Stocznie, Statki
Dobrowolne odejścia z pracy w stoczniach Gdyni i Szczecina

Lata zostawiane za bramą, najczęściej liczone w dekadach, majątek stoczni topniejący w oczach... I wreszcie – po niezliczonych obiecankach – lądowanie na lodzie i świadomość, że – na mocy specustawy – stocznie Gdynia i Szczecin będą sprzedane w otwartym nieograniczonym przetargu.

Żeby więc choć trochę zminimalizować dramat niemal wszyscy pracownicy 5300-osobowej załogi złożyli deklaracje dobrowolnego odejścia z pracy w Stoczni Gdynia. Podobnie w Szczecinie. Maruderzy jeśli chcą dostać 100 proc. odprawy, musieli decyzję o dobrowolnym odejściu podjąć do poniedziałku do północy, bo wtedy upłynął pierwszy termin.

Składanie deklaracji miało więc charakter gremialny. Po pierwsze – złożenie ich w pierwszym terminie oznacza 100 proc. odprawy, czyli sumę zawierającą się między 20 a 60 tys. zł w zależności od stażu pracy. Decyzja podjęta w marcu lub w maju to pomniejszenie odpraw o 20, a nawet o 50 proc. Wiadomo, że odszkodowania są wolne od podatku dochodowego od osób fizycznych. Dodatkowo złożenie deklaracji nie oznacza natychmiastowego zwolnienia. Bo pracodawca będzie zwalniał tak, jak będzie wygasał proces produkcyjny. Teraz w budowie są jeszcze trzy statki. W praktyce pierwsze osoby odejdą z końcem lutego, lub na początku marca. Ostatni pracownicy zostaną zwolnieni pod koniec maja.

Wielu stoczniowców w Gdyni nie widzi żadnych szans na przyszłość. Stracili nadzieję i tylko zastanawiają się, jak tak można wyrzucać ludzi po 40 latach pracy. Mniej liczni mówią, że nawet dobrowolne odejście ze stoczni i wzięcie odprawy nie oznacza pożegnania z nią. Można bowiem będzie zatrudnić się w nowych spółkach, które na tym samym terenie będą prowadziły produkcję stoczniową.

Kilka dni temu minister Michał Boni informował, że program ochronny dla pracowników stoczni w Gdyni i w Szczecinie oraz ich spółek zależnych będzie kosztował od 400 mln zł do 500 mln zł. Przy tej okazji zapewnił, że przedstawiciele rządu będą otwierali różne programy dla osób, które będą chciały skorzystać m.in. ze środków unijnych na założenie własnej działalności gospodarczej, czy na odbycie szkoleń.

W Szczecinie zwalnianym z pracy stoczniowcom proponuje się kursy makijażu, strzyżenia psów, czy układania bukietów – twierdzi poseł PiS Joachim Brudziński. I choć Ministerstwo Skarbu zapewnia: że pracownicy szczecińskiej stoczni też są objęci programem ochronnym, że każdy odchodzący otrzyma odprawę, a Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie utworzył nawet punkt konsultacyjny w Stoczni Szczecińskiej Nowa, ale tyle razy zwodzeni stoczniowcy wolą wierzyć w złe wiadomości.

* * *

Specustawa stoczniowa weszła w życie 6 stycznia. Przewiduje ona sprzedaż stoczni Gdynia i Szczecin w otwartym nieograniczonym przetargu. Nie została zagwarantowana produkcja statków w sprzedanych stoczniach. Przepisy zakładają, że sprzedaż majątku stoczni musi mieć charakter bezwarunkowy, zaś ogłoszenie o przetargu nie może zawierać ograniczeń w sprawie podmiotów, którym będzie sprzedawany majątek stoczni.

Ta specjalna ustawa wynika z decyzji Komisji Europejskiej, która uznała, że pomoc udzielona stoczniom w Gdyni i w Szczecinie jest nielegalna. Polski rząd dostał czas do czerwca 2009 r. na wyprzedaż majątku obu stoczni.
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter