Porty, logistyka
Budowa gazoportu przedstawiana jest jako wzór prowadzenia tego typu - dużych i niezwykle ważnych z punktu widzenia interesu państwa - inwestycji. W czym tkwi tajemnica sukcesu?

Zbigniew Rapciak, prezes spółki Polskie LNG: Po pierwsze inwestycję realizuje spółka celowa. Taki model jest często stosowany w krajach zachodnich. To duża zaleta. Administracja nie jest przygotowywana do skutecznego prowadzenia tak dużych przedsięwzięć. Nasza spółka zatrudnia tylko około 50 osób. Każdy z pracowników zdaje sobie sprawę, że musi wykazać maksymalne zaangażowanie w realizację tego projektu, bo po roku 2014, gdy terminal LNG zostanie oddany do użytku, zdecydowana większość zatrudnionych tu osób będzie musiała szukać nowej pracy. Nie trzeba zatem nikogo mobilizować, bo wszyscy wiedzą, że jak wypracują sobie na tym projekcie nazwisko, to ze znalezieniem zatrudnienia nie będą mieli problemu. To oni będą bowiem pożądani przez pracodawców.

Po drugie faktycznie udało się nam zorganizować wysoko wykwalifikowany zespół specjalistów. Zatrudniamy wiele osób mających już doświadczenie w firmach zagranicznych, między innymi dwóch inżynierów, którzy brali udział w budowach terminali LNG na całym świecie, a także ekspertów z branży infrastruktury gazowej czy dyrektora finansowego, który przez kilkanaście lat pracował w międzynarodowych instytucjach finansowych Unii Europejskiej.

Z jednej strony macie pracowników, którzy są w stanie zrealizować tego typu inwestycję, ale z drugiej strony brakuje kadry specjalistów, która mogłaby później zarządzać i obsługiwać terminal. To duży problem?

Jeżeli dzisiaj mielibyśmy uruchamiać terminal, rzeczywiście byłby to problem. W 2014 roku takich kłopotów jednak już nie będziemy mieli. Polskie LNG podpisało z Akademią Morską w Szczecinie, a w ciągu najbliższych dni podpisze z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie porozumienie, na podstawie którego założyliśmy Europejskie Centrum Szkolenia LNG. Będzie ono kształcić wykwalifikowaną kadrę specjalistów, nie tylko na potrzeby naszego gazoportu.

Zdecydowana większość stanowisk pracy na terminalach to stanowiska certyfikowane, żeby na nich pracować, trzeba mieć międzynarodowe uprawnienia. Te obydwie uczelnie mają możliwość wydawania takich certyfikatów. PLNG będzie więc mogło przygotować własne kadry dzięki współpracy z polskimi naukowcami.

Pierwszy semestr studiów podyplomowych rusza w przyszłym roku na wiosnę. Centrum będzie kształcić ludzi w systemie studiów podyplomowych, ale też na stanowiska niższego szczebla, niewymagające wyższego wykształcenia.

Tworzycie zatem możliwość zdobycia wiedzy teoretycznej. A co z praktyką?

Dla potrzeb gazoportu zostały zakupione cztery symulatory, którą pozwalają na obsługę świnoujskiego terminalu w sposób wirtualny. Mamy zaprogramowaną już wizualizację nowego portu. Urządzenia są w tej chwili testowane. Teoretycznie już dzisiaj na symulatorach w Szczecinie można rozładować gazowiec typu Q-flex o ładowności 216 tys. m sześc. i w sposób wirtualny wprowadzić gaz do zbiorników terminalu LNG.

Symulatory mają stanowić przede wszystkim pomoc w nauczaniu zawodów związanych z obsługą statków z LNG. Na ekranie komputera można nawigować statkiem, cumowaniem czy podłączaniem gazowca do terminalu, ale także przeprowadzić proces regazyfikacji dostarczonego LNG.

Jakie jest zainteresowanie ofertą Europejskiego Centrum Kształcenia LNG?

Aktualnie w Europie w terminalach LNG zatrudnionych jest około 3 tys. osób. Jednak możliwości ich kształcenia są ograniczone. W Europie są tylko dwa ośrodki tego typu, oba w Wielkiej Brytanii. Poza tym istnieje jeszcze możliwość szkolenia w Azji lub w USA, jednak ze względu między innymi na odległość szkolenie na innym kontynencie jest bardzo drogie. W związku z tym Europejskie Centrum Szkolenia LNG w Szczecinie już teraz budzi ogromne zainteresowanie. Mamy wiele zapytań, w tym także z państw eksportujących gaz skroplony.

Polskie centrum będzie trzecim tego typu ośrodkiem w Europie, ale najnowocześniejszym.

Na jakim etapie obecnie są prace związane z budową gazoportu?

We wrześniu przekazaliśmy plac budowy wykonawcy. Teraz prowadzi on uzupełniające prace geologiczne, trwa również zamawianie specjalnej stali do budowy zbiorników LNG. Po zakończeniu badań gruntu wykonane zostaną roboty związane z przygotowaniem zaplecza budowy. Kolejne najważniejsze etapy inwestycji to rok 2011 i budowa fundamentów pod zbiorniki, stawianie ścian pierwszego zbiornika oraz 1,5-km estakady pod rurociągi łączące terminal z częścią morską. W 2012 roku zaplanowaliśmy m.in. montaże rurociągów i wznoszenie konstrukcji drugiego zbiornika. Z kolei w 2013 roku nastąpi montaż opomiarowania, przyłączenie instalacji oraz próby hydrauliczne zbiorników. Rok 2014 to już rozruch mechaniczny, technologiczny i testy gwarancyjne. To są kamienie milowe budowy, uzgodnione z generalnym realizatorem inwestycji. Wymieniłem ich zaledwie kilka, ale w sumie jest ich 102.


Rozmawiał Michał Duszczyk
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna