Wieści z rynku pracy dla stoczniowców nie są optymistycznie. Z trzech największych stoczni w Polsce pozostała jedynie Stocznia Gdańsk. Stocznia Gdynia i Szczecin jak na razie pozostają w zawieszeniu. Stocznia Marynarki Wojennej coraz bardziej zaciska pasa i wprowadza kolejne zwolnienia grupowe. Nawet zakłady, które w kryzysie jakoś sobie radzą, nie mają zamiaru zwiększać zatrudnienia.
W ciężkich czasach zarząd Stoczni Marynarki Wojennej chce obniżyć koszty m.in. właśnie poprzez redukcję zatrudnienia. W najbliższym czasie ze stoczni ma odejść ok. 350 osób. Władze firmy argumentują, że zwolnienia są konieczne, ponieważ obecnie na 500 pracowników produkcyjnych przypada 800 nieprodukcyjnych. W SMW zatrudnionych jest 1300 pracowników. Od kilku miesięcy otrzymują nieregularnie wynagrodzenie.
- Kryzys dotknął też naszą firmę. Armatorzy wycofują się ze zleceń. Mamy też mniej zamówień i zleceń na remonty statków - twierdzi Anna Bilska, członek zarządu Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. -Z powodu ograniczeń w budżecie mniejsze też środki przeznaczane są na produkcję zbrojeniową. Jesteśmy już po pierwszym etapie dobrowolnych odejść. Nie wykluczamy, że będą dalsze.
W lepszej sytuacji są pracownicy ze Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowej. W oczekiwaniu na nowego inwestora wielu z nich przystąpiło do programu "Wsparcie dla pracowników sektora budownictwa okrętowego dotkniętych negatywnymi skutkami restrukturyzacji". W Programie pozostaje ponad 7,6 tys. stoczniowców z Gdyni i Szczecina. Składa się z kilku segmentów. Podstawowe to doradztwo zawodowe, szkolenia, warsztaty aktywizująco-motywacyjne oraz pośrednictwo pracy. Poszukiwaniem pracy dla stoczniowców zajmuje się firma DGA. Najważniejszym celem projektu jest przygotowanie zwolnionych stoczniowców ze Stoczni Gdynia SA oraz Stoczni Szczecińska Nowa do funkcjonowania na konkurencyjnym rynku pracy oraz wsparcie przy znalezieniu pracy.
- To bardzo trudne zadanie. Mam nadzieję i przekonanie, że jesteśmy na dnie kryzysu i wkrótce polska gospodarka zacznie rosnąć - twierdzi Andrzej Głowacki, prezes zarządu DGA SA. - To nie oznacza jednak, że pracodawcy szeroko otworzą bramy swoich firm i będą setkami zatrudniać i jeszcze na umowy o pracę. Tak już nie będzie. Liczne spotkania z właścicielami, jak i zarządzającymi firmami, wskazują, że jeśli będzie następował wzrost zatrudnienia, to z wykorzystaniem elastycznych form zatrudnienia. Umowa na czas próbny, określony, samozatrudnienie, pracownicy z agencji pracy tymczasowej to sformułowania, które słyszymy od pracodawców.
Jak twierdzi Głowacki, wielu pracodawców z bólem wspomina okres, w którym byli zmuszeni zwalniać pracowników, gdyż nie było zleceń.
- Ten stan jeszcze trwa. Dzisiaj praca na umowę o pracę z pełnym pakietem socjalnym to rzadkość - dodaje.-Aktualnie przyspieszamy przygotowywanie kolejnych pakietów szkoleń. Realizacja szkoleń jest ściśle powiązana i uzależniona od analizy oczekiwań potencjalnych pracodawców, liczymy także na przedstawienie preferencji profilu pracownika od inwestora. Naszym celem jest rozpoczęcie szkolenia przez każdego uczestnika programu nie później niż do dnia 30 października br.
- Wielu fachowców z dużym stażem w Stoczni Gdynia (spawaczy czy monterów) zaczęło w ostatnim czasie poszukiwać pracy na własną rękę - dodaje Jan Gumiński, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej w Stoczni Gdynia. - Jednak okazuje się, że o pracę jest bardzo trudno, nawet dla stoczniowych fachowców.
