
Na sprzedaż wystawiono kilka tysięcy maszyn i urządzeń oraz ponad 100 ha gruntów. fot. tomasz bołt
- Jeśli nasz chrześcijański rząd okazał się bandą ciap, to być może muzułmanie będą w stanie uratować naszą stocznię - mówi Marek Lewandowski, z Solidarności Stoczni Gdynia. - Dla nas każdy prywatny inwestor jest lepszy od państwowego.
Jeśli Katarczycy kupią Stocznię Gdynia, będą chcieli budować w niej najnowocześniejsze gazowce typu Q-Flex. 14 takich statków zamówili już w Korei Płd. Stoczniowcy zapowiadają, że są w stanie sprostać każdemu zamówieniu.
- Jesteśmy w stanie zbudować nawet lotniskowiec, a nie tylko gazowce - dodaje Lewandowski.
Nieoficjalnie mówi się, że innym chętnym na majątek Stoczni Gdynia jest Port Gdynia. Może on skorzystać z przysługującego mu prawa pierwokupu. Jednak władze portu od dawna twierdziły, że zainteresowane są tylko terenami stoczni przylegającymi do terenów portowych. Nie mają natomiast zamiaru kupować doków. Bez tego produkcja stoczniowa byłaby niemożliwa. Jak dotychczas ani Agencja Rozwoju Przemysłu, ani Ministerstwo Skarbu Państwa nie ujawniają żadnych szczegółów. Urzędnicy nie chcą podać nazw firm zainteresowanych SG, nie chcą też powiedzieć, ilu inwestorów chciałoby kupić cały majątek. Na sprzedaż wystawiono kilka tysięcy maszyn i urządzeń oraz ponad 100 ha gruntów.
Przetargi na hale produkcyjne, doki, suwnice oraz tereny stoczniowe zaplanowane są na 14 i 15 maja. Sprzedaż zostanie dokonana w otwartym przetargu nieograniczonym. Jeśli nie zostanie on rozstrzygnięty, wszystko będzie wystawione na aukcję. Może ją ogłosić zarządca kompensacji w ciągu trzech dni od unieważnienia lub niedojścia do skutku przetargu. Cena wywoławcza nie może być niższa niż oferowana w przetargu. Gdyby i na aukcji nie znalazł się żaden chętny, majątek stoczni trafi w ręce syndyka. Może on sprzedać gdyński zakład nawet za symboliczną złotówkę.
Miliardy dolarów na inwestycje
Współpraca między Polską a Katarem w dziedzinie przewozu gazu została już zapoczątkowana. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisało w kwietniu wstępną umowę na dostawy skroplonego gazu ziemnego (LNG) z katarską spółką Qatargas Operating Company. Gaz ma być dostarczany drogą morską do nowego gazoportu w Świnoujściu. Jednak aby operacja była opłacalna, potrzebna jest cała flotylla nowoczesnych gazowców. Katarczycy zamawiają takie jednostki w Korei Południowej. W 2004 roku stocznie HHI, Samsung i Daewoo wygrały kontrakty na budowę 34 tego typu jednostek. Armatorzy z Kataru zapłacili za nie kwotę 7 mld dolarów.
Koszt budowy średniej wielkości jednostki do przewozu LNG nieznacznie przekracza 200 mln dol. Arabowie zainteresowani są nie tylko inwestowaniem w budowę terminalu gazowego w Świnoujściu i dystrybucję tego paliwa LNG. Petrodolary chcą zainwestować także w Warszawską Giełdę Papierów Wartościowych (QIA kupił już 20 proc. akcji giełdy londyńskiej), uzdrowiska na Dolnym Śląsku. Fundusz z Kataru ma także udziały w operatorze komórkowym Vodafone Qatar, zainteresowany jest branżą motoryzacyjną, szczególnie markami takimi jak Porsche, chce inwestować w zakłady branży chemicznej, sektor energii odnawialnych oraz technikę medyczną. Obok Abu Dhabi Investment Authority i Kuwait Investment Authority QIA jest jedną najsilniejszych kapitałowo spółek inwestycyjnych na Bliskim Wschodzie.
690 - tyle osób (z 5,2 tys. zatrudnionych) zwolnionych zostało dotychczas ze SG.
600 - tyle statków o dużej złożoności i tonażu wyprodukowano dotychczas w SG.
300 mln - na tyle złotych wyceniony został majątek Stoczni Gdynia.
Robert Kiewlicz{jathumbnail off}
