Kiedy planowano zamontowanie w kołobrzeskim porcie rybackim lamp zasilanych energią wiatrową i słoneczną, ekolodzy twierdzili, że łopaty wiatraków będą zabijały mewy. Zwolennicy tego rozwiązania w takich głosach doszukiwali się wyłącznie złośliwości i zapewniali, że urządzenia są dla zwierząt bezpieczne. Tymczasem okazuje się, że obrońcy przyrody mieli rację.
Śmigła wiatraków systematycznie okaleczają siadające na słupach latarń ptaki. Wiele z nich ginie, a jak mówią rybacy, widok leżących na ziemi martwych mew stał się portową codziennością.
Problem znany jest już prezesowi Zarządu Portu Morskiego Henrykowi Rupnikowi, który zapowiedział interwencję w tej sprawie u producenta urządzeń. Jeśli nie uda się go rozwiązać przez osłonięcie wirujących śmigieł stalową siatką, wiatraki zostaną zdemontowane. System oświetlenia portu będzie wówczas wykorzystywał tylko energię pozyskaną z zamontowanych na lampach kolektorów słonecznych.