Możliwości jednak są, choć bardzo nikłe. Nasycony rynek jest w stanie przyjąć jedynie część fachowców. Stocznia Gdańsk, która sama wprowadza program restrukturyzacji zatrudnienia, poszukuje pracowników.
- W tym momencie mamy miejsca nawet dla 200 specjalistów z branży stoczniowej - mówi Arkadiusz Aszyk, szef Biura Restrukturyzacji Stoczni Gdańsk. - Praca czeka m.in. na spawaczy i kowali.
Szansą na dobrą pracę dla stoczniowców jest także inwestycja, jaką podejmuje gdańska stocznia jachtowa Sunreef Yachts.
- Chwilowo Sunreef Yachts zatrudnia około 500 osób, wraz z otwarciem nowej, większej stoczni, zatrudnienie wzrośnie przynajmniej o 150 osób - mówi Nicolas Lapp, wiceprezes Sunreef Yachts.
Budowa zacznie się wkrótce i powinna zakończyć się w pierwszej połowie 2011 roku. Wartość inwestycji wyniesie około 6 milionów euro.
- Liczba zamówień wciąż wzrasta. Rok temu zwodowaliśmy 12 jachtów, w 2009 powinno być to ok.18 jednostek -dodaje Lapp. - W chwili obecnej mamy 8 jachtów w budowie, z czego dwa pierwsze superjachty powyżej 30 metrów długości, a dwa kolejne jachty czekają w kolejce na zbudowanie. Liczymy na podpisanie nowych kontraktów na targach nautycznych w Cannes, Monaco, Ft. Lauderdale i Barcelonie, w których będziemy uczestniczyć jesienią tego roku.
W aktywizację zawodową tysięcy osób, które mogą stracić pracę w związku ze zmianami, jakie zachodzą w polskim przemyśle stoczniowym, zajęły się też powiatowe urzędy pracy. W Gdańsku i Gdyni nie ma jednak stworzonego konkretnego programu dla specjalistów z branży stoczniowej. Natomiast Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie proponuje stoczniowcom kursy... pielęgnacji, strzyżenia i trymowania psów, makijażu wieczorowego, kosmetyki paznokci czy układania kwiatów.
{jathumbnail off}
W ciężkich czasach zarząd Stoczni Marynarki Wojennej chce obniżyć koszty m.in. właśnie poprzez redukcję zatrudnienia. W najbliższym czasie ze stoczni ma odejść ok. 350 osób. Władze firmy argumentują, że zwolnienia są konieczne, ponieważ obecnie na 500 pracowników produkcyjnych przypada 800 nieprodukcyjnych. W SMW zatrudnionych jest 1300 pracowników. Od kilku miesięcy otrzymują nieregularnie wynagrodzenie.
- Kryzys dotknął też naszą firmę. Armatorzy wycofują się ze zleceń. Mamy też mniej zamówień i zleceń na remonty statków - twierdzi Anna Bilska, członek zarządu Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. -Z powodu ograniczeń w budżecie mniejsze też środki przeznaczane są na produkcję zbrojeniową. Jesteśmy już po pierwszym etapie dobrowolnych odejść. Nie wykluczamy, że będą dalsze.
W lepszej sytuacji są pracownicy ze Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowej. W oczekiwaniu na nowego inwestora wielu z nich przystąpiło do programu "Wsparcie dla pracowników sektora budownictwa okrętowego dotkniętych negatywnymi skutkami restrukturyzacji". W Programie pozostaje ponad 7,6 tys. stoczniowców z Gdyni i Szczecina. Składa się z kilku segmentów. Podstawowe to doradztwo zawodowe, szkolenia, warsztaty aktywizująco-motywacyjne oraz pośrednictwo pracy. Poszukiwaniem pracy dla stoczniowców zajmuje się firma DGA. Najważniejszym celem projektu jest przygotowanie zwolnionych stoczniowców ze Stoczni Gdynia SA oraz Stoczni Szczecińska Nowa do funkcjonowania na konkurencyjnym rynku pracy oraz wsparcie przy znalezieniu pracy.
