Porty, logistyka
Przeładunki ostro spadają, a związkowcy piszą skargę na prezesa Siergieja do premiera Tuska.

Konferencja prasowa w porcie: członek zarządu, dyr. ds. finansowych Paweł Adamarek i prezes zarządu Jarosław Siergiej
Konferencja prasowa w porcie: członek zarządu, dyr. ds. finansowych Paweł Adamarek i prezes zarządu Jarosław Siergiej
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG

W środę Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście podsumował rok 2008 i podał prognozy na rok 2009. Jeszcze w styczniu było dobrze. W Szczecinie i Świnoujściu przeładowano około 1 mln ton (czyli podobnie jak rok temu). Przeładunki załamały się w lutym. Przez oba porty przeszło tylko nieco ponad 62 proc. tego, co w zeszłym roku. Zarząd portu spodziewał się słabszych wyników, ale nie aż o tyle.

- W lutym zakładaliśmy przeładowanie 805 tys. ton, a było 631 tys., czyli 22 proc. mniej niż planowaliśmy - mówi Jarosław Siergiej, prezes Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście.

Nie wiadomo, co będzie w marcu. Ostrożne plany zakładają 830 tys. ton, czyli 72 procent tego, co w marcu 2008 r. Mimo tego zarząd liczy, że w kolejnych miesiącach nie będzie gorzej, niż przewiduje. Bo przewidywania i tak są złe.

- W roku 2009 zakładamy przeładunek 14,5 mln ton - mówi Siergiej.

To prawie pięć milionów ton mniej niż w 2008 r., który według zarządu był dla naszego zespołu portów udany. Nasze wyniki (19,2 mln ton) okazały się lepsze niż portów w Gdyni i Gdańsku. Ubiegłoroczny sukces zawdzięczamy dużemu importowi węgla i rudy przez port w Świnoujściu. Pędząca gospodarka wsysała rekordowe ilości tego surowca. W tym roku powtórki jednak nie będzie. Już wiadomo, że zysk, jeśli będzie, to symboliczny - około pół miliona złotych.

- Musimy szukać oszczędności, ograniczamy remonty, zamrażamy płace - mówi Paweł Adamarek, członek zarządu i dyrektor ds. finansowych.

Optymistycznych wiadomości prezesi portu mieli niewiele. Wiadomo, że w tym roku 20 mln dolarów w magazyn śruty sojowej w Świnoujściu zainwestuje amerykańska firma Bunge. Pod koniec roku ma ruszyć terminal kontenerowy w Szczecinie. Pozostaje pytanie: jakie statki do niego dopłyną. Według informacji zarządu portu Urząd Morski w Szczecinie dostał zbyt mało pieniędzy na utrzymanie odpowiedniej głębokości toru wodnego Szczecin-Świnoujście.

Tymczasem w zatrudniającym 350 osób zarządzie portu doszło do otwartego konfliktu między prezesami a związkami. We wtorek do szczecińskich redakcji trafił list otwarty związków zawodowych skierowany do premiera Donalda Tuska. List podpisali szefowie wszystkich trzech związków działających w ZMPSiŚ: Marek Dziak z NSZZ "Portowców", Elżbieta Dudarewicz z NSZZ "Solidarność" i Andrzej Wiśniewski ze Związku Zawodowego Inżynierów i Techników. Związkowcy skarżą się na, ich zdaniem, "skandaliczne decyzje" obecnego zarządu, donoszą o rzekomym nepotyzmie, lekceważeniu związków zawodowych, zastraszaniu i upokarzaniu pracowników. Konkretnych przykładów nie podają. Są za to m.in. pretensje o "rozliczanie pracowników z rozmów prywatnych ze sprzętu firmowego".

Siergiej na konferencji prasowej odrzucił zarzut o nepotyzm.

- Nie zatrudniam nikogo ze swojej rodziny - zapewnił. - Za to córka jednej z osób, która mnie oskarża [prezes miał na myśli Elżbietę Dudarewicz - red.], pracuje w spółce zależnej od ZMPSiŚ, a w samym zarządzie portu pracują ponadto jej siostra, szwagierka i siostrzeniec.

Prezes tłumaczył się też z powołania pięciu dyrektorów. Według Siergieja to lepszy dla firmy (przy trzyosobowym zarządzie) układ niż jeden dyrektor i pięciu członków zarządu (jak to było jeszcze pół roku temu), bo suma ich wynagrodzeń jest obecnie dwa razy niższa niż poprzednio.

Związkowcom nie podoba się, że jeden z nowych dyrektorów (trzej to awansowani pracownicy spółki) to Bartłomiej Pachis - szef PO w powiecie polickim.

- To doktorant SGH, który ma rozruszać marketing, a jego członkostwo w PO to nie powód do dyskryminacji - twierdzi Siergiej. 

Andrzej Kraśnicki jr
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter