Pracownicy Przedsiębiorstwa Usług Żeglugowych i Portowych WUŻ wyszli w poniedziałek na ulicę. Pod siedzibą Zarządu Morskiego Portu Gdynia wyrażali swoje oburzenie z powodu sposobu, w jaki zarząd chce sprywatyzować należącą do Skarbu Państwa spółkę holowniczą. Zawyły syreny alarmowe, protestujący przynieśli transparenty, a Januszowi Jarosińskiemu, prezesowi ZMPG, wręczono petycję.
Przedstawiciele zarządu portu nasłuchali się też od robotników wielu gorzkich słów. Związkowców wsparli ich koledzy z Gdańska i Szczecina.
- Jak macie honor, podajcie się do dymisji! - wykrzykiwali pracownicy.
- Chcecie przehandlować polską banderę za 30 srebrników!
Pracownikom i związkowcom z portowej Solidarności nie podoba się to, iż zarząd chce sprzedać WUŻ w przetargu publicznym. Domagają się zmiany trybu prywatyzacji na publiczne zaproszenie do negocjacji.
- Należałoby rozważyć, czy w ogóle prywatyzować taką spółkę, o strategicznym znaczeniu dla portu - mówił Kazimierz Waldowski, przewodniczący portowej Solidarności.
Związkowcy boją się, że WUŻ przejmie inwestor z zagranicy, a holowniki zaczną pływać pod obcą banderą. Już kilka lat temu protestowali przeciw takiej ewentualności, postulując wykupienie spółki przez pracowników. Okazało się wtedy jednak, iż nie mają kapitału, by wyłożyć 30 mln zł, a na tyle oceniany jest dziś majątek przedsiębiorstwa.
- Chcemy, aby marynarze na polskich statkach pływali pod polską banderą - grzmiał Waldowski. - Tryb prywatyzacji nie zapewnia też ciągłości pracy dla robotników i rozwoju firmy.
Mariusz Połom, wiceprzewodniczący portowej Solidarności, dodał, iż w przypadku prywatyzacji takiej spółki głównym i jedynym czynnikiem oceniania inwestorów nie może być zaproponowana cena.
Szymon Szadurski{jathumbnail off}
Porty, logistyka
Gdynia: Pikieta przed siedzibą Morskiego Portu
05 kwietnia 2011 |
Źródło:
