To chyba jedyne miejsce opodal Wałów Chrobrego, gdzie można prowadzić taką działalność. Tylko w tym zakątku jasny namiot nie kłóci się z szarą perspektywą Nabrzeża Pasażerskiego i dalszych bulwarów. Czas jednak podsumować pierwszy sezon.
Wypożyczalnię sprzętu wodnego otworzył Sławomir Pyta, gryfinianin z urodzenia, motorowodniak z zamiłowania. – Pomysł narodził się spontanicznie i jest to pierwsze miejsce, w którym prowadzę taką działalność – mówi.
Jego firma WaterFly bez rozgłosu usadowiła się tuż za Dworcem Morskim w Szczecinie. Wzrok przyciąga biały namiot-magazyn sprzętu oraz – w lecie – dwa drewniane pomosty, przy których cumują łodzie i motorówki oraz szybka łódź typu RIB. Można popływać na wszystkim, co się kojarzy z adrenaliną, czyli wodnymi sportami ekstremalnymi: nartach wodnych, canoe, wakeboardzie, parasailingu, wakeskate. Dla dzieci, młodzieży i kobiet są tuby wodne, czyli „zabawki” ciągnięte za motorówką, a dla tradycjonalistów – łodzie, motorówki i jachty motorowe.
Lato minęło i pływające pomosty będą na zimę schowane. Jaki był ten pierwszy sezon?
– Liczyłem na więcej – przyznaje pan Sławomir. – Ale wiadomo, w pierwszym roku nie można oczekiwać kokosów.
Wyjaśnia, że swoje trasy i przystanie żeglarze planują dużo wcześniej. Jego punkt musi się więc wpisać w taką mapę.
– Potrzeba na to czasu i promocji – dodaje S. Pyta. – To miejsce jest wizytówką miasta. Od strony wody można od razu wysiąść z jachtu i zwiedzać. Natomiast z innych marin trzeba jeszcze dojechać do centrum.
Niestety, szczecinianie są chyba odwróceni plecami do wody. Potwierdza to właściciel wypożyczalni: – Ze strony mieszkańców w Szczecinie jest małe zainteresowanie sportami wodnymi czy pływaniem rekreacyjnym. Myślę, że ci, którzy wodę mają we krwi i na niej niemal żyją, stanowią może z kilka procent. Trzeba więc ludziom zaszczepić pociąg do wody. Nie muszą to być od razu sporty ekstremalne, a po prostu kajak czy łódka.
Odra przed Wałami Chrobrego jest ruchliwą drogą wodną. Dlatego akrobacje są tu zabronione. Z jednostek sportowych mogą pływać te, które mają silniki o mocy do 8 KM. Obowiązuje też zakaz falowania. Pływanie ekstremalne można uprawiać na jeziorze Dąbie. Jak zachęcić szczecinian do korzystania z wodnych atrakcji na rozlewisku Odry?
– Jedna z firm zorganizowała u nas latem imprezę integracyjną dla pracowników – opowiada pan Sławomir. – Były wyścigi kajakami jednoosobowymi, łodziami canoe w czteroosobowych grupach, holowaliśmy też imprezowiczów na tubach. Dodam, że połowa z około 80 osób nie miała dotychczas styczności ze sportami wodnymi. Po imprezie wielu powróciło na przystań, już indywidualnie.
(kl){jathumbnail off}
Inne
Adrenalina na nabrzeżu
27 września 2010 |
Źródło:
