Sierpień - buczeć każdy może

Tradycyjne obchody sierpniowych strajków i tradycyjne kłótnie o to, kto i ile dokonał oraz jak, gdzie i z kim to teraz obchodzić. Entliczek, pentliczek i okazało się, że Solidarność to Lech Kaczyński i Karol Guzikiewicz. Wałęsa dopchał się do bramy rano, złożył kwiaty i zniknął. Gdy na uroczystościach padło jego nazwisko, stoczniowcy Guzikiewicza buczeli. Gdy mowa była o organizatorze strajków Bogdanie Borusewiczu, stoczniowcy buczeli. Paweł Adamowicz oponował: - To dzięki nim możecie teraz buczeć.

Związkowcy dalej buczeli. Zaklaskali, gdy przemówił Lech Kaczyński. Prezydent odwdzięczył się Guzikiewiczowi i dał mu medal.

Na koniec sierpnia związkowcy pojechali z namiotami pod dom premiera w Sopocie na biwak protestacyjny z gitarą. Tuska nie było w domu, pojechał na chrzciny wnuka. Jego sąsiedzi przeklinają dziś Solidarność i całe to ich gitarowe rzępolenie.

Wrzesień - znowu wojna

Tym razem z przyjacielską wizytą do Gdańska przypłynął pancernik Władimir Putin. Uroczystości 70. rocznicy wybuchu wojny transmitowała nawet BBC. Atmosfera była napięta, nie rozładował jej nawet premier Włoch Sylvio Berlusconi, który podczas podniosłych uroczystości na Westerplatte wesoło rozmawiał przez komórkę. Co ciekawe, na najbardziej pokojowo nastawionych ludzi w Europie wyszli Niemcy, których reprezentowała kanclerz Angela Merkel. Za wszystko przeprosiła i nie robiła marsowych min.

Po stronie Putina opowiedziała się Ekstraklasa SA. 17 września ukarała Lechię Gdańsk za transparent kibiców o treści: "17.09.1939 - czwarty rozbiór Polski". Uzasadnienie brzmiało: "Za wywieszenie niezatwierdzonych transparentów, które niezwiązane były z meczem".

Październik - sąsiedzi Tuska wchodzą do rządu

Sąsiedzi Donalda Tuska w Sopocie znów przyjęli demonstrantów (premier jak zawsze był w pracy w Warszawie). Tym razem przyszło siedmiu członków PiS (w tym Karol Guzikiewicz), którzy protestowali przeciwko odwołaniu Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA. Miało być ich tam tysiące, ale ponoć utknęli w korkach. Sąsiedzi z powagą wysłuchali petycji i obiecali, że zrobią co mogą. Usatysfakcjonowani PiS-owcy poszli świętować do SPATiF-u. Akcję obserwowało ośmiu policjantów, 5 strażników miejskich, 7 oficerów BOR i 20 dziennikarzy.

Listopad - Gdańsk woli wódkę

Zaczęła się najdłuższa zła passa w dziejach gdańskiego PR. Przypomnę tylko hasłowo - winiarnia Kondrata, kontrola NIK, jarmark świąteczny, anarchiści na sesji RM, ochroniarz i jego pałka. Swoją drogą jak ktoś już decyduje się na bycie anarchistą, powinien wytrzymać jedno szturchnięcie pałką. Paweł Adamowicz zachowuje spokój - do wyborów jeszcze 10 miesięcy. Tymczasem w Gdyni same sukcesy - inwestycje idą jak z płatka, opozycja nie istnieje, w gazetach same laurki. Wojciech Szczurek już zapowiedział, że kto na niego nie zagłosuje, może wyprowadzać się do Gdańska.

Grudzień - minął nie wiadomo kiedy

Na uwagę zasługuje wystąpienie arcybiskupa Głódzia. Uznał, że księża powinni wskazywać, na kogo głosować w nadchodzących wyborach samorządowych. Ma to sens. Arcybiskup bezskutecznie zabiegał u prezydenta Gdańska o park w Oliwie i miejsce na budowę świątyni na terenach postoczniowych. Adamowicz zachowuje spokój - do wyborów jeszcze 9 miesięcy. Prokuratura umorzyła jedno z postępowań przeciwko Jackowi Karnowskiemu. Ale nie ma strachu, jeszcze kilka śledztw zostało i na przyszły rok.


Marek Sterlingow
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter