
Ostatnie przygotowania do przekazania kontenerowca "Fesco Vladimir" armatorowi z Rosji
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Minister Aleksander Grad był wczoraj gościem "Sygnałów dnia" w radiowej "Jedynce". Grad tłumaczył, że wszystkie informacje na temat nowego właściciela stoczni zostaną ujawnione "w swoim czasie".
- Jak zakończymy procedurę, a ta kończy się w granicach 6 czerwca - sprecyzował minister.
Według Grada nie ma nic dziwnego w tym, że United International Trust - fundusz, o którym niewiele wiadomo, wygrał przetarg na majątek zakładów w Szczecinie i Gdyni.
- Dla dużych inwestorów transakcje czy podobne projekty przygotowują tego typu firmy - przekonywał.
Tłumacząc dlaczego transakcja owiana jest tajemnicą, minister stwierdził: - To po prostu służy sprawie.
Przyznał jednak, że będzie spokojny dopiero wtedy, gdy "zostaną zawarte umowy i będę wiedział, a takie mam zapewnienie dzisiaj ze strony inwestorów, że po to kupują te aktywa, żeby budować statki".
Grad odniósł się też do zarzutów opozycji, że stocznie zostały sprzedane za zbyt małe pieniądze (Stocznia Szczecińska Nowa za 161 mln zł).
- Dzisiaj te kwoty, które zostały wylicytowane, patrząc na ostatnie transakcje na świecie jeśli chodzi o stocznie, nie są niskimi kwotami - mówił w radiu Grad.
Wtorkowy wywiad ministra skarbu jest - w części dotyczącej ujawnienia inwestora - zaskakujący. Zaledwie dzień wcześniej, w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej, wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik zapowiadał, że pełna informacja dotycząca inwestora stoczni w Gdyni i Szczecinie powinna być przedstawiona wcześniej, tj. do końca maja.
Na pewno do końca maja musi zostać przekazany armatorowi zbudowany w Szczecinie kontenerowiec "Fesco Vladimir". Rosjanie z Fesco pojawią się w SSN w piątek 29 maja, tj. w dniu, kiedy po południu stocznię opuści ze świadectwami pracy 1200 ostatnich stoczniowców.
- Pucujemy statek jak żaden inny - mówi jeden z inżynierów.
Kiedy wczoraj byliśmy w stoczni, kadłub dosłownie błyszczał. Po pokładzie chodziły grupy stoczniowców z wiaderkami. Malowali, czyścili, myli. Po co te starania? By armator nie grymasił i nie znalazł w ostatniej chwili pretekstu do obniżenia ceny. Menedżerowie z Fesco już raz coś takiego chcieli zrobić. Niemal do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy zgodnie z planem ochrzczą i odbiorą wybudowany wcześniej kontenerowiec "Fesco Diomid".
W stoczni trwa też kompletowanie 80-osobowej załogi, która od soboty zadba o infrastrukturę firmy. Bez takiej opieki sprzęt uległby dekapitalizacji, zanim przejąłby go nowy właściciel.
Andrzej Kraśnicki jr{jathumbnail off}