- To bardzo trudne zadanie. Mam nadzieję i przekonanie, że jesteśmy na dnie kryzysu i wkrótce polska gospodarka zacznie rosnąć - twierdzi Andrzej Głowacki, prezes zarządu DGA SA. - To nie oznacza jednak, że pracodawcy szeroko otworzą bramy swoich firm i będą setkami zatrudniać i jeszcze na umowy o pracę. Tak już nie będzie. Liczne spotkania z właścicielami, jak i zarządzającymi firmami, wskazują, że jeśli będzie następował wzrost zatrudnienia, to z wykorzystaniem elastycznych form zatrudnienia. Umowa na czas próbny, określony, samozatrudnienie, pracownicy z agencji pracy tymczasowej to sformułowania, które słyszymy od pracodawców.
Jak twierdzi Głowacki, wielu pracodawców z bólem wspomina okres, w którym byli zmuszeni zwalniać pracowników, gdyż nie było zleceń.
- Ten stan jeszcze trwa. Dzisiaj praca na umowę o pracę z pełnym pakietem socjalnym to rzadkość - dodaje.-Aktualnie przyspieszamy przygotowywanie kolejnych pakietów szkoleń. Realizacja szkoleń jest ściśle powiązana i uzależniona od analizy oczekiwań potencjalnych pracodawców, liczymy także na przedstawienie preferencji profilu pracownika od inwestora. Naszym celem jest rozpoczęcie szkolenia przez każdego uczestnika programu nie później niż do dnia 30 października br.
- Wielu fachowców z dużym stażem w Stoczni Gdynia (spawaczy czy monterów) zaczęło w ostatnim czasie poszukiwać pracy na własną rękę - dodaje Jan Gumiński, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej w Stoczni Gdynia. - Jednak okazuje się, że o pracę jest bardzo trudno, nawet dla stoczniowych fachowców.
Możliwości jednak są, choć bardzo nikłe. Nasycony rynek jest w stanie przyjąć jedynie część fachowców. Stocznia Gdańsk, która sama wprowadza program restrukturyzacji zatrudnienia, poszukuje pracowników.
- W tym momencie mamy miejsca nawet dla 200 specjalistów z branży stoczniowej - mówi Arkadiusz Aszyk, szef Biura Restrukturyzacji Stoczni Gdańsk. - Praca czeka m.in. na spawaczy i kowali.
Szansą na dobrą pracę dla stoczniowców jest także inwestycja, jaką podejmuje gdańska stocznia jachtowa Sunreef Yachts.
- Chwilowo Sunreef Yachts zatrudnia około 500 osób, wraz z otwarciem nowej, większej stoczni, zatrudnienie wzrośnie przynajmniej o 150 osób - mówi Nicolas Lapp, wiceprezes Sunreef Yachts.
Budowa zacznie się wkrótce i powinna zakończyć się w pierwszej połowie 2011 roku. Wartość inwestycji wyniesie około 6 milionów euro.
- Liczba zamówień wciąż wzrasta. Rok temu zwodowaliśmy 12 jachtów, w 2009 powinno być to ok.18 jednostek -dodaje Lapp. - W chwili obecnej mamy 8 jachtów w budowie, z czego dwa pierwsze superjachty powyżej 30 metrów długości, a dwa kolejne jachty czekają w kolejce na zbudowanie. Liczymy na podpisanie nowych kontraktów na targach nautycznych w Cannes, Monaco, Ft. Lauderdale i Barcelonie, w których będziemy uczestniczyć jesienią tego roku.
W aktywizację zawodową tysięcy osób, które mogą stracić pracę w związku ze zmianami, jakie zachodzą w polskim przemyśle stoczniowym, zajęły się też powiatowe urzędy pracy. W Gdańsku i Gdyni nie ma jednak stworzonego konkretnego programu dla specjalistów z branży stoczniowej. Natomiast Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie proponuje stoczniowcom kursy... pielęgnacji, strzyżenia i trymowania psów, makijażu wieczorowego, kosmetyki paznokci czy układania kwiatów.
Robert Kiewlicz
