Czterej związkowcy "Solidarności" staną przed sądem w Warszawie za napaść na policjantów. Do zdarzenia miało dojść podczas manifestacji 29 kwietnia 2009 roku w Warszawie. Karol Guzikiewicz twierdzi, że jest polityczną ofiarą rządów Tuska.
Prostest działaczy "S" ze Stoczni Gdańskiej i zakładów Cegielskiego w Poznaniu miał miejsce 29 kwietnia 2009 roku w Warszawie. Wtedy w stolicy rozpoczynał się kongres Europejskiej Partii Ludowej zorganizowany przez PO i PSL. Termin manifstacji nie był przypadkowy, ponieważ "Solidarność" i PiS uznały kongres EPL za część kampanii wyborczej.
Związkowcy spalili kukłę premiera Donalda Tuska i wykrzykiwali hasła o niszczeniu przemysłu. Prostestującym towarzyszył poseł PiS - Jacek Kurski. W czasie manifestacji doszło do starć z policją. Brał w nich udział wiceprzewodniczący "S" Stoczni Gdańskiej, Karol Guzikiewicz.
Sprawa przekroczenia przez policjantów uprawnień została umorzona przez prokuraturę, ale do Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście wpłynął akt oskarżenia przeciwko związkowcom. Trzej związkowcy z Gdańska i jeden z Poznania mają odpowiedzieć za czynną napaść na funkcjonariusza publicznego. Grozi za to nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
- Pod rządami Tuska stosuje się represje, jak w stanie wojennym. Jeśli coś było nie tak z manifestacją, to można mnie było ukarać mandatem albo skierować sprawę do sądu grodzkiego, a tu mamy horrendalnie wysoki zarzut - broni się Karol Guzikiewicz.
Łukasz Ruciński{jathumbnail off}
Inne
Guzikiewicz, lider stoczniowej "S" stanie przed sądem za napaść na policjanta
21 stycznia 2011 |
Źródło:
