Już wkrótce będziemy mogli być może pożeglować, aby z bliska popatrzeć na budowę pierwszego polskiego reaktora jądrowego. Sieć pomostów i przystani jachtowych ma ożywić turystycznie Jezioro Żarnowieckie. I nie stoi w żadnym razie w sprzeczności z największą krajową inwestycją energetyczną.
Wczoraj w Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim podpisano umowę na dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej budowy i modernizacji w sumie czterech przystani jachtowych: trzech na terenie gminy Krokowa (która obejmuje większą część brzegów jeziora) i jednej w gminie Gniewino. Wspólne przedsięwzięcie samorządów ma wartość prawie 7 mln zł, w tym unijne dofinansowanie wynosi 4 mln zł.
Projekt ma na celu otwarcie się żarnowieckiego akwenu na turystykę, w tym żeglarstwo. Do tej pory brakowało tu odpowiedniej infrastruktury, na wodzie można było zobaczyć głównie łódki tutejszych mieszkańców.
Rozwój turystyki nie będzie przeszkadzał ewentualnej budowie elektrowni atomowej nad jeziorem - zapewniają samorządowcy. A jedną z przystani, w Lubkowie, zlokalizowano nawet tuż przy obecnej granicy Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Żarnowiec.
- Teraz elektrownie jądrowe buduje się w innych standardach, niepotrzebna jest tak duża strefa ochronna, jak to planowano przed trzydziestu laty -mówi wicewójt Krokowej Jarosław Białk. - Ponadto, jak nam to tłumaczą eksperci, nie ma niebezpieczeństwa zamknięcia akwenu na potrzeby chłodzenia reaktora. Bo nasz akwen jest niewystarczający, i tak trzeba będzie ciągnąć wodę z Bałtyku.
Możliwość budowy kanału z jeziora do morza zapowiedziała zresztą publicznie minister Hanna Trojanowska, pełnomocnik rządu do spraw energetyki jądrowej.
Samorządowcy przypominają też, że zarówno rozwój turystyki nad jeziorem, jak i lokalizację na Pomorzu atomówki popierają władze Pomorza -obecny marszałek Mieczysław Struk i jego poprzednik Jan Kozłowski.
Ciekawostką jest fakt, że nawet podczas budowy EJ w latach osiemdziesiątych projektanci przewidywali na terenie samej elektrowni coś w rodzaju małego nabrzeża, do którego mogłyby cumować jednostki pływające.
- Mogło chodzić m.in. o to, aby pokazać społeczeństwu, że inwestycja jest jak najbardziej bezpieczna - przypuszcza Jarosław Białk.
Dwie nowe przystanie - w Lubkowie i Brzynie - mają stanąć nad Jeziorem Żarnowieckim do przyszłorocznego sezonu letniego. Natomiast już w ciągu najbliższych dwóch miesięcy planowane jest całkowite zmodernizowanie istniejących pomostów w Nadolu oraz w Lubkowie.
Na odpust
Lada dzień rozpocznie się pierwszy etap turystycznej inwestycji.
Do lipca mają zostać całkowicie przebudowane i unowocześnione przystanie w Nadolu (Gniewino) i Lubkowie (Krokowa). Ma to związek z organizowaną co roku wyprawą łodziową pielgrzymów z Nadola na odpust Świętej Anny do kościoła w Żarnowcu. Jej tradycja sięga lat przedwojennych.
Łodzie z powiatu wejherowskiego dobijają właśnie do Łubkowa i potem pątnicy pieszo udają się do sąsiedniej miejscowości.
Pomost w Lubkowie tylko osoby obdarzone nieograniczonym optymizmem mogłyby obecnie nazywać przystanią jachtową.
Krzysztof Miśdzioł{jathumbnail off}
Inne
Łódki obok reaktora
20 maja 2010 |
Źródło:
