Po potężnym kilkudniowym sztormie wody Bałtyku częściowo opadły i okazało się, że zniknęły plaże. Tak jest np. na początku Półwyspu Helskiego. Przy wejściu Chałupy 1 we Władysławowie woda odsłoniła umocnienia brzegowe ukryte do tej pory pod piaskiem.
To podkłady kolejowe i mur przeciwsztormowy zbudowany przed kilkoma laty. Teraz tylko one chronią brzeg przed wdarciem się morza w głąb półwyspu.
Stało się jednak coś jeszcze - napór Bałtyku był tak silny, że woda najprawdopodobniej podmyła również znajdujący się tu naziemny mur. Teren przy nim od strony lądu się zapadł. Powstała duża, niebezpieczna dziura, o głębokości dochodzącej do dwóch metrów. A to tędy właśnie poruszają się spacerowicze udający się nad morze. Dużo ich zwłaszcza teraz, bo po sztormie szukają na plażach ciekawych przedmiotów, które wyrzuciły fale.
O sprawie powiadomiliśmy w poniedziałek Urząd Morski w Gdyni.
- Dziękujemy za zgłoszenie, postawimy tam tablicę ostrzegawczą - powiedział nam Roman Kołodziejski, główny inspektor Inspektoratu Ochrony Wybrzeża w UM Gdynia. - Nasi pracownicy cały czas są w terenie, szacują straty. Sęk w tym, że poziom wody tylko częściowo opadł, wciąż nie można dotrzeć do niektórych miejsc.
Poważnie zaatakowany przez Bałtyk został również ląd na dalszych kilometrach Półwyspu Helskiego oraz w Jastrzębiej Górze i Ostrowie. W tej ostatniej miejscowości brzegu także broni postawiony w ubiegłym roku mur przeciwsztormowy.
Plaże zniknęły też w Ustce i Łebie. W tych miejscowościach, podobnie jak u nasady półwyspu, w ubiegłym roku prowadzone były refulacje, czyli narzucanie piasku z dna morza na plażę, by wzmocnić ochronę brzegu.
- Zniszczona została część dojścia na brzeg, były osunięcia na klifie - wymienia Adam Meller-Kubica, szef Inspektoratu Ochrony Wybrzeża w UM Słupsk. - Wytrzymał natomiast i oparł się sztormowi nasz usypany niedawno prewencyjnie wał w Rowach.
Na Mierzei Wiślanej woda zabrała część wału wydmowego, na odcinku od Junoszyna aż do granicy Polski w Piaskach.
- Starsi rybacy mówią, że był to najbardziej niszczycielski sztorm od co najmniej 30 lat - mówi Krystian Babski, kierownik sztutowskiego obwodu ochrony wybrzeża UM w Gdyni. - Na Mierzei Wiślanej pracuję od 15 lat. Nigdy nie widziałem tak poważnych zniszczeń po sztormie.
Skąd wzięły się tak duże fale? Powody były dwa: wysoki stan wody w Bałtyku oraz silny północno-zachodni, a potem północno-wschodni wiatr.
Na mierzei zniszczony został brzeg i w dużym stopniu ucierpiały też same wydmy.
- Przez trzy ostatnie lata mnóstwo pracy włożyliśmy w ochronę morskiego wybrzeża. Wszystko musimy robić od nowa - mówi Krystian Babski. - Zniszczeń jest tak dużo, że naprawiać je będziemy przez co najmniej kilka lat. W pierwszej kolejności naprawimy zjazdy ratownicze na plaże. Musimy posprzątać plażę oraz zjazdy. Później czeka nas naprawa wałów.
Poziom wody w Bałtyku wciąż jest wysoki, np. w poniedziałek w Jastrzębiej Górze był o 52 cm wyższy od normalnego.{jathumbnail off}
Inne
Pomorze: Potężny sztorm zniszczył plaże i wydmy
17 stycznia 2012 |
Źródło:
