Stocznie, Statki
Najbardziej lubię zadawać pytania. Najczęściej tym, którzy powinni, ale nie chcą na nie odpowiadać. Na dobry początek mojej przygody z "Polską" (kłaniam się Państwu nisko) pytanie do premiera: czy nie czuje się Pan wpuszczony w kanał? Pytanie dotyczy najbardziej tajemniczej z tajemniczych transakcji.

Im ciszej robi się nad trumną polskich stoczni, tym głośniej powinniśmy mówić o tym, dlaczego szejkowie z Kataru nie przelali pieniędzy. Trudno zaakceptować wytłumaczenie, że nagle przejrzeli na oczy i zobaczyli, że w czasach kryzysu to żaden biznes. Raczej też nie przestraszyli się listu małego stowarzyszenia, że szczecińska stocznia była pralnią brudnych pieniędzy.

Aby znaleźć klucz do rozwiązania zagadki, warto przypomnieć słowa szefa rządu, który deklarował, że jest mu obojętne, kto kupi polskie stocznie: handlarz bronią czy bursztynem, byleby je uratował. Czyli zatroskany premier był gotów zawrzeć pakt z diabłem, by tylko stocznie przetrwały. Interes z Katarczykami póki co się przewrócił, a cała sytuacja jest największą wpadką w historii tego rządu. Argumenty ministra skarbu, że przecież zostało nam wadium w wysokości 36 milionów złotych, tego nie zmienią.

Kiedy w niedzielnej "Kawie na ławę" Paweł Piskorski deklarował radość z powodu prawdopodobnego uratowania głowy Aleksandra Grada, bo dzięki temu sprawa nie przyschnie, początkowo myślałem, że szef partii "Zero Procent" chce kolejny raz przywalić Tuskowi. Jednak dzisiaj myślę, że miał rację.
Skończył się sezon na gradobicie, ale trwa zakatarzenie. Co więcej, mamy też jesienną alergię na jawność

Każdą rozmowę z premierem i ministrem skarbu powinno się teraz zaczynać od pytania: jaką rolę w operacji odegrał libański pośrednik Abdul Rahman el-Assir? Jak doniósł "Newsweek", to właśnie Libańczyk sprzedawał broń Bumaru i miał problemy z odzyskaniem milionów dolarów prowizji.

To on reprezentował rodzinę władców Kataru i uczestniczył w nicejskim spotkaniu Donalda Tuska z premierem szejkanatu. Czy byliśmy świadkami nieudanej transakcji wiązanej, którą chce się zamieść pod dywan? Albo Libańczyk odzyskał co jego i machnął ręką na stocznie? A może z obietnic nie wywiązali się Polacy?

I tu wracamy do wpuszczenia w kanał. Nie można wykluczyć, że i premier, i minister wpadli w pułapkę zastawioną przez kontrahentów. Zastanawiające jest nie tyle pozostawienie Grada w rządzie, ile słodkie milczenie w sprawie stoczniowego kontraktu. Co w tej sprawie zrobiły służby specjalne?

Czy ktoś usiłuje rozwikłać tę zagadkę? Medialne gradobicie już za nami, ale zakatarzenie nie ustąpiło. Co więcej, mamy też jesienną alergię na jawność. I pomyśleć, że Tusk zapewniał, że tylko maksymalna jawność decyzji odbuduje zaufanie Polaków do państwa.


Bogdan Rymanowski
{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter