Ponad 5 tys. osób przyszło zobaczyć w sobotę ostatnie wodowanie w Stoczni Szczecińskiej Nowa. Przyjechali turyści nawet ze Śląska.
Zakład w czerwcu przestanie istnieć. Do tego czasu majątek ma zostać sprzedany. To efekt decyzji Komisji Europejskiej, która uznała, że Polska nielegalnie udzieliła stoczniom pomocy publicznej.
Historia zatoczyła koło. 180-metrowy kontenerowiec "Fesco Vladimir" zwodowany został z pochylni, z której w 1952 r. zwodowano "Czułym" - pierwszy statek zbudowany w powojennym Szczecinie. W sobotę do stoczni przyszli stoczniowcy pamiętający tamto wydarzenie.
- Kiedyś nasz przemysł okrętowy był oczkiem w głowie władzy, liczył się, a teraz... - kiwał z niedowierzaniem głową Andrzej Jarończyk, wówczas pracownik nadzoru budowy.
Po wodowaniu stoczniowcy podpalili kukłę Neelie Kroes, komisarz ds. konkurencji w KE. Potem złożyli czarną trumnę symbolizującą stocznię pod tablicą Ofiar Grudnia '70 koło głównej bramy zakładu. Stoczniowa orkiestra odegrała marsz żałobny i hymn. Część stoczniowców się popłakała.
akr
{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Piękny pogrzeb stoczni
09 marca 2009 |
