
(Fot. Archiwum)
Związkowcy ze stoczni szczecińskiej i koledzy z Gdyni jadą w środę do Warszawy na spotkanie z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem. Główny temat rozmów, to inwestor, który nie zapłacił za majątek obu stoczni.
– Poprosiliśmy ministra, by zaprosił także na spotkanie prezesa Polskich Stoczni Jana Ruurda de Jonge – informuje Krzysztof Fidura, szef „Solidarności” Stoczni Szczecińskiej Nowa. – Chcemy usłyszeć od niego, jako przedstawiciela inwestora, co Qinvest zamierza.
Związkowcy są bardzo zaniepokojeni postawą inwestora, który zwleka z zapłatą za kupiony w przetargach majątek stoczni.
– Role są przecież bardzo czytelne i podzielone – wyjaśnia Fidura. – Resort skarbu jest gwarantem sytuacji prawnej, inwestor jest gwarantem finansowym. Minister Grad wielokrotnie zapewniał, że SSN nie ma żadnych wad prawnych. Poza tym – powtórzę to po raz kolejny – jeśli nawet byłyby jakieś wątpliwości, to przecież nie dotyczą stoczni w Gdyni, na którą był osobny przetarg. Dlaczego więc za zakład w Gdyni inwestor też nie zapłacił? Jeśli bowiem przyjąć za powód zarzuty podniesione w liście stowarzyszenia, dotyczą one tylko naszej stoczni.
Związkowcy chcą wiedzieć też, jak wygląda czarny scenariusz. Premier zapowiedział bowiem, iż w sytuacji wycofania się inwestora z Kataru, proces sprzedaży zostanie powtórzony.
– Przecież nie chodzi o transakcję, którą da się załatwić w miesiąc, czy dwa – stwierdza nasz rozmówca. – Co stanie się z 4 tysiącami ludzi w Szczecinie, i taką samą liczbą w Gdyni? Nie ma zakładów, kontraktów, pracy.
Związkowcy spotkają się w środę z ministrem skarbu w siedzibie resortu. Nie wiedzą, czy w trakcie rozmów, pojawi się premier Donald Tusk.
Qinvest kupił stocznie w Szczecinie i Gdyni. Do 21 lipca miał za nie zapłacić 381 mln zł netto. Poprosił o przesunięcie terminu do 17 sierpnia w związku z zarzutami podniesionymi w liście szczecińskiego stowarzyszenia do nabywcy stoczni. Zażądał też dodatkowych analiz prawnych. Autorzy listu utrzymują, iż majątek upadłego holdingu przejęto bezprawnie, bezprawnie powstała więc Stocznia Szczecińska Nowa, a jej sprzedaż to handel kradzionym towarem.
Stocznie w Szczecinie i Gdyni, w imieniu katarskiego funduszu Qinvest, kupił Stichting Particulier Fonds Greenrights. SPFG jest jedynym udziałowcem spółki Polskie Stocznie, która ma zarządzać kupionym majątkiem i prowadzić działalność.
Piotr Jasina
{jathumbnail off}
