Władze województwa apelują do premiera, by nie przenosić budowy terminalu LNG ze Świnoujścia do Gdańska. Szef gabinetu politycznego Donalda Tuska zapewnia, że nie ma o tym mowy.

Pierwszy raz od 2006 r. gazoport wzbudził takie zainteresowanie. Każdą wypowiedź na poniedziałkowej konferencji prasowej poprzedzało przestawianie dziesięciu radiowych i telewizyjnych mikrofonów
Fot. Dariusz GORAJSKI \ AG
Decyzja o budowie gazoportu w Świnoujściu, a nie Gdańsku, zapadła w grudniu 2006 r., jeszcze za rządów PiS. Temat wrócił niespodziewanie kilka dni temu po wypowiedzi wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka podczas konferencji prasowej.
- Sprawa lokalizacji gazoportu nie jest zamknięta - oświadczył Pawlak.
Zaskakująca wypowiedź ministra gospodarki na nowo rozbudziła nadzieje Gdańska.
- Wystąpię do rządu z inicjatywą powrotu do pomysłu budowy terminalu gazowego w Gdańsku - zapowiedział w miniony piątek Jan Kozłowski, marszałek województwa pomorskiego.
Gdańską inicjatywę od razu wsparł pochodzący z tego miasta marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.
- Decyzja o lokalizowaniu terminalu LNG w Świnoujściu była decyzją polityczną, nie miała uzasadnienia ekonomicznego i strategicznego, gdy chodzi o import gazu - stwierdził Borusewicz.
W poniedziałek do kontrataku (czy też raczej obrony pozycji) ruszyły władze regionu zachodniopomorskiego.
- Sytuacja jest wyjątkowa - przyznał na poniedziałkowej konferencji prasowej marszałek województwa Władysław Husejko.
"Pragniemy wyrazić sprzeciw wobec marginalizacji województwa zachodniopomorskiego z europejskiego rynku transportowego i prób przeniesienia inwestycji związanej z Gazoportem do Gdańska" - to początek odczytanego na konferencji stanowiska, które jeszcze w poniedziałek marszałek miał wysłać do kancelarii premiera. Dwie strony pisma to przypomnienie argumentów, które zdecydowały o zlokalizowaniu gazoportu w Świnoujściu. Najważniejsze to krótsza, bezpieczniejsza i tańsza w eksploatacji droga gazowców przez Bałtyk, uregulowany stan prawny gruntów, możliwość reeksportu gazu do systemu europejskiego, większy niż w Pomorskiem popyt na gaz.
- Ponowna dyskusja o lokalizacji wzbudza moje wielkie zdziwienie i oburzenie - mówił zaproszony na konferencję prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz.
Żmurkiewicz podkreślał, że gazoport to nie tylko terminal, ale także nowy, głęboki port zewnętrzny, który będzie kluczowy dla dalszego rozwoju miasta.
Dziennikarze pytali, czy wypowiedzi Pawlaka nie należy odbierać raczej jako wpadki świadczącej o tym, że wicepremier nieco się pogubił (na konferencji w Lublinie mówił o terminalu w Szczecinie).
- Nie chciałbym oceniać wypowiedzi wicepremiera - odparł Husejko. Przyznał jednak, że bardziej od wypowiedzi Pawlaka niepokojąca jest nowa ofensywa Gdańska.
- Premier Pawlak nie zna Świnoujścia, szkoda, że nie skorzystał z naszego zaproszenia, które wysłaliśmy w ubiegłym roku - dodał Żmurkiewicz.
Po południu z Gdańska napłynęły dobre informacje.
- Mamy do czynienia z jakimś szumem informacyjnym - skomentował w Radiu Gdańsk nową bitwę o gazoport Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera Tuska. - Decyzje są podjęte, prace rozpoczęte. Gazoport powstanie w Świnoujściu. Premier Pawlak być może miał na myśli jakąś inną inwestycję, być może są jacyś prywatni inwestorzy [zainteresowani budową terminalu LNG w Gdańsku - red.].
Na tym tle dość zaskakująco zabrzmiało stanowisko zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej, podpisane przez sekretarza zarządu posła Michała Marcinkiewicza. W pierwszym zdaniu wysłanego tuż przed godz. 16 pisma czytamy wprawdzie, że: "Decyzja o lokalizacji terminalu LNG w porcie zewnętrznym w Świnoujściu została podjęta przez rząd i jest to decyzja ostateczna i nieodwołalna". W ostatnim PO apeluje jednak "do wszystkich sił politycznych o przyłączenie się do wspólnego działania na rzecz lokalizacji Gazoportu w Świnoujściu".
Gazoport w Świnoujściu ma zacząć działać w 2013 r. Na ukończeniu jest studium wykonalności inwestycji oraz kluczowy dla niej raport o oddziaływaniu na środowisko. Według nieoficjalnych informacji, raport będzie korzystny dla inwestora. Terminal mógłby odbierać początkowo do 2,5 mld m sześc. gazu rocznie, czyli ponad jedną piątą krajowego zużycia. Po rozbudowie moce terminalu mogłyby zostać potrojone. Koszty inwestycji szacowane są na 450 mln euro.
Andrzej Kraśnicki jr
Porty, logistyka
Nieoczekiwane drugie starcie o gazoport
20 stycznia 2009 |
