Prawo, polityka

Wojewoda pomorski zarządził kontrole statków i kutrów wożących turystów. Kontrole mają potrwać do końca wakacji.

Afera wybuchła we Władysławowie, gdzie dziennikarz Radia Gdańsk podszył się pod opiekuna kolonii i próbował zorganizować rejs dla 60-osobowej grupy. Szyper zgodził się bez większych problemów - choć nie dysponował odpowiednio dużą jednostką. 

- Znam go, to człowiek, który ma trzy kutry, więc możliwe, że chciał rozdzielić tłum klientów na kilka jednostek - podkreśla kpt. Kazimierz Undro z Kapitanatu Portu we Władysławowie.

- Ale to prawda, sporo jednostek wychodzi w morze z większą liczbą pasażerów niż powinna. 

Tymczasem przeludniania statków zabraniają przepisy. A te są dość rygorystyczne - nakazują m.in. szyprom najpierw uzyskać odpowiednie zgody na spacerowe rejsy czy podawać każdorazowo liczbę osób na pokładzie. Z wywiązywaniem się z tego ostatniego bywa różnie, bo armatorzy bronią się jak mogą przed oficjalnym rejestrem swoich klientów. Dlaczego? 

Sprawdziliśmy w portach, jak rzeczywiście jest z tłokiem na kutrach ruszających w turystyczne rejsy. Np. z Helu wypłynąć można nie tylko rybackimi jednostkami, ale także superszybką łodzią motorową. Na tej drugiej są wydzielone miejsca dla pasażerów - więc tu o przepełnieniu nie ma mowy. Gorzej z innymi jednostkami - zwłaszcza takimi, które tylko czasowo są przystosowane do przewozów pasażerskich. 

- Odnotowaliśmy kilka takich przypadków - potwierdza kpt. Piotr Jóźwiak z portu w Helu. - Trafił się kuter zarejestrowany na 35 pasażerów, a na pokładzie było ponad 70 osób. Ale trudno powiedzieć, czy to odosobnione przypadki, czy też częstsza praktyka powodowana chęcią zysku.

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter