
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Jan, spawacz z 16-letnim stażem (na zdjęciu pierwszy z prawej), stracił pracę w lutym. Przyszedł porozmawiać z właśnie zwalnianymi kolegami. - Nigdzie nie przyjmują, nie mogę znaleźć nowego zajęcia - narzekał.
Roman Lipski (w środku) przepracował w stoczni 23 lata. Był monterem kadłubów. W ręku ma wypowiedzenie. - Nie wiem, jak to będzie, żona też właśnie straciła pracę - martwił się. - Pracowała w Galerii Centrum. Też ją zlikwidowali. Jak stocznię.
Jan Jagosz (z lewej) w kadrach jeszcze nie był. Wejdzie tam za chwilę. - Wycinacz gazowy, 15 lat w stoczni, wydział K1 - przedstawił się. Cała trójka nie wierzy, że wynajęte przez Agencję Rozwoju Przemysłu firmy znajdą im nową pracę.
Łącznie ze zwolnionymi w poprzednich turach pracę straciło już 1167 osób z niemal czterotysięcznej załogi. W zależności od stażu pracy z dniem wypowiedzenia na ich konta przelewane jest od 20 do 60 tys zł.
akr{jathumbnail off}
