Od sobotniego popołudnia trwały poszukiwania dwójki surferów w wieku około 20 lat z Niemiec. W niedzielę rano wszczęto także poszukiwania plażowicza z Władysławowa.
Ratownicy rozważają, czy nie doszło do kradzieży sprzętu.
- Trzy lata temu grasowała dwójka ludzi, którzy najpierw w jednej ze szkółek wypożyczyli sprzęt na skradzione dowody i prawa jazdy - przypomina Jarosław Radtke z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego we Władysławowie.
Policja potwierdza przypuszczenia ratowników: na zatoce wcale nie musiało dojść do tragedii.
- Prowadzimy dwutorowe działania: pod kątem ewentualnego przywłaszczenia sprzętu przez młodych ludzi oraz zaginięcia - mówi aspirant sztabowy Łukasz Dettlaff, rzecznik prasowy policji w Pucku.
Jak ustalili policjanci, młody człowiek w sobotę dwukrotnie wypożyczał sprzęt do pływania, w dwóch miejscach. W jednym z nich, jako że był dobrze znany obsłudze, ta tylko spisała jego dane i nie zabrała dokumentów. W drugiej Niemiec zostawił papiery, które rzekomo miały być dowodem osobistym - czy rzeczywiście?
Pucka policja dotarła do świadków, którzy widzieli, jak młodzi turyści załadowali sprzęt do volkswagena busa na niemieckich numerach rejestracyjnych i odjechali.
- Z zeznań świadków wynika, że w sobotę 24 sierpnia o godz. 16 wypożyczyli sprzęt do surfowania w Chałupach, dwie godziny później wypożyczyli kolejny sprzęt na polu namiotowym Polaris między Chałupami i Władysławowem, a o godz. 19 na innym polu namiotowym załadowali sprzęt do vw busa na niemieckich numerach rejestracyjnych i odjechali - mówi asp. sztab. Łukasz Dettlaff, oficer prasowy KPP w Pucku.
Policja przypuszcza, że do północy w sobotę mogli już przekroczyć granicę w Kołbaskowie.
W niedzielę, przed godz. 12, przy wejściu na plażę nr 7, morze wyrzuciło na brzeg ciało 25-letniego mężczyzny. To prawdopodobnie poszukiwany od rana turysta z powiatu myszkowskiego.
Po pięciu godzinach poszukiwań odnaleziono topielca we Władysławowie w okolicach wejścia nr 7.
- Nasi ratownicy niezwłocznie wezwali policjantów, którzy prowadzą dochodzenie w sprawie przyczyn śmierci człowieka - mówi Jarosław Radtke z WOPR w Pucku.
Policjanci ustalają, czy to poszukiwany od rana turysta.
Roman Kościelniak
