Saperzy z Marynarki Wojennej zdetonowali stu kilogramową bombę głębinowa, którą odkryto podczas prac przy falochronie wschodnim w Świnoujściu. Operację obserwowało kilkudziesięciu mieszkańców i turystów.
Oczekiwanego, spektakularnego wybuchu jednak nie było. Wszystko działo się około pół kilometra od brzegu. Gdy bombę zdetonowano pod wodą, na powierzchni utworzyło się jedynie coś w rodzaju dwumetrowej bańki.
By zneutralizować niebezpieczne znalezisko, nurkowie musieli zejść na dno i przymocować do niej kilkukilogramowe ładunki wybuchowe. Potem odpalili je przy pomocy specjalnego lontu.
- Wszystko było pod kontrolą - zapewnia szef inżynierii morskiej 8 Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu komandor porucznik Lucjan Mazur. - Jeżeli się nie jest pewnym, to się nie robi takich rzeczy po prostu
- Bomby, ze względu na rozmiar, nie można było przewieźć na poligon morski i tam zdetonować - tłumaczy kapitan Jacek Kwiatkowski oficer prasowy 8 FOW. - Wybuch bomby głębinowej jest inicjowany przez zapalnik ciśnieniowy, reagujący na głębokość wody. Każda próba jej wyciągnięcia mogła by prowadzić do niekontrolowanego wybuchu.
- Zneutralizowanie bomby było konieczne - mówi dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie Andrzej Borowiec. - Stanowiła spore zagrożenie dla załóg statków czy sprzętu podczas wykonywania prac przy pogłębianiu toru wodnego. Leżała na przyszłej obrotnicy.
Operacja trwała około 3 godzin, w tym czasie ruch w świnoujskim porcie był wstrzymany. Teraz jest już wznowiony.
Sławomir Orli{jathumbnail off}
Porty, logistyka
Saperzy zdetonowali bombę w Świnoujściu
14 pażdziernika 2010 |
Źródło:
